niedziela, 11 czerwca 2017

Wynająć mieszkanie

Przez kilka lat mieszkaliśmy z Lubym w mieszkaniach wynajętych...
Różnie bywało. Co jakiś czas musieliśmy zmagać się z właścicielem i jego pomysłem na nasze życie. Raz nie odpowiadało mu posiadanie przez nas mebli, należało korzystać z zastanego regału, innym razem brak własnej lodówki dyskwalifikował nas jako najemców. Pani nie zgadzała się na dziurawienie gwoździami ścian pod obrazy i takie tam.
Wynajmowanie jednak nie jest takie złe. Jeśli trafimy ludzkiego właściciela to możemy sobie pomieszkać parę lat. Największym plusem mieszkania "pożyczonego" jest jego tymczasowość, nie trzeba się wiązać na długo. Możemy podążać za pracodawcą, często się przeprowadzać a nawet zmieniać radykalnie miasta. Przyznacie, że to wygodne.
Za każdym razem jednak spotykamy Właściciela. Jak to w życiu bywa
z Właścicielem nie musi nam być po drodze, możemy się bardzo różnić w potrzebach i oczekiwaniach.
Dobrym rozwiązaniem jest wynajęcie firmy, która kompleksowo zajmie się naszym wynajmem. To samo dotyczy sytuacji, kiedy chcemy wynająć komuś swoje mieszkanie.


Tego typu firmy znają rynek, mają w swojej ofercie mieszkania, równie chętnie zabiorą się za znalezienie najemcy dla nas. Załatwią wszelkie formalności, doradzą i oprowadzą, myślę, że to ma sens.
Przykładem takiej firmy jest k2assetmanagement.pl . Zdejmą problem z naszej głowy, wynajmą dla nas albo za nas.

Musimy jedynie określić nasze potrzeby, oczekiwania, lokalizację
i zgłosić się do nich.
Podpowiedzą, jak zacząć swoją przygodę z wynajmem, jak uniknąć błędów, poprowadzą nas po trudnym rynku nieruchomości na wynajem.
Polecam zatroskanym.
Tymczasem
Polinka

wtorek, 6 czerwca 2017

Tęsknota za piękem minionym

Kochani, jak mi czasem smutno, że minione nie wróci!
Od lat zakochana jestem w polskiej secesji, architekturze przedwojennej, dbałości o szczegół. Uwielbiam strojność starych budynków, na szczęście w jakimś ułamku odbudowanych, fantazji architektów z okresu.
Naoglądałam się ostatnio pięknych kamienic w centrum Warszawy i tak mi żal. Dlaczego nie budowali tak po wojnie? Weszło nowoczesne i betonowe, bez przepychu i klasy, tanie. Modernizm w architekturze to klęska narodu:(

A przecież mogłoby być tak:


Z dbałością o szczegół, wykończenie najwyższej klasy, dla urody
i dobrego samopoczucia mieszkańców.



Dbano o wygląd kamienicy, romantycznie nazywając ją willą, dbano
o roślinność i przytulność klatki schodowej, tu się miało zwyczajnie dobrze mieszkać, na metrażu odpowiednim dla rodziny plus...służbówka, aby się nie przemęczać. To wszystko było przemyślane i dostosowane. Kurcze!




Okres przedwojenny w Polsce, po odzyskaniu niepodległości to złoty wiek. Kraj prężnie się rozwijał, ruszyły inwestycje, ludziom zaczęło się powodzić. Z gracją łączono funkcjonalność z nowoczesnością, elegancją. Ludzie spacerowali po mieście całymi rodzinami pięknie ubrani, jadali lody u Bliklego, chodzono do fotografa, na piknik i wyścigi konne.
A potem przyszedł rok 1939...
Żal za serce ściska!
Chciałabym cofnąć czas. Co sądzicie?
Tymczasem
Polinka

Najnowocześniejsze centrum okulistyczne w Polsce pod adresem http://eczo.pl/. Obrazowanie dna oka, leczenie laserowe jaskry, krótkowzroczności, leczenie oczu w konsekwencji cukrzycy. Centrum oferuje kompleksową pomoc pacjentom w powrocie do normalnego widzenia oraz okulistykę dziecięcą od okresu noworodkowego na najwyższym poziomie.

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Metamorfoza

Złapałam wiatr w żagle na całego. Mam tysiące pomysłów, szykuję nowe meble i aranżacje tylko masakrycznie brakuje mi czasu. Jeśli się wszystko robi własnymi rękami (jak u nas w domu) jednocześnie pracując zawodowo i prowadząc dom z obsługą dwójki dzieci to wierzcie mi, ciężko jest dopiąć dobę.:)
Bardzo chciałabym wam pokazać już wszystkie moje pomysły ale klasycznie będzie na raty. Szafa bez drzwi nie wygląda zbyt zjawiskowo:)
Weekend minął pod hasłem zwożenia mebli z okolic Warszawy, ekspresowego poruszania się busem w korkach oraz wnoszeniu ich do domu. Półtorej godziny próbowaliśmy wepchnąć szafę po schodach... w końcu zrezygnowaliśmy i wsadziliśmy ją przez balkon:) Nie podobają mi się takie pomysły Lubego, ale to już kolejny mebel o słusznych gabarytach wciągany przez okno:) Czachy mam w oczach choć Ślubnemu zaufać muszę.







To najnowsza wersja pokoju Młodej, choć w ciągłej budowie:) Czy ja kiedyś usiądę na miejscu?;)
Chciałam jeszcze jedno!
Czasem słyszę pytanie, jak na twoje wariactwo wnętrzarskie reaguje rodzina? Ano moi kochani, rodzina reaguje zazwyczaj entuzjastycznie, chętnie poddaje się wszelkim zmianom, uczestniczy w remoncie i noszeniu gratów po domu. Jesteśmy drużyną, robimy wszystko razem, dzieci rosną określając śmiało swoje potrzeby, informując o konieczności zmian i cieszą się z każdej. Przypomina to dokładnie mnie z dzieciństwa. Każda zmiana
w pokoju przynosiła odświeżenie, większą chęć przebywania i nauki. Całe życie przemeblowywałam swoją małą przestrzeń.
Małżonek z czasem też polubił zmiany, myślę, że się nieźle uzupełniamy. On jest złotą rączką i już od dawna nie dziwi go zlecenie odnowienia zupełnie zardzewiałego żyrandola do sypialni. Ha, ha, bo sypialnia również przechodzi zmianę na pałacową o czym już wspominałam.  I czasem zastanawiam się, jak bym sobie poradziła bez tego osiłka o gołębim sercu, bez jego zaangażowania oraz pomysłowości. Jakby było mieć męża, który podcina ci skrzydła? Nie wiem, wolę nie myśleć, chyba że tylko pozytywnie i rozpływać się nad codziennością.Brawo my!
W razie czego terapia małżeńska w Warszawie jest dostępna gdyby ciężko czasem było dwa bieguny złączyć, czego wam i sobie nie życzę.

Tymczasem
Polinka