piątek, 17 maja 2013

Rozstrzygnięcie akcji karmienia pszczół

Kochane dziewczynki:)
Dziś w telegraficznym skrócie bo praca czeka.
Dziękuję za tak liczny udział w akcji Sadzenia kwiatów dla pszczół.
Przejrzałam dokładnie wasze komentarze i do losowania przystąpiły tylko te osoby, które wyraźnie zgłosiły chęć udziału. Aby nie narobić problemów nie brałam pod uwagę osób piszących o "dobroczynnym działaniu akcji" "czy "braku miodu" i wyrażnie nie napisały o chęci wysłania paczki.
Zastanawiałam się też nad losowaniem, jak je przeprowadzić. Mamy jedna paczkę zagraniczną, reszta krajowe. Nie pytałam też wcześniej czy ktoś ma chęć wysłać paczkę do innego kraju....
To niestety moje niedociągnięcia ale mam nadzieję, że pierwsze koty za płoty.
Pretensje i wnioski proszę zgłaszać w komentarzach:)
Proszę o kontakt Gosię:
Zglaszam sie do akcji, specjalnie dla pszczol mam wysiana Facelie błękitna (Phacelia tanacetifolia Benth.)

Pozdrawiam
Gosia
Odpowiedz

Gosiu, nie zostawiłaś żadnego namiaru na siebie więc się odezwij.
Kochane moje pszczółki. Stwierdziłam, że najsprawiedliwsze losowanie par wyniknie z doboru naturalnego tzn wedle kolejności zgłoszeń. Pierwszy wysyła drugiemu i odwrotnie.
I tak mamy pary:
1.de Zeal i Pikinini
2. Ankha i Dusia
3.Narya i Shabby Shop
4. Marzeniami malowane i Edytka Edytka
5. Sylwia i Zmysły i Pomysły
6. Drewniano mi i Ania W.
7. Kasia Bellingham i Aleja 57
8. Butterchili i Gosia (anonimowa którą proszę o kontakt)
9. Juana i Joanna Cwynar
10. Ania z zielonej zagrody i Pasje Celi
11. Agata Szopa i Miłka
12. Jomarowy świat i Ali

I na końcu nie mam pewności czy Way zgłosiła się do akcji. Jeśli tak to jest to moja para.:)

Kochane
Paczuchy mogą zawierać kwiatki żywe i nasiona. Ilość ile dusza zapragnie. Pamiętajcie o odpowiednim zabezpieczeniu roślin żywych aby nie uschły. Nasiona traw może też się sprawdzą bo pylą:)
Do przesyłki dokładamy jakąś serdeczność dla adresatki- coś własnoręcznie zrobionego lub kupionego specjalnie. Jeśli komuś brakuje inspiracji wnętrzarskich to zawsze może wybrać małą kawę, magiczną herbatkę, ciasteczko.
Postarajmy się wysłać coś fajnego ale bez robienia kłopoty czy wykosztowywania się:) Ot, drobiazg prosto z serca.
Paczki nadajemy po weekendzie, priorytetem i chwalimy się na blogach:)
Aby było łatwiej przesyłki wysyłamy sobie wzajemnie w parach.
Kontaktujcie się między sobą zaglądając do posta TU Przez podlinkowanie łatwo się znaleźć.
Proszę o informacje, czy wszystko idzie zgodnie z planem.
Uch, mam nadzieję, że WAY bierze udział w akcji bo inaczej pary dla mnie nie ma.
Jeśli kogoś pominęłam a jednak się zgłosił i chce brać udział proszę o kontakt.


Dziewczyny
Dziękuję, bardzo się cieszę, ściskam was serdecznie...jupi:)
To nasz mały wkład w dobro planety zwanej Ziemią:) (bez patosu)

środa, 15 maja 2013

Moja mała skandynawia:)

