wtorek, 17 lutego 2015

PasteLOVE

Na miły początek chciałam wam podziękować za zgłoszenia do Międzyblogowego Kącika Czytelniczego.  Do tej pory do klubu przystąpiło około 30 zagorzałych czytelniczek i poczytuję to sobie jako NASZ SUKCES. Bo wiecie... W dzisiejszych czasach coraz trudniej znaleźć chwilę na książkę. Powodów mamy wiele, każdy swoją niechęć do słowa pisanego potrafi wytłumaczyć w oczywisty dla siebie sposób. I mówię okej- niech tak będzię, każdy z nas ma swoją prawdę.
Czasem tylko trudno jest mi się odnaleźć na niektórych spotkaniach towarzyskich, bo ani tego serialu nie oglądam, ani tego show, nie wiem, co to za gwiazdka popularnej stacji itp. Bo tv stał się główną wyrocznią i nachalną gazetką reklamową, w której ciężko znaleźć coś merytorycznego. Z racji częstych spacerów po naszej wsi mamy możliwość obserwować, że dotychczas wiszący obraz "Ostatnia wieczerza" został zastąpiony telewizorem w podobnym rozmiarze. Może taka przyszłość świata...
A rozmowa o książce? To ktoś jeszcze czyta?
Tak, kochane, my czytamy! Jest nas trzydzieści wspaniałych kobiet w klubię, myślę, że jeszcze się rozrośnie:) Wielkie gratulacje i podziękowania! JUPI!

Powiem Wam, kochani, że pastelową ulgę zaczynam odczuwać.
Za oknem w zasadzie już przedwiośnie, możemy więc pomyśleć o zmianie wystroju w naszych domach. Tu kwiatuszka wepchnąć, tam wiosenny wianek z odrobiną radosnych jajek... To mi w duszy gra:)
Zamarzył mi się stołek, rodem z prl:) Ukochany oczom nie wierzył, stukał się w czoło. " Przecież ja ci takie coś zaraz za darmo od kogoś załatwię". A ja chciałam bardzo mieć stołek dekoracyjno- gościnny, bo jak nie pod czyjąś szanowną pupę to pod wazon z kwiatami. Skandynawski w stylu, z szydełkową podusią:) African flower to od dłuższego czasu moja pasja:)


Stoi teraz mój szanowny prl i jest stołeczkiem, stoliczkiem, podręcznie do wszystkiego:) Apropos! Jak wiele prl'u jeszcze jest w was? Czy macie sentyment do tamtych czasów, wystroju, ludzi?
Ja mam. Największy sentyment mam do ludzi z tamtego czasu. Oni się specjalnie do siebie nie zapraszali, nie umawiali i nie dzwonili. Po prostu wpadali, tak, jak stali. Odwiedzali się ze zwykłej sympatii, jedli paluszki czy co akurat było. Dziś nie do pomyślenia:) Wspominam czasem też siebie. Wychowana z rodzicami aktywnie odwiedzającymi swoich przyjaciół sama też latałam do koleżanek bez zapowiedzi.
I dokładnie pamiętam schyłek tej zasady- nagle trzeba było zacząć się umawiać:) Smutne ale prawdziwe. Kapitalizm wykończył naszą spontaniczność.
Język giętki mój zaczyna peplać poza tematem jak widzę:)




Wianki, wianki. Wiosna w moim domu będzie niebieska:)





W tym akapicie nadszedł czas na kolejną wyprzedaż garażową:) Może macie ochotę na kilka dekoracji z mojego domu?

Numer 1.
Drewniany kwadrat w stylu schabby chic. Rozmiar 28,5x28,5. Ręczna robota, moja własna. Sprzedaję razem ze stojakiem do książek czy innych dekoracji ze sklepu Pepco. Cena za komplet 40 zł. Stan idealny. Nie mam już na to miejsca w domu. Polecam. Przesyłka 10 zł.


Numer 2
Metalowy klosz Ledóchowskiego z drewnianym wieczkiem. Moja własna produkcja. Swego czasu robiłam tego dużo i dla siebie i dla was. W tej chwili się przypchało w chacie:)
Wysokość ok 30 cm, średnica ok 32cm. Idealny do przysłonięcia przed owadami jedzenia w ogrodzie, idealny do świec, dekoracji wielkanocnych czy co tam wymyślicie. Dekielek drewniany. Cena 20 zł. Przesyłka 10 zł.
Rezerwacja- Tosia


Jeśli ktoś z miłych czytających się zdecyduje, proszę o pozostawienie komentarza. Oczywiście decyduje kolejność zgłoszeń:)
Pozdrawiam gorąco, dziękuję za waszą obecność.
Tymczasem
Polinka

AKTUALIZACJA
Dostałam bardzo dużo maili w sprawie klosza. Nie spodziewałam się, że jest tak wielkie zapotrzebowanie na te druciaki.:) Nie powiem, że mnie to nie cieszy;)
Wszystkie osoby, które chciałyby dostać ode mnie taki klosz proszę o kontakt mailowy. Osłonki mogą być małe, duże, jakie chcecie. Maksymalna wysokość 50 cm. Koszt ogólny, wspólny dla przyjaciół blogowych to 20 zł plus przesyłka 10. Czekam na maile i pozdrawiam gorąco.

64 komentarze:

  1. Fajnie wyglądają takie klimatyczne wnętrza, choć u mnie by się to nie uchowało....moje dzieci są zbyt ciekawskie i sieja wszędzie zniszczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. śliczny taborecik, mam też takiego starocia, tyle że jest większy nieco.
    kocham prl, tęsknie trochę właśnie do takich czasów o których napisałaś... spontaniczność, i jakieś takie ciepło... a już styl lat prl, meble, wzory i pierdoły to uwielbiam :D
    qrcze, przepiękny ten klosz jest, żeby było trochę mniejszy... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mniejszy może być jeśli chcesz:) Pozdrowienia

      Usuń
  3. Ja już zaczęłam czytać i oczywiście, jak zwykle nie mogąc się oderwać od książki czytam nawet podczas mieszania w garnkach ;)
    Piękna wiosna się u Ciebie zapowiada, a stołek ma przecudne siedzisko (może przed pięćdziesiątką i ja opanuję w końcu to szydełko) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaimponowałas mi czytaniem przy garach:) Szydełkowanie nie jest takie trudne, spróbować warto. pozdrowienia

      Usuń
  4. Jestem zachwycona Twoim postem, zgadzam się w 100%!!! Też często spacerujemy przez naszą wieś, nawet mamy taki zwyczaj, że niech się wali, niech się pali, między 19 i 20 godziną, ja, mąż, dzieci i pies ruszamy na spacer...Ale wiesz co jest najsmutniejsze, że nikogo nie spotykamy:((( Patrzymy w okna, i widzimy siedzących ludzi przed ogromnym telewizorem ( jak to pięknie napisałaś, że zastąpiły Ostatnią Wieczerzę), podjadających - wiecznie odchudzających;) Wpatrzeni w szklany ekran nawet nie wiem czy myślą;)
    Też niestety jestem chyba nawet mało pożądana w moim środowisku, seriali nie oglądam, pudelka nie czytam, gwiazd nie rozpoznaję, tylko w książkach czytam i w drewnie grzebię, aha, jeszcze nie wiem, co u sąsiada słychać;)
    Czasy PRL...ehhh, te imieniny w domu, cała rodzina przy stole, a my z kuzynkami w szpilkach mamy, przebieranie się w ubrania - najlepsza zabawa! A teraz nawet jak dzieci chcą się umówić, to często ciężko się dopasować dwójce dzieci....bo balet, bo angielski, bo piłka....Masakra, przecież nasze dzieci mają tylko jedno dzieciństwo! Z sentymentem wracam do chwil, gdy gotowałam zupę z trawy w puszce po konserwie, albo gdy kąpałyśmy się w kałuży, bo dla nas to było morze....byłyśmy w strojach, a jakże! Leżałyśmy na ręcznikach, żadnej z nas nic się nie stało, a teraz....nie wiem, czy by mnie do więzienia nie wsadzili;) Też bardzo ubolewam nad tymi zmianami ustrojowymi, które przyniosły podniesienie komfortu życia, ale zabijają tę naszą ludzką spontaniczność....odgradzamy się coraz bardziej, coraz wyższymi ogrodzeniami betonowymi....:(
    Twoje wnętrza jak zwykle cudowne:))) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakbym czytała o naszych spacerach. My mniej więcej 17-18 z psem i dziećmi. I też nikogo nie spotykamy:)
      W kwestii przyjacół na szczęście udało mi się znaleźć osoby podobne do mnie więc jest o czym porozmawiać:)
      Bardzo wzruszył mnie twój komentarz i ucieszył. Myślę, że mamy podobne spojrzenie na świat. Serdeczne pozdrowienia, dziękuję.

      Usuń
    2. Podpisuję się pod tym co napisałyście. Wy macie na wsi pusto ale w moim mieście już po południu jest prawie pusto. Jechałam 2 tygodnie temu z okolic Łodzi. Mijałam miejscowości prawie bez ludzi. Jestem tym wszystkim przerażona. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  5. Taboret wygląda świetnie, a co do czasów PRL czasami tęsknię za tym, że ludzie byli serdeczniejsi i co ważne pomimo wszystko byli bardziej otwarci.
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pieknie u Ciebie tak przytulnie i klimatycznie :)) Piszę się na klosz, już dawno za mną taki chodził :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie u Ciebie:) pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Błękitna wiosna u Ciebie zapowiada sie cudnie a ja znów podziwiam kredens, nieustannie:)) A w sprawie klosza juz piszę na mail.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne wianki! Noszę się od roku z ich zrobieniem i ciągle nie ma czasu. Ja się zgłaszam po klosz. Marzył mi się od lat, ale nie uiałam go zrobić. Może jest wielki ale już dłużej bym nie czekała. Będzie w sam raz na balkonowe posiłki :-). Ja bym podjechałą do Ciebie osobiście jeśli można?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klosz kupił Miętowy stolik. Jeśli chcesz podobny napisz maila. Pozdrowienia

      Usuń
  10. Pięknie u ciebie:) wianki śliczności:) Też ostatnio uszyłam warkoczowy wianek:) Zaintrygowało mnie co jest w jednym z nich?? Bratki?? bo nie wiem czy dobrze widzę:) pozdrawiam i zapraszam do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo papierowe kwiaty hortensji albo w drugim frezja:) Pozdrowienia

      Usuń
  11. Zgadzam się z Tobą i Moniką R. - to były fajne czasy, bardziej ludzkie. Może właśnie dlatego, że ludzie prawie nic nie mieli, to dzielili się między sobą tym, co posiadali.. Wychodziłam z rodzeństwem "na podwórko", nieważne, że betonowe. Był trzepak, kawałek trawnika i to nam wystarczyło do zabawy, bo mieliśmy wyobraźnię. Wychodziło się rano, wracało wieczorem, a rodzice nie martwili się o nas. A teraz? Szkoda gadać. Czasem strach nawet dziesięciolatkę samą puścić do szkoły, bo kierowcy mają zieloną strzałkę i nie obchodzi ich, czy ktoś jest na przejściu czy nie :(...
    Fajnie, że Twój pomysł z klubem tak się przyjął :) Ja się nie zapisałam, ale postanowiłam sobie co rano chociaż kilkanaście minut poświęcić na książkę, zanim dzieci wstaną, bo książek sporo czeka na dokończenie :)
    A wianki zrobiłaś cudne, kocham niebieski kolor :) No i taboret pierwsza klasa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję duszko pokrewna za komentarz.
      Mam syna w klasie pierwsze i córę w piątej. Sąsiad się ostatnio dziwił, że starsza nie odprowadza młodszego tylko rodzice latają. Widzisz, u nas też czasem ktoś na ulicy zaszaleje choć to wieś. Pozdrowienia

      Usuń
  12. Hej, u mnie takie cudo (taborecik) stoi w piwnicy i czeka zmiłowania, chyba go sobie przyniosę.
    Paulinko, bardzo przepraszam, zapomniałam polecić książkę, ale nadrobię to już w kolejnym poście:) Osobiście nie oglądam za dużo telewizji (przeważnie bajki: Reksio, Maja:) a internet to tylko blog i czasem zakupy. I dobrze mi z tym:)
    Ps. Ledószki górą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sowo, nie ma pośpiechu a tym bardziej nie masz za co przepraszać. Na wszystko jest w życiu czas:) Pozdrowienia

      Usuń
  13. o tak czasy prl'u pod tym względam były super

    bzuiaki

    OdpowiedzUsuń
  14. PRL u dużo w moich wspomnieniach., żal tych spotkań bez zapowiedzi, że można było od sąsiada pożyczyć mąke, cukier itp. Swobody w dzieciństwie za dużej nie miałam. Rodzice przeprowadzili się ze wsi do dużego miasta i chyba mieli kłopot z odnalezieniem się w tej nowej rzeczywistosci i trzymali nas blisko siebie. A taboreciki lata 70 mam w kuchni i ani nie pomyślałam o zamianie na coś nowszego. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Muszę Was pocieszyć, że z czytaniem wcale nie jest tak tragicznie, są blogi specjalizujące się w literaturze, są rodziny w których dużo się czyta, domy, w których nie ma TV (tak jak u Ciebie, Paulinko), ale kino domowe. W dalszym ciągu książki są świetnym prezentem, chociaż coraz częściej są zamieniane na czytniki. Ale i tak akcja czytania jest super.
    Moc serdeczności przesyłam.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak. Ostatnio słyszałam, że czytelnictwo wśród młodzieży wzrosło o 3%:)

      Usuń
    2. A, no i odsyłam serdeczności;)

      Usuń
  16. Ale zapachniało wiosną!!!! Cudowne pastele kochana!!!!
    uściski ślę

    OdpowiedzUsuń
  17. Paulinko kolejna inspiracja od Ciebie jest znakomita...mam taki stołek i właśnie stwierdziłam,że czas go odświeżyć ....Ależ mi się u Ciebie podoba....wspaniale masz urządzone...taki styl jak u Ciebie nigdy mi się znudzi.Też przystępuje do klubu książki...w kolejnym poście postaram się polecić książkę i wstawić banerek:)...się nie mogę napatrzeć na Twój domek....:)Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata, cieszę się jak wariatka:) Buziaki

      Usuń
  18. Czytam, czytam, bo lubię, ostatnio mniej, ale książka zawsze jakaś jest :) Pozdrawiam Klubowiczki:) A Twoje niebieskie wianki podpowiedziały mi co powiesić na moje drzwi, całuski aga

    OdpowiedzUsuń
  19. Masz rację, kiedyś ludzie chcieli się ze sobą spotykać i dzielili się tym co mieli. Sąsiadka, sąsiadce dzieci popilnowała, nakarmiła, nawet dziurę zaszyła jak było trzeba. A teraz szkoda gadać. Moja sąsiadka zwróciła mi uwagę, że muszę coś zrobić z gałęziami od jabłonki bo zwisają po jej stronie. Jak powiedziałam, że przynajmniej ma jabłka za darmo, to była oburzona i stanowczo zażądała, żeby coś zrobić z tymi gałęziami. A jabłka takie dobre. Za czasów mojego dzieciństwa, a nawet młodości, coś takiego by się nigdy nie zdarzyło. Też rzadko oglądam tv, chyba, że jest jakiś dobry film.
    Do klubu książki jeszcze się nie zapisałam, muszę sobie trochę czas uporządkować, ale jeśli można to chętnie zamieszczę banerek na swoim blogu. Recenzja dobrej książki jest zawsze pożądana, zwłaszcza, że na rynku księgarskim tyle chłamu się pojawia.
    Taboret super fajny, też takie mam. Ale te błękitne wianki to mistrzostwo świata!!!
    Serdecznie pozdrawiam :))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie sąsiad sam odciął gałęzie zwisające nad jego posesją i ze wściekłością wrzucił do mnie:)
      Mnie twoja jabłonka ucieszyłaby ale zapytałabym o zgoe na zerwanie jabłek:)
      Baner zamieszczaj śmiało- niech nas bedzie dużo a akcja rozpoznawalna.
      Najserdeczniejsze pozdrowienia

      Usuń
  20. Błękit też ostatnio bardzo mi się we wnętrzach podoba i wyjmuję wkrótce wiosenne serwety z kwiatami, niech cieszą oczy:)
    Pozdrawiam i do następnego posta:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ostatnio coraz częściej zaglądam do Zieleni, bo miło Tu i ciekawie :)) A ja właśnie uwielbiam Twoje "peplanie poza tematem", bo to ważne sprawy są. Wydaje mi się, że my, którzy wyrośliśmy w klimacie PRL-u , też jesteśmy z PRL-u. Przynajmniej ja jestem ! Niektórzy dali się przerobić i zmienili się... Ja też chadzałam z rodzicami do znajomych, sama urządziłam na podwórku "czyn społeczny", angażując w to wszystkie dzieciaki. Ludzie mimo wszystko inaczej funkcjonowali.
    Paulinko, czy można jeszcze zapisać się do tego klubu czytelniczego ? Chciałabym też, bo czytam sobie :) Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję choc czasem myślę, że jednak przynudzam:) Zaglądaj jak najczęściej!
      Pozdrowienia załączam:)

      Usuń
  22. Piękny wstęp...stołek taki mam w pracowni, a pamiętasz takie ryczuszki? też taką mam...dalej spotykanie się , masz rację to bezsensowne pytanie, czy mogę Cię , Was odwiedzić...chcesz wpadasz i już...przecież nie ważne co na stole, ważne spotkanie, gadanie , śmianie się...
    kolor niebieski to mój stały kolor, tzn u mnie on jest od zawsze...nie wszyscy go lubią, bo taki zimny itd., a ja kocham moje niebieski hortensje na ścianie, granatowa kratka na zasłonki i poduchy, niebieski wzorek na płytkach, niebieskie wzory Bolesławca itd., itd...może w końcu zrobię jakiegoś niebieskiego posta na Różanej...jeszcze chwila jak zmienię moje świąteczne zasłonki...
    Buziaki...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapytam nieśmiało o te rycuszki...co to do diaska?;)
      Czytając twoją wypowiedź myślę sobie- no tak Aguś zaprasza do siebie więc jakoś trzeba dojechać:)
      Buźka babo kochana!:)

      Usuń
    2. Oj Kochana zapraszam serdecznie, ale tak na prawdę!!! a ryczuszka to mały taborecik:)
      Buziaki:)

      Usuń
  23. Hej, cudnie tu u Ciebie. Ja dopiero. Z przyjemnością będę zaglądać i jeśli pozwolisz, zaczerpną kilka pomysłów od Ciebie. Pozdrawiam ciepło. Ania

    OdpowiedzUsuń
  24. Pamiętam te taborety, do tej pory moja babcia je ma a u rodziców w garażu czekają na mnie 2 okrągłe.Blękity na wiosnę ładnie wygladają , ja też o tej porze roku dodaję szczyptę niebieskiego do wnętrz....

    OdpowiedzUsuń
  25. Ha ! Raz się z Tobą Polinko nie zgodzę ! Duch czytelniczy nie zaginął w narodzie ! Bynajmiej nie w moim otoczeniu. Wymieniam się książkami z mamą, ciotką, koleżankami. Polecamy sobie tytuły, darujemy ksiązki na prezenty. Moja Córcia może czyta mniej niż ja, ale również sporo. Czyta mój 9 letni siostrzeniec.O książkach rozmawiamy tak często jak i o dobrych pozycjach filmowych :-)
    Co do taboretów rodem z PRL - u to mam dwa i wcale nie stare. Tata zamówił mi u kolegi jakieś sześć lat temu - bez nich w domu ani rusz: dobre do kuchni, sprawdzają się jako podręczna drabinka najbardziej :-)
    Fajnie, że mamy klubowiczki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię polemikę więc dobrze, że sie ze mną nie zgadzasz:)
      Znam oczywiście ludzi, którzy czytają ale w zasadzie jest ich garstka. Większość ani grama, czasu nie mają. Mam taką jedną kumpelę, jeszcze z czasów szkolnych i od niej nigdy nie dostałam nic innego jak książkę. Córuś moja też chętnie takie prezenty przyjmuje ale to jednak słabo.
      Taborecik mój jest całkiem nowy, on tylko przypomina prl. Pozdrowienia serdeczne babeczko z klubu:)

      Usuń
  26. Niebieski to piękny kolor, miły dla oka :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nawet już pierwszy wpis o książkach zrobiłam:))dobrze,że nas zmotywowałaś:)))wiesz, że i mnie brakuje tych spontanicznych odwiedzin,czasem cztery razy w tygodniu,u nas był dom otwarty,wpadali przyjaciele i znajomi przyjaciół,a teraz wszystko się pozamykało w domach ,czasem raz na dwa tygodnie się ciężko spotkać:)dobrze,że mam parę naprawdę sprawdzonych przyjaciółek z którymi i do kina i do kawiarni zawsze można się umówić:)))
    ps:świetny taboret:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie mi miło czytac takie słowa a tekst o książkach widziałam:) Buziaki serdeczne

      Usuń
  28. Tak czytam o tym zamknięciu się w domach, o braku spontaniczności... cóż uroki obecnych czasów.
    Na szczęście nie wszędzie tak jest, mojej rodzinki to nie dotknęło :) Nasz dom był otwarty odkąd pamiętam, tak było u moich rodziców, tak jest nadal.
    Znajomi się śmieją, że u nas ruch jak ,, na dworcu centralnym,, jedni wychodzą, drudzy wchodzą :)) I to właśnie jest piękne.
    Dodatkowo kocham karmić swoich przyjaciół. Uwielbiam gotować i piec i wszyscy wiedzą, że wchodzą co mnie dietę trzeba zostawić za drzwiami, bo zawsze czeka jakieś ciacho do kawy ;))
    Kolejna sprawa - książki - z ogromną przyjemnością o nich czytam :) Straszne jest to, że coraz mniej osób interesuje się lekturą. U mnie w domu to nie do pomyślenia. Czytało się zawsze bardzo dużo, a książki to był główny prezent od najmłodszych lat :)
    Pozdrawiam serdecznie i idę pobuszować po wcześniejszych postach , Agness:))

    OdpowiedzUsuń
  29. Taboret świetny, faktycznie rodem z PRL. Ja również wspominam tamte czasy (nie gospodarczo) ale towarzysko. Moi rodzice mieli bardzo dużo znajomych, ale bez telefonów potrafili znaleźć czas dla wszystkich :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. Świetnie tu u Ciebie i bardzo klimatycznie. Tyle fajnych rzeczy pooglądałam. Psiaki cudne. Sama mam jamnika długowłosego. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Taborecik pierwsza klasa ! rodem z tamtych dobrych czasów. Oj sporo masz racji te dzisiejsze klimaty faktycznie są już inne. A szkoda , że w tym ierunku wszystko poszło.

    OdpowiedzUsuń
  32. Piekne pastelowe kolory, zwłaszcza te wianki super. Mysle,że czytanie, oglądanie tv, wizytowanie znajomych itp. wszystko da sie pogodzić, jesli ma sie chęci ! Bo czas zawsze sie znajdzie na to - na co się chce i chęci są tu niezbędne, a przeciwwagą jest lenistwo i wygodnictwo. A... książki równiez czytamy w pewnym kregu, ja, mąż, koleżanki, koledzy, ciotki itd, wśród osób ,które zawsze czytały, mój syn tez czyta, ale teraz naprawde jest mniej czytających, a szkoda...pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja sobie nie wyobrażam życia bez książek!:) Zdecydowanie jestem od nich uzależniona, a w naszym mieszkaniu można je odnaleźć dosłownie wszędzie.
    Pięknie u Ciebie! Stołek boski i w ogóle cudnie mieszkasz, a Twój kredens jest po prostu niesamowity! Przesyłam uściski:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Pięknie tu u Ciebie na blogu ,zostanę tu na dłużej jeśli pozwolisz ,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  35. Wiosna w błękitnym kolorze - bardzo oryginalnie.
    Dobrze pamietam z dawnych czasów spontaniczne wizyty. Niestety Zachód zmienił naszą "słowiańską duszę" :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Dzień dobry :)
    Nie dołączyłam do klubiku ale również czytam książki a od pewnego czasu nawet rozbudowuję bibliotekę domową na wszelki wypadek gdyby ksiązki zniknęły z tego świata niczym wymarłe ,,zwierzę". Do tej pory kupowałam albumy albo te pozycje, które zapadły mi w serce i wiem, że będę do nich powracać. Resztą literatury posiłkowałam się z biblioteki publicznej. Na razie jest ona prawie w każdej mieścinie ale może to ulec zmianie. Tak więc rozpoczęłam kolekcjonowanie książek różnych... a raczej wszystkich, które wpadną mi w ręce bo nie wiadomo, która komu się przyda :) W końcu ,,historia lubi zataczać koło" i gdyby nie wielkie rody z ich pokaźnymi bibliotekami to do naszych czasów niewiele by przetrwało... może właśnie dla tych książek jestem posiadaczką wielkiego domu?

    OdpowiedzUsuń
  37. Przepraszam, że będzie kawałkami ale coś mi net szwankuje a poza tym w każdej chwili może mnie ktoś lub coś oderwać i... :)
    Również jestem miłosniczką pasteli. A taki sam stołeczek, albo bardzo podobny czeka właśnie na renowację. To stołeczek z mojego dzieciństwa. Mąż stwierdził, żeby go do pieca wrzucić bo ma nóżkę uszkodzoną i nie nadaje się do siadania. Dlatego wymyśliłam sobie, że będzie kwietnikiem. Już stała na nim pokaźnych rozmiarów donica i dość ciężka, więc aż tak źle z nim nie jest. A bardzo go lubię. Tylko do końca nie wiem jak chcę go przerobić. Co rusz mam nową koncepcję :/ Teraz też zadumałam się bo nie pomyślałam, aby w ten sposób obszyć go materiałem... ale twój mam pełnić rolę siedziska.Przepięknie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Pytasz o PRL w domu? Więc mój dom jest taki nadal... kiedy odwiedzają nas ludzie to tak jak by cofali się w czasie. Meble z tamtego czasu są praktyczne i uważam, że ponad czasowe. Nigdy nie szłam za modą. Podążam za przemianą duchową a nie cielesną czy przestrzenią mnie otaczającą, choć na pewno i ona się zmienia przez zmiany duchowe. Nazywany przeze mnie styl magazynowy to między innymi własnie zlepek mebli z tamtego okresu... ale to okres mojego dzieciństwa, w którym byłam szczęśliwa i dlaczego mam go zmieniać? Przekonał mnie do tego pewien program, w którym osoba wręcz kolekcjonuje rzeczy z tamtego okresu i otworzyła w domu mini muzeum prl-u. :)
    Pozdrawiam bardzo serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja chcę tylko powiedzieć, że też czytam i to codziennie, chociaż do klubu się nie zapisałam. A to z racji recenzowania książek ;) Tego po prostu nie potrafię :D
    I w towarzystwie też nie nadążam za "newsami" w tv. Ostatnio