środa, 24 sierpnia 2016

Łazienka

Krótko i na temat:)
Wymiana drzwi z ościeżnicą, skucie płytek i tynków, położenie nowej elektryki i hydrauliki, ponowne tynkowanie, gładzenie i takie tam.
Na podłodze płytki imitujące kamień, ściana w oryginalnej cegle z 1921 roku, blat pod umywalkę - lity dąb.
Wiele myśleliśmy na temat cegły. Może wybrać marketową imitację, może coś ala gont? Te pierwsze z całą pewnością wymagają mniej zachodu przy układaniu ale..coś za coś.
Wszystkim bez wyjątku polecę ściany z cegły starej, licowej, ciętej przez fachowców. Miałam sporo wątpliwości, czy dam radę ułożyć, czy dobrze wyjdzie, no i co z fugą?
Cegłę kupiliśmy pociętą. Licowa jest znacznie droższa, często nierówna, w wielu kolorach. Ze środka za połowę ceny, równiejsza. Sama dziś nie wiem, która ciekawsza i co wam polecić. Sądzę, że wielkiej różnicy nie ma i obydwie będą wyglądać świetnie. Miłością pałam tak wielką, że będę ściany wykładać dalej. To jest po prostu materiał naturalny, szlachetny, oddychający, prawdziwy vintage.:)
Sposób na w miarę równe ułożenie miałam taki, że malowałam kreski pionowe co 8 cm czyli szerokość cegły plus fuga 1 cm. Nie powiem, pomogło w utrzymaniu ładu choć raczej konieczne nie było.
Z fugowaniem było więcej zabawy, aby cegły nie pobrudzić. Użyłam szpachelki i pacy tynkarskiej do podtrzymania. Fugą był zwykły tynk ścienny i był to raczej dobry pomysł. Oczywiście, że można kupić dedykowane, tylko po co?:)




I w wersji bardziej teatralnej, w oczekiwaniu na stojak na ręczniki:)


Całość remontu zrobił Ukochany, ja zajęłam się doborem materiałów, stylizacją, wykończeniówką oraz cegłą.
Uff, możemy wrzucić wolny bieg:)

Aby poznać system CRM, który poprawi zarządzanie klientami w waszej firmie zajrzyjcie na stronę: http://www.chromecrm.com/

Serdeczności
Polinka



wtorek, 23 sierpnia 2016

Gadżety do łazienki

Jak długo trwają u was remonty kochani?
Nasz ostatni wyczyn zajął...trzy miesiące, ale nie ma tego złego.:)


Wymyślenie własnej łazienki, w której będziemy się dobrze czuć to 
w dzisiejszych czasach nie lada wyczyn.
Sklepy oferują miliony produktów, płytek, dekoracji, sanitariatów. Ogranicza nas właściwie wyobraźnia oraz zawartość portfela ale... Czasem tak ciężko się zdecydować.
Moja łazienka ewaluowała i może dobrze, że remont tak długo trwał. Czasem trzeba spojrzeć z dystansem, przemyśleć sprawę jeszcze raz, choć zdaję sobie sprawę, że powtarzam słowa Ukochanego, u którego nic szybko się nie dzieje. :) Zaczęło się od zakupu płytek podłogowych, planów układania boazerii angielskiej, przeszukiwaniu internetu i sklepów.
Dzisiaj mogę powiedzieć, że TO jest właśnie nasza łazienka:)
Czekamy jeszcze na stylowy wieszak na ręczniki oraz papier toaletowy 
i fajrant.
Dodatki to temat rzeka. 

https://www.bellodecor.com.pl/

Powyżej przedstawiam propozycje sklepu Bellodekor. Biały dobrze komponuje się ze starą cegłą a powyższe produkty są bardzo gadżeciarskie. To miłe dla oka połączenie patyny z nowoczesnością.
W Bellodekor znajdziecie więcej takich smaczków- do salonu i kuchni, łazienki czy typowo na prezent.
Więcej zdjęć wkrótce.
Serdeczności 
Polinka

czwartek, 18 sierpnia 2016

Okiem obiektywu

Dobrze jest sobie czasem odświeżyć spojrzenie na codzienność:)
Pojechaliśmy do Warszawy w weekend, połazić, pozwiedzać, pobyć.
Potraktowaliśmy miasto jak typowi turyści, poruszaliśmy się jedynie szlakiem królewskim.
I co? I fajno jest! ( do słowa "fajno" mam duży sentyment z dawnych lat, choć wcale go nie używam).
Ostatnie dziesięciolecie bardzo wpłynęło na zmianę klimatu, świadomość ludzi, zainteresowania, zwyczaje i jest to bardzo miłe.
Malownicze uliczki pękają w szwach od spacerowiczów rożnych narodowości, romantyczne kafejki gościnnie rozstawiają się na ulicach. Zapach kawy, śmiech dzieci, kolorowy, cudny tłum. Trafiliśmy na wyścig rowerowy, kapelę dętą chodnikową, czarodzieja, młodą parę, koncert chopinowski.
Patrząc na to wszystko można czasem zadać sobie pytanie - czy to nasz dawny kraj komunistyczny, czy już rozpędzona metropolia w stylu zachodnim, pełna nabytych tradycji i przyzwyczajeń?
Moim zdaniem jesteśmy gdzieś pośrodku i bardzo mnie to cieszy. Z jednej strony nadal przywiązani do korzeni i tradycji, potrafiący głośno to manifestować, z drugiej...popijający wino na starówce, jak prawdziwy włoch czy francuz, wygrzewający się na trawniku miejskim...w Warszawie czy  Central Parku?

 
   
 

Dziś świat jest w zasięgu ręki. I dobrze!
Ważne jednak, aby pamiętać, w jak pięknym miejscu przyszło nam żyć.:)
Bo w zasadzie co to za miasto? Mediolan, Praga, Sztokholm, Berlin?
Pozdrawiam Was gorąco i do usłyszenia!
Polinka
A polskie auta znajdziecie pod adresem http://autakrajowe.com.pl/

niedziela, 31 lipca 2016

Pastelowy weekend

Czas upłynął nam sielsko-anielsko.
Piękna pogoda pomogła nam w uczczeniu 13 urodzin Michaśki.
Jak ten czas leci!
Trzynaście lat wspólnego życia, wychowywania, radości i smutków, choć tych drugich zdecydowanie mniej. Nim się obejrzałam poszła do gimnazjum, przerosła mnie o pół głowy:) Zaczynam chyba wchodzić w okres, kiedy będę mówić, że to ona się starzeje...nie ja:)









Młodzież biegała po ogrodzie, cudnie się bawili a my przyglądaliśmy się temu dojrzewaniu. Dobrze jest patrzeć na młodych ludzi twardo stąpających po ziemi, odnajdujących się w społeczeństwie z łatwością. To ich czas.
Wszystkim dbającym o urodę chciałam polecić stronę http://importmania.pl/.
Znajdziecie tam na przykład mini kombajn kosmetyczny. Cudowne urządzenie do stosowania w domowym zaciszu. Poprzez ultradźwięki i światłoterapię poprawia wygląd skóry, pozwala głębiej wprowadzać kosmetyki, redukuje przebarwienia, spłyca zmarszczki. Fajny i nie drogi. Polecam.
Pozdrowienia serdeczne
Polinka

wtorek, 12 lipca 2016

Słychać:)

Duszki moje
Ilość maili od Was w ostatnim czasie zaskoczyła mnie i wprawiła
w niemałą konsternację:)
Pytacie, czy ja tu jeszcze bywam, czy dobrze się czuję, co słychać...
Dziękuję kochane dziewczyny za pamięć!
Ilość obowiązków i spraw w ostatnich miesiącach lekko mnie przytłoczyła, praca zawodowa całkowicie pochłonęła. Pomiędzy obowiązkami pozostał w zasadzie tylko czas na odpoczynek i tak dla mnie ważne życie rodzinne.
W pracy dokańczamy projekt. Wielka, czteromiesięczna pardubicka, pełna oczekiwań ludzkich i odpowiedzialności. Telefon dzwonił nieustannie na dwóch liniach, w pokoju czterdzieści stopni. Wierzcie, że nie raz zastanawiałam się, czy ja to jeszcze ja...



Łazienka:)
Wielki projekt wymaga oczywiście planów, rysunków, opinii specjalistów, konsultacji:)
Dziś, powolusiu, zaczyna być z górki:) Ściany skute do cegły i otynkowane, drzwi z futryną wymienione, podłoga wyrównana:) Oki doki! Jak Bozia pozwoli to niebawem, znaczy się wkrótce, to znaczy za jakiś czas położymy podłogę, pomalujemy ściany, dokończymy hydraulikę, pobawimy się w układanie bardzo starej cegły:) Czyli w zasadzie łazienka już jest gotowa:) Tak mniej więcej:)
W każdym razie projekt jest wielki a one wymagają czasu:)
Dobrze chociaż, że nie żyjemy już w pyle i kurzu...choć potknąć się można o jakąś złączkę czy klucz dumnie zwany morsem. To jest wielki projekt:) Oczywiście w opinii głównego inwestora, Ślubnego:)
Dziś koleżanka przypomniała mi o kiszeniu ogórków. Tak, w sobotę, jak wrócę z Kazimierza:)
I tak sobie życie płynie, powolutku, nieśpiesznie, jak to na wsi:)

W sobotę wróciliśmy z wybrzeża. Tydzień spędzony w ulewie, bałtyckim sztormie.
Sądzę, że moje przemyślenia na temat wakacji nad polskim morzem to temat na osobny post i chętnie zapewne wyrazicie swoją opinię. Nie wiem jednak, czy on powstanie bo narzekanie to nie jest coś, z czym mi do twarzy.


Zawszę wybieram tę jaśniejszą stronę życia...


 Nawet nad Bałtykiem czasem świeci słońce:)


 




Pozdrawiamy was całą rodzinką, tym razem więcej naszych zdjęć.
Do usłyszenia
Polinka

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Na chwilę

Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi...
W gonitwie codzienności, w rozterkach pomiędzy mieć a być znajduje się nasze człowieczeństwo, tak sobie myślę. Pracuję z wieloma osobami, moja codzienność to tysiące ludzkich historii i niejednokrotnie dramatów, uśmiech i grymas. Sprawy do załatwienia dla kogoś i za kogoś, pomoc drugiemu.
Dziś usłyszałam, że jestem człowiekiem...





"Dorośli są zakochani w cyfrach. Jeżeli opowiadacie im o nowym przyjacielu, nigdy nie spytają o rzeczy najważniejsze. Nigdy nie usłyszycie:, „Jaki jest dźwięk jego głosu? W co lubi się bawić? Czy zbiera motyle?” Oni spytają was: „Ile ma lat? Ilu ma braci? Ile waży? Ile zarabia jego ojciec?” Wówczas dopiero sądzą, że coś wiedzą o waszym przyjacielu. Jeżeli mówicie dorosłym: „Widziałem piękny dom z czerwonej cegły, z pelargoniami w oknach i gołębiami na dachu” – nie potrafią sobie wyobrazić tego domu. Trzeba im powiedzieć: „Widziałem dom za sto tysięcy franków”. Wtedy krzykną: „Jaki to piękny dom!”

Ja patrzę sercem a świat postrzegam tylko w pastelach...
Tak jest dobrze:)
Mocno was pozdrawiam, uśmiecham się szeroko i do usłyszenia!
I pamiętać należy, że kolce nie służą do niczego. To tylko złośliwość kwiatów.
Polinka

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Kapitał ludzki

Moje życie na wsi...
Wielokrotnie zastanawiam się, jak żyłoby mi się w dawnych warunkach, miejskim blokowisku na wielkim osiedlu. Na dziewiątym piętrze,
w ciasnocie dwupokojowego mieszkania... Jak poradziłabym sobie z tym dzisiaj?
Po blisko dziesięciu latach na wsi żyję wolniej, spokojniej, szczęśliwiej i nie ma w tym przesady. Każdego dnia budzi mnie śpiew ptaków, cisza własnych czterech kątów, zieleń, mój Boże, własna zieleń!
Niewątpliwie największym kapitałem, jaki udało mi się zgromadzić, są ludzie. Grupa ludzi wspólnych poglądów, różnych kręgów, którzy z czasem stali się przyjaciółmi, zechcieli przy mnie pozostać. Lubimy się, wspieramy, odwiedzamy często. Dzięki Wam, moi mili! Uwielbiam nasze wieczory przy grillu, ognisku, wypady na grzyby i wszystkie sprawy, które nas połączyły:)
Bez Was wiele spraw nie miałoby miejsca, nie doświadczyłabym przyjaźni i wsparcia.
Ludzie są moim największym darem życia na wsi!

I ja nie mówię, że w mieście nie ma ludzi...Niech nikt mi się tu nie obraża:) Powiem jednak, że na wsi łatwiej o ludzi. Serdecznych i ciepłych, nieśpiesznie obdarzających cię swoją uwagą. Zauważających innych w swojej podróży przez życie.
 

 

 
 

 


Psss...moi kochani czytelnicy...
Czy ktoś z Was czasem nie mieszka w okolicach Sztokholmu?
Tymczasem
Polinka 


wtorek, 31 maja 2016

Łazienkowe spa

Pożałowałam:)
Zapewne większość z nas ma na podłodze w łazience płytki ceramiczne. Taka nasza tradycja od wielu lat,  wynikająca z wygody, łatwości utrzymania w czystości, przyzwyczajenia. Oczywiście uległam, no bo jak:)
Kupiłam podłogę, podoba mi się nie powiem, ale...
Wszystkich was, będących jeszcze przed remontem zachęcam do rozejrzenia się za podłogą drewnianą.
Przy dobrej wentylacji nie powinno być większych problemów.
Zachwycają mnie drewniane podłogi w łazience. Mamy do wyboru w wielu wzorach i kolorach, panelach i bajerach. Są bardzo, ale to bardzo przytulne! Do tego mięciutki kremowy dywanik, biały szlafrok i płyniemy w luksusie własnego spa:)


...

Jak widzicie na powyższych zdjęciach kombinacji jest masa jak i rodzajów drewna, jego ułożenia, olejowania, lakierowania...
Polecam stronę polskiego producenta podłóg drewnianych http://www.prodexpol.pl/ .
Służą radą i pomocą, profesjonalną wyceną. Posiadają również środki do czyszczenia i konserwowania.
Mnie pozostaje oswobodzić się z błędnym wyborem i polubić to, skoro nie mogę zmienić:)
Chyba, że ktoś ma chrapkę na moje płytki?:)
Górna łazienka, jak już kiedyś dojdzie do remontu, otrzyma podłogę drewnianą. Bo to jest bajer moi drodzy!
Serdecznie pozdrawiam tonąc w zachwytach
Polinka



niedziela, 29 maja 2016

W salonie sedno

Bardzo ucieszyłyście mnie komentarzami pod ostatnim postem. Jak widać nasi mężowie to zdolne chłopaki i pracowite, tylko czasem trochę za mało ich chwalimy:) Niemniej cieszę się, że tak się sprawy mają:)
W naszym domu mają się całkiem nieźle. Remontujemy dolną łazienkę, wszystko własnymi łapkami i choć czasem ogrom pracy przytłacza, sił brakuje, to będzie ona bardzo nasza.
Bo to jest tak - narzekamy i złościmy się, że wszystko sami a potem uśmiechamy się do wspomnień. U nas tak było w momencie wymiany drzwi i futryn na górze. Z jednymi drzwiami tańczyliśmy cztery (!) dni bo pionu nie mogliśmy złapać. Wtedy płynęły łzy niemocy a teraz jest to jedna z anegdot o życiu naszej rodziny.:) Tak, tak kochani! Historie naszych rodzin piszemy własnoręcznie zrywając karty z kalendarza. Dzień po dniu, smutki i radości. Należy jednak dbać, aby bilans był zawsze dodatni, gdyż jesteśmy kowalem swego losu. Pierś do przodu, uśmiech na twarzy...dziś maluję drzwi:)
Ostatni czas wypełniony był poszukiwaniem dobrej jakości produktów do łazienki, boazerii, tapet, sanitariatów. Wiecie, jak ciężko jest w dzisiejszych czasach dokonać wyboru? Główną skarbnicą wiedzy i towaru jest dla mnie oczywiście internet. Bardzo pomocna okazała się strona  http://ardeko24.pl/
Nie ukrywam, że stawiam na luksus w rozsądnej cenie, poszukuję ciekawych rozwiązań. Zerknijcie na stronę pełną luksusu w poszukiwaniu inspiracji, to dobrze koi duszę.

Odpoczynek i złapanie oddechu to ostatnio dla nas czas święty.




Salon przeszedł metamorfozę z powodu zakupu serwantki. Jak ja lubię ten mebel:) Docelowo będzie jasny z różowym środkiem tylko...kiedy ja ją pomaluję?;) Oczywiście w grę wchodzą tylko farby kredowe bo na skrupulatne skrobanie nie ma czasu. Testowałyście już nowe kredówy firmy Renesans? Odpowiadają mi kolorystycznie, jednak proszę was o opinie. Nie chciałabym tak walnąć kulą w płot jak przy farbie z Empiku;)




 I w wersji wieczornego relaksu.



Pozdrawiam Was gorąco i idę malować drzwi w paski widoczne na zdjęciu. Potem jeszcze drugie i rwanie futryn, kafelków, demontaż łazienki czyli...zaczyna się:)
Dobrego dnia kochani!
Polinka