Oj, narobiło się...
Doba się kurczy niepostrzeżenie a ja tooonę. Tonę w pomysłach, robocie, zajęciach "pozalekcyjnych" i normalnie nie wiem, co dalej:)
Blog też wciąga a objawia się to przyklejonym aparatem do ręki i głową pełna pomysłów.
Pewnie też tak macie i już się przyzwyczaiłyście a tylko ja jestem na początku tej drogi:)
Nie ma co narzekać bo to w końcu twórczy stan i prędzej czy później coś z tego wyjdzie. Albo bokiem wyjdzie ale to tylko tytułem żartu:)
U mnie bielactwo kontrolowane trwa w najlepsze. I wiecie co? Lubię jak mi bieleje przed oczami:) Dom się zmienia, rozjaśnia, unowocześnia ale w stylu vintage i shabby schic. Zwyczajnie jest lepiej i świeżej:)
Złapałam za ławę w salonie. Poczciwinka była zawsze ciemna, mahoniowa, co najwyżej przykrywałam ją białą koronką. Wpadła pod szlifierkę i wałek z białą farbą. Jest zdecydowanie lepiej. Nóżki zostały oryginalnie ciemne ale po zastanowieniu je również pobielę.
Nie gniewajcie się za jakość zdjęć. Muszę je mocno rozjaśniać bo salon ma wystawę wschodnią a nad nim jest balkon sypialni co dodatkowo zaciemnia. Ciężko zrobić fajne zdjęcia.




Dotarły do mnie też zakupy.

W zeszłym tygodniu trafiła się promocja w Minty House więc szybko skorzystałam z darmowej przesyłki i zamówiłam. Chodziłam cała w chmurach, ukochany się śmiał a ja minty i minty. Bo takie cudeńka, rarytaski i okazja.
Towar pierwsza klasa, zapakowany świetnie tylko... minusami o których muszę wspomnieć jest brak odpowiedzi na maile, brak informacji o statusie zamówienia a w rozmowie telefonicznej pani była niezbyt miła.
Suma sumarum towar genialny więc sklep polecam, ale wy tam już pewnie po zakupach.:)
Moje Ib Laursenki na królewskim śniadaniu w bialym serem domowej (czytaj mojej własnej) roboty.
Nie gniewajcie się za ilość zdjęć ale normalnie padam z miłości do tych przedmiotów:)






W Minty House kupiłam turkusowy "nocnik z dzióbkiem", kubasek zielony i genialną tabliczkę z optymistycznym napisem. Dodam, że to pierwsza tabliczka, która rzuciła mnie na kolana. Pewnie przez kolor więc musiałam ją mieć:) Puszka herbaciarka pochodzi od Jurka i kosztowała całe 3 zł! Prawda, że gdzieś w zacnych sklepach są podobne?:)
Tabliczka normalnie ozdabia okap w kuchni i cieszy mnie każdy jej widok:)

Ale mam pisania:)
Kupiłam też z racji wyjazdu do Warszawy...GAŁECZKI! Normalnie w szoku jestem bo cena jakby inna niż tych ze skandynawii:) Lećcie do Zara Home jeśli komuś na rękę:)

 Chce się wam jeszcze czytać?
.......Więc te gałeczki już ozdobiły moja szafkę nocną.:)

Przy okazji widać nową narzutę...ale o tym innym razem.
I dostałam kolejne wyróżnienie. Lidzia z nitką była tak kochana i znów te wypociny moje doceniła. Aż mi wstyd bo dopowiadam na to po czaaaasie ale doprawdy nie wiem, w co łapska włożyć a tu taka wiosna i łeb pełen pomysłów. Kochane, odwlekać tyle czasu to jak obrazić Lidkę więc...

1.Pies czy kot?  Pies, kot? Mam wszystko
2.Kwiaciarnia czy łąka? Oj, łąka!
3.Jabłko czy batonik? ............jabłko soczyste jesienne, batonik na gorsze dni
4.Choinka świeża czy sztuczna? Świeża
5.Horror czy komedia romantyczna? No komedia rzecz jasna:)
6.Szpilki czy balerinki? Balerinki bo dbam o halluksy
7.Odpoczynek przy muzyce czy w ciszy? W ciszy
8.Rower czy własne nogi? Raczej nogi ale rower jest ok
9.Grzyby zbierać czy jeść? Zbierać codziennie, jeść na święta:)
10.Srebro czy złoto? Srebro- z bursztynem
11.Gwiazdka czy Wielkanoc?  Wiadomo, ze gwiazdka:)

Dziękuję Lidziu.
Nominuję wszystkie moje najukochańsze blogi....
Tymczasem, miło było wam to wszystko napisać:)
Pszczoły się kończą więc jeśli komuś po drodze do naszej akcji to zapraszam.
Dziękuję za odwiedziny, komentarze, każde dobre słowo. To dobrze mieć tylu zaglądaczy:)
Buziole jak nie wiem co:)

niedziela, 12 maja 2013

I nadszedł wspaniały maj



Chłodna majowa niedziela
Południe po pas się kłania
Siwe poduchy obłoków
Po niebie wiatr przegania

I deszczyk kapie lekko
Na senną ziemię siada
Osnuły się łąki mgiełką
Schowały żaby w stawach

A po opłotkach po polach
Po kwitnących sadach
Wiosenna melancholia się snuje
I smutek się przechadza

Chłodna majowa niedziela
Cisza do snu olchy układa
Złote promyki myśli
W majowe wiersze wkładam


Dokładnie jak dziś. Chłodno, deszczowo ale to maj.
Narobiło się z tymi pszczołami. Dziewczyny, dziękuję za mile przyjęcie akcji i wiele zgłoszeń.
Sadzonki będą wędrować po całej Polsce że hej! Pamiętajcie jednak o właściwym zabezpieczeniu żywych roślin, aby nie uschły czy coś.:) Do akcji możecie cały czas przystępować- szczegóły na pasku obok. Termin zgłoszeń upływa 15 maja abyśmy zdążyły przed upałami posadzić roślinki.
Szczególne podziękowania ślę Kasi Bellingham z bloga The garden.Dziękuję za fantastyczną promocję karmienia pszczółek. Jestem ci bardzo zobowiązana:)

 Robicie różnego rodzaju syropki z ziół?
Ja co roku wykonuje tzw miodek majowy czyli syrop z mniszka lekarskiego, syrop z sosny i syrop z czarnego bzu. Dodatkowo suszę kwiaty bzu na herbatkę.
Jeśli nie robiłyście dotąd, choć pewnie większość tak, to czas najwyższy na miodek majowy.

Aby przygotować syropek:
- zebrać 300 kwiatów mniszka ( ja robię co najmniej podwójną porcję bo to idzie w domu że hej)
- zalać litrem wody i zagotować, odstawić na 24 godziny do naciagnięcia
- przez gazę zlać cały płyn a kwiatki dodatkowo wycisnąć
- dodać kilogram cukru i sok z jednej cytryny
- gotować do uzyskania konsystencji miodu, przelać do słoików, zamknąć i odkręcić do góry dnem aby się zassało.
Mniszek lekarski szczególnie zalecany jest w przypadku schorzeń wątroby i woreczka żółciowego – między innymi w marskości wątroby i po przebytym wirusowym zapaleniu wątroby. Ze względu na działanie moczopędne, mniszek jest pomocny w infekcjach dróg moczowych, chorobach pęcherza, nerek, kamicy moczowej. Mniszek stosowany jest w początkowym stadium cukrzycy i miażdżycy, a także jako środek oczyszczający organizm z toksyn. Pobudza wydzielanie soku żołądkowego, zalecany jest więc przy zaburzeniach trawienia. Syrop z mniszka jest z kolei popularnym środkiem łagodzącym kaszel.
Moja rodzina go uwielbia, synek szczegółne. Co roku przypomina mi, że trzeba kwiatki pozbierać a potem zajada. Smakuję nam szczególnie na kanapeczce z bialym serem:)
A na chorobę- jedno z najlepszych lekarstw, no może poza kanapka z czosnkiem.
Tylko, tylko! Mniszek ma tendencje do rośnięcia wszędzie, na naszym kochanym trawniku również. Może więc trawnik z rolki? Nie będzie zakwitał mniszkiem:)

Byłam sobie ja ostatnio na zakupach.:)
Taki sklepik niepozorny... Wszystko oczywiście w mojej ukochanej klamociarni u Jurka. Jak dobrze mieć go pod nosem:)



Czajniorki strasznie mi się podobają a najlepsze jest to, że kupiłam je wszystkie na raz i to za śmieszne pieniądze jak zawsze. Czysta radość zakupów i to w miłej atmosferze.
Zaczyna się czas wianków. Uwielbiam je, mogę się nimi odwieszać na potęgę! Najbardziej lubię wianki z materiałów naturalnych, znalezionych na łące, w lesie czy ogrodzie. Ich czas szczęśliwie nadchodzi.


Majowe uściski wam wysyłam i dziękuję za odwiedziny oraz komentarze.
Najmilej jest mi powitać nowych obserwatorów. Dziękuję:)

piątek, 10 maja 2013

Przygarnij obraz...albo dwa

Ogłoszenie
W związku z sezonem remontowym spółdzielnia sprzeda dzieła sztuki.
Autorka to amatorka, artysta bez dyplomu ale rokujący:)
 Dzieło pierwsze brało udział w miejskiej wystawie "Malujące Ewy", gdzie jako jedno z wielu otrzymało prestiżową nagrodę "Tulipan na dzień kobiet od burmistrza".

Zielony dworek, olej na płótnie, werniksowany, rozmiar 24x30, bez ramy


Cena 50 zł plus przesyłka.

Dzieło drugie to natchnienie pewnej chwili. Bukiet hortensji. Rozmiar 18x24, olej na płótnie lnianym świetnej jakości, wernikowany, bez ramy. Gruba faktura farby.

 Cena 30 zł plus przesyłka.
Spółdzielnia bierze odpowiedzialność za przesyłkę i zadowolenie klienta, pogodę należy załatwić sobie samemu.


Mecenas, który nabędzie jednocześnie dwa obrazy otrzyma dodatkowo prezent niespodziankę.

Hahaha, tyle żartem ale obrazy na prawdę są na sprzedaż. Może wam się spodobają i znajdą nowy dom. W skrytości ducha n to liczę i proszę o komentarze pod postem.
Pozdrowienia

środa, 8 maja 2013

Świeżo domowo

Kochane moje
Dziś odświeżymy temat domu, wszakże cały czas w nim mieszkam:)
Piękna pogoda sprawiła wyprowadzenie na łono natury...ale nie dajmy się zwariować.
Od kilku dni pracuję nad nowymi dekoracjami do sypialni i przedpokoju bo urządzanie cały czas jest w trakcie.  (Heh, a kiedy nie będzie?:))
Ciekawostka, zmieniam się z czasem. Kiedyś szast prast, a teraz dwa razy się zastanowię, zanim coś wyrzucę. W taki oto sposób odnawiam i dostosowuję do nowego wyglądu stare rzeczy.
Przedstawiam małe ABC jak zrobić wiklinowe "cokolwiek" z gwiazdką.
Bierzemy wiklinowe coś, białą farbę, taśmę malarską i zaznaczamy formę gwiazdki. Malujemy, pomijając zaznaczone miejsce i po krzyku- jakaś spora kasa w portfelu została, gdyż nie poszłam do galerii po białą wiklinę z gwiazdką. Nie wiem czemu jak już pomalują to robi się z tego luksusowy przedmiot:)

 Drugim sposobem na namalowanie gwiazdki z pewnością jest przyłożenie szablonu np z papieru ale na to moja mądra głowa nie wpadła. Potrzebna była mężowska:)

Pamiętacie gazetę, którą się ostatnio chwaliłam? Tildas Sommerliv, przypomnienie TUTAJ.
Podumałam więc w tym temacie i w sypialni zapanował prawdziwie morski klimat. Lubię otaczać się muszlami, kupuję ich dużo. Teraz są nareszcie dobrze wyeksponowane:)




Kolejna "zabaweczka" do kompletu to nowa-stara szafka na klucze. Kupiłam ją wiele lat temu, przykurzyła się, wypłowiała, znudziła:)
Kolejne ABC- jak namalować numer na czymkolwiek:)
Drukujemy na drukarce numer czcionką stencil. Dokładnie i cierpliwie wycinany nożyczkami do paznokci lub nożem do tapet. Przykładamy szablon do ozdabianego przedmiotu i delikatnie "gąbkujemy" gąbeczką nasączoną farbą. W moim przypadku czarny to farba olejna do malowania obrazów.


Tadam chciałoby się powiedzieć:)

 Czuję, że złapałam wiatr w żagle!
Znów pozytywnie, domowo mnie roznosi i cieszy mnie to nieprawdopodobnie. Męża troszkę mniej- wiadomo;)
Pewnie będę latać całe lato po domu i bielić, bielić, bielić:)
Zmiany kolejne już niedługo. Narzuta na łóżko dotrze pewnie jutro, poduchy też się zaraz uszyją a przy okazji będę reklamować wasze portale sklepikowe i ogólnie całe dobro płynące z waszych blogów. Bo swoje, polskie trzeba popierać i zaczynam trzymać się tej zasady kurczowo.:)
Tak mi wyszło w telegraficznym skrócie za co przepraszam.
Tymczasem:)

Ps. Zdumiona baba ze wsi ze mnie. Dziś w radiu mówili o akcji Greenpeace dotyczącej sadzenia roślin miododajnych dla pszczół. Słowo daję, że o tym nie wiedziałam. Zainspirowała mnie przemiła pani z lasu o której ostatnio pisałam a teraz...no skopiowali mnie zdecydowanie:) Fajnie, że i oni się przyłączą do mojego programu;)
Dziękuję wam za wszystkie zgłoszenia do robót ziemnych ogrodowych i proszę o więcej.
Ufff...no to tymczasem
Gaduła wasza nieskończona

wtorek, 7 maja 2013

Przyjazna akcja sadzenia kwiatow dla pszczół otwarta!

Kochane moje pszczółki robotnice!
Miodek lubi nie tylko Puchatek prawda? Lubię też ja, lubi moja rodzina.
Miodek robią pszczółki o czym każdy wie. Pszczółki są lubiane przez drzewa i krzewy owocowe na wiosnę gdyż dzięki ich ciężkiej pracy w postaci zapylania kwiaty mogą zamienić się w owoce. Symbioza- w przyrodzie naturalne zjawisko. Ale...
Pojawił się człowiek, który musi wszystko lepiej, ładniej, szybciej i zachwiał symbiozę. Polubił za to pestycydy, wielkie trawniki bez kwiatów, do niczego nieprzydatne rośliny, których nawet nazwa brzmi obco- THUJA. We współczesnym, modnym ogrodzie wypada mieć w zasadzie tylko modne rhododendrony ale...jesteśmy my:)
Swoim działaniem możemy spróbować odbudować pszczele życie. Im więcej kwiatów posadzimy tym większe mamy szanse na ukochany, zdrowy miód i zapylanie drzew owocowych.

żródło zdjęcia www.abc-survival.pl

źródło biesiadamiodowa.pl
Ogrodniczki wspaniałe!

Wszystkie gatunki pszczół należące do rodzaju Apis żyją w zorganizowanych społeczeństwach. Budują one z czystego wosku pionowe plastry z obustronnie ułożonymi komórkami, służącymi do wychowu czerwi i przechowywania pokarmu. Osobniki dorosłe i larwy odżywiają się nektarem, spadzią oraz pyłkiem kwiatowym. Zakładają duże kolonie (rodziny pszczele), zależnie od gatunku liczące od kilku do 20-80 tysięcy osobników.
Doskonale wypracowały sposób regulacji temperatury w gnieździe, co pozwala rodzinom pszczelim na uniezależnienie się w dużej mierze od warunków zewnętrznych, dzięki czemu w klimacie chłodnym mogą przeżyć długie i surowe zimy całe kolonie, a nie tylko pojedyncze osobniki w stanie hibernacji, jak np. u trzmieli.
Zespół masowego ginięcia pszczoły miodnej to zespół chorobowy występujący masowo w koloniach pszczoły miodnej, objawiający się gwałtownym i masowym ubytkiem pszczół lotnych poza ulem, a w konsekwencji ginięciem większości chorych rodzin.
Zjawisko masowego ginięcia pszczół powoduje ogromne straty ekonomiczne w produkcji roślin oleistych, owoców i warzyw.Zespół masowego ginięcia pszczół jest jedną z przyczyn globalnego trendu, który nazwano spadkiem liczby owadów zapylających.
Prawdopodobną przyczyną wymierania jest stosowanie pestycydów w czasie kwitnięcia roślin. Badania prowadzone na dużą skalę w USA wskazują, że CCD może być powiązane z takimi zjawiskami jak:
  • ponowne pojawianie się patogenów;
  • kombinacja różnego rodzaju stresów, przyczyniających się do większej podatności na patogeny;
  • pojawianie się w środowisku środków chemicznych (np. neonikotynoidów) powodujących obniżenie odporności pszczół na działanie patogenów;
  • nadmierna eksploatacja owadów w uprzemysłowionych pasiekach, na skutek której pszczoły szukają innego środowiska do życia;
  • zmiany w środowisku naturalnym powodujące zmniejszenie ilości roślin stanowiących pożytek dla pszczół, co spowodowane jest m.in. intensyfikacją rolnictwa, np. w krajach Unii Europejskiej.
 Tyle wikipedia.

Nie mamy większego wpływu globalnie na środowisko ale przy ostatnim punkcie bym się zastanowiła. Informacja jest jasna- pszczoły giną między innymi z powodu braku pokarmu, braku roślin kwitnących. Tu możemy coś zrobić.
Wiem, że wśród Was jest ogromna ilość miłośników przyrody, właścicieli ogrodów, ludzi wrażliwych.
Chcę Was zachęcić do wzięcia udziału w Akcji sadzenia kwiatów dla pszczół.
Akcja jest przyjacielska, każdy może wziąć w niej udział. Tu nie ma rywalizacji, gdyż wygrywamy wszyscy, wygrywa przyroda. Możecie powiedzieć o niej każdemu, może mama, teściowa, sasiadka też posadzi kwiatek dla pszczoły. Im więcej kwiatów tym lepiej, a i piękniej!
Proponuję do tego mała zabawę:
Możecie pobrać poniższy baner i zamieścić go na swoim blogu, podlinkowany informacją o akcji z mojego bloga, jak przy Candy. Podlinkowanie będzie służyło każdemu, kto do was wejdzie i nie będzie wiedział o akcji. Może też się przyłączy:)
Plan na zabawę mam taki. Każdy, kto wyrazi ochotę na uczestnictwo zostawiając komentarz pod tym postem będzie mógł wysłać drugiej osobie paczkę z roślinami. Mamy wiosnę więc czas po temu szczególny:) W paczuszce powinny się znaleźć byliny, których macie za dużo w swoich ogrodach, nasiona roślin jednorocznych, dwuletnich czy wieloletnich. Warunek jest jeden- TO MUSI KWITNĄĆ:) i dawać pszczołom nektar niezbędny do życia.
Może tak dla umilenia w paczuszce będzie się również mógł znaleźć drobiazg dla adresata? Coś własnoręcznie wykonanego, malutka paczuszka kawy czy herbaty. Coś naprawdę niekłopotliwego. Co wy na to?
Wszystkie chętne osoby "wrzucę" do ula i odbędzie się losowanie par. Powysyłacie sobie paczuszki i posadzicie:)
Zapraszam do udziału WSZYSTKICH i tych rozsyłających paczki jak i tych dających rośliny swoimi bliskim, bo to też ważne. Niech się zakwieci dookoła nas, niech natura ma pożytek!:)
Termin głoszeń to 15 maja bo potem trudniej może być ze względu na temperaturę:)
Baner do pobrania kształtuje się tak:

Znów mi się zdarzyło nagadać za dużo ale widzę, że się rozkręcam:)
Dziękuję wszystkim, którzy się zgłoszą.Dziękuję również tym, którzy się nie zgłoszą ale zareagują pozytywnie na apel i przemyślą.  Macham do Was serdecznie i kubusiowo:)


 Pszczółka Robotniczka




niedziela, 5 maja 2013

Pani od przyrody

Witajcie
Dziś zdecydowanie nie wiem od czego zacząć. Co wam pokazać po kolei abyście poczuły klimat minionego weekendu:)
Pierwsze trzy dni to jak u każdego w Polsce. Zimno i padało ale potem...o matko!
Wiosennie się zrobiło, kwiatowo, słonecznie i majowo. Zamaiło że hej!
I co dalej?
Wczorajszy dzień upłynął na kompletnym relaksie, pielęgnacji ogrodu, pierwszym koszeniu trawy. Cały czas zakładam również mój warzywniak ale topornie idzie przez ten maj:)
Będą cukinie (te to nawet po rabatkach porozsadzałam), pomidorki, ogórki, żółta fasolka, natka, szczypiorek, koperek, bazylia, kwiaty do suchych bukietów. Miejsca więc trochę potrzebuję a tu nie ma komu trawnika usunąć:) Grunt, że "domki fasolowe" już stoją.
Takie buty:


Ja za kosiarkę, kochany za piłę mechaniczną. Bo on też ma spory wkład w wygląd ogrodu. Zajmuję się konkretnie umeblowaniem, pergolami i takimi tam czarami z drewna. Tym razem zrobił wiejsko-leśne ławeczki przyogniskowe. Lubię bardzo otaczać się drewnem w ogrodzie. W zasadzie drewno i kamień a reszta to zieleń:)


Myślę sobie, że na wszystko w ogrodzie przychodzi czas. Wszystko ma też swoją kolejność. Przez pierwsze 2-3 lata biegałam jak kot z pęcherzem pełna frustracji. Sadziłam na potęgę, przesadzałam na potęgę i ciągle wszystko szło nie tak. Ale mijają lata i chyba dochodzę do porozumienia z ogrodem. Uczę się roślin, rytmu tego miejsca. Już nie sadzę, bo nagle odkryłam niesamowitą rzecz- rośliny rosną! Naprawdę:) I zaczyna się problem z oddawaniem naddatków. Mogę tak gadać w nieskończoność bo ogród to moja słabość. A jeszcze teraz? Zielono, kwiatowo, słonecznie. Miód malina:)
Ale, ale. Nie chcąc was zanudzać streszczę się troszku:)
Dziś przywitał nas piękny poranek więc w klapeczkach wyczłapaliśmy na kawkę do ogrodu.
Potem rowerki. Uwielbiamy jeździć po okolicy ale dzisiaj spotkała nas wyjątkowa niespodzianka.
Pojechaliśmy inna trasą- zamiast w prawo to prosto i zobaczymy co tam jest.
Po blisko siedmiu latach mieszkania w naszej kochanej wsi odkryliśmy, że w odległości 3 km od domu znajdują się malownicze stawy i łowiska. Nawet nie wiecie jaka to była radocha. Prawie jak na wyjeździe:) Całe szczęście, że ostatnio odkryłam program do obróbki zdjęć całkiem darmowy i już nie muszę się męczyć z Photoshopem:) Zainteresowani znajdą go TU.
Teraz będę mogła pokazywać wam więcej zdjęć a myślę, że okazje się znajdą:)
Moja okolica:


Zachłyśnięci pięknymi okolicznościami pojechaliśmy dalej. Znów nie tędy tylko tamtędy:)
W środku lasu stał "rozpadnięty" dom. Dla mnie to piękna historia choć smutna. W takich domach kiedyś mieszkały rodziny, toczyło się życie. Potem pewnie zmarł on, potem ona, dzieci wyjechały za swoimi sprawami i dom się zawalił. Przy takich chałupach zawsze ten sam widok- drzewa owocowe, rabarbar, bez i często forsycja. Dziś widziałam właśnie taki leśny dom. W takich miejscach smutnieję.

Migawki z dzisiejszego dnia i wymieniony dom w górnym rogu
Na koniec prawdziwa perełka:)
Przy zawalonym domu, rachu ciachu jest droga. Nią dojechaliśmy do magicznego ogrodu.
Ogród był w środku lasu, jedyny w okolicy. W domku mieszkało dwoje starszych ludzi. Pani zajmowała się kwiatami, pan pszczołami. Weszliśmy aby zapytać o miód a skończyło się na 30-minuteowej pogawędce z miłą panią.
Miłośniczka kwiatów i dzikich zwierząt, dobrze znała się na temacie. Syn jej pracuje w Białowieskim Parku Narodowym a ona raczej też z branży. W każdym razie pani pięknie opowiadała o swoich kwiatach, wymierających rodzinach pszczelich, budowie domów dla trzmieli, gnieździe Gąsiorka na pobliskiej czeremsze:) Kobieta bajka, wspaniały opowiadacz, troskliwy opiekun przyrody. Szczerze mówiąc nie chciało się od niej wychodzić.
Powiedziała bardzo ważną rzecz. "Teraz, przy nowoczesnych ogrodach z równym trawnikiem i thujką pszczoły umierają. Nie mają co jeść, nie ma kwiatów. Nawet jeżeli przetrwają mroźną zimę to na wiosnę nie mają czym karmić młodego pokolenia." W ten sposób u pani w ulach została tylko jedna rodzina.
Mam z związku z tym apel do Was. Sadźcie kwiaty, dużo kwiatów bo nie będzie pszczół i innych latających zapylaczy. U mnie na szczęście mają co jeść.
Na koniec przemiła pani dała moim dzieciom prezenty z wosku pszczelego. Misi świeczkę w kształcie ula, Witkorowi miodowego misia. Spotkanie niesamowite, kobieta wspaniała. Oby więcej takich przygód. Lubię ludzi żyjących w zgodzie z przyrodą, z ludźmi, ze sobą. Ta pani taka jest:)

Zdjęcia z jej magicznego ogrodu w środku lasu.

Na zakończenie powiem jedno. Uwielbiam moje wiejskie życie. Kilka lat temu podjęliśmy genialną decyzję o opuszczeniu miasta i z każdym rokiem coraz bardziej za nią dziękuję.
Mały prezent dla was. Za to, że tu wpadacie, komentujecie, macie do mnie cierpliwość. Dziękuję i dla was kwiatki.

Pomyślałam sobie. Może stworzymy akcję sadzenia kwiatów dla pszczół? Powiedzmy, że przesyłałybyśmy sobie nasiona, sadzonki i rozsadzałybyśmy w swoich ogrodach. Mówimy o kwiatach, z nektarem, dla pszczół. Stworzyłabym jakiś baner czy cuś? Co wy na to? Macie ochotę?
Buziaki serdeczne

czwartek, 2 maja 2013

Najważniejsze na świecie

Czyli miłość, rodzina i dom. Według mojej hierarchii wartości dodałabym jeszcze przyjaciół.:)

Przygotowałam dziś dla was mały kurs wykonywania filcowych serduszek z dowolnym napisem. Może kogoś to zainteresuje, doda skrzydeł do stworzenia czegoś własnego.


Potrzebne nam będą:
- kawałek filcu- grubość 1-2 mm. Zamiennie może być materiał najładniejszy, jaki uda wam się znaleźć:)
- wstążeczka wg gustu
- grubsze nici albo mulina albo włóczka do haftu czy kordonek
- coś do dekoracji wg gustu np kawałek koronki, koraliki czy inne ( jak akurat nie użyłam)
- igła dostosowana do grubości nici
- wstążeczka lub nastrojowy sznurek do zawieszenia

Przystępujemy do realizacji.
Składamy filc albo materiał na pół i rysujemy serducho jakie nam się podoba. Wycinamy.
Moje serduszka powstały w najprostszy sposób z możliwych.
Wycięłam, złożyłam ze sobą, tasiemkę przypięłam szpilką i siu.
 Na jednej stronie piszemy ołówkiem, długopisem napis. Co chcecie. Ja wybrałam rzeczy dla mnie w życiu najważniejsze a dla bajeru napisałam z języku obcym:)
Bierzemy igiełkę i haftujemy ściegiem łańcuszkowym wg schematu b.

źródło zdjęcia google

Kiedy gotowe, spinamy dwa serduszka razem i zszywamy.
Aby obszyć serduszka dookoła używamy ściegu tzw dzierganego.( schemat a i b)

Jak widać zdjęcie ze strony zszywka.pl

Należy pamiętać o wcześniejszym dokładnym ozdobieniu przodu tzn jeśli mają być koraliki czy coś naszyte należy to zrobić przed zszywaniem dwóch części.
Do środka wsadzamy ocieplinę, resztki włóczki- coś miękkiego po prostu i wypychamy według uznania. Całość zszycia wykonałam jednym okrążeniem włącznie z wszyciem zawieszki.
Korzystajcie do woli.
Nie muszą to być serduszka. Dokładnie tak samo wykonujemy dowolny inny kształt ale to zapewne wiecie:)

Majówka nas nie rozpieszcza. Miało być ognisko, kiełbaska  kupiona a ja zamiast tego siedzę w domu i posta piszę. Za oknem leje. W zasadzie nawet słońca nie ma od kilku dni więc ciężko robić zdjęcia. Wszystko bure i ponure...ale w sercu maj:)
Byłam dziś u mojego miejscowego "złomiarza" od rzeczy różnych. To cudowny sklep ze starociami, prawdziwa grzebalnia atrakcji. To do przerobienia, to do powieszenia, to do czegoś. Po prostu przydasie. Dzięki tej wizycie mój przedpokój zyskał nowe lustro. Zwyczajnie nie dało się przejść obojętnie, szczególnie za te pieniądze:) Już zawieszone.



Mój cymesik:) Duże, ciężkie i w sam raz na tamtą ścianę. Teraz będę polować na konsolę którą postawię pod lustrem.
Kupiłam jeszcze genialna kankę na mleko, miseczkę na sałatki w kształcie jabłuszka a porcelanowy, angielski talerzyk dostałam w prezencie. Grunt to mieć znajomości:)
Od tego pana pochodzi część moich mebli bo tam też takie skarby są. Kredensy, szafki, stoły, zegary. Co trafisz.
Aaaa i kupiłam kawał wielkiej, grubaśnej dechy więc moje biurko z komputerem zyska nowy wygląd. Tylko jak zawsze oszlifować, nadać fazę, pobielić. Będzie bajka za całe dwie dychy:)

Latarenka widoczna na zdjęciu pochodzi z wymianki z Aniutką:)

Tak więc takie trofea mam:)

Powiośnić tu troszkę wam muszę , na osłodę aury za oknem. Ogród mój kwieci się tulipanami, forsycją, kwitną drzewa owocowe.



Dom też zakwita powoli i w wazonie i na balkonie.


Na koniec życzę wam masę słońca na resztę majówki. Niech was rozpieszcza.
Dziękuję za odwiedziny i komentarze.
Do miłego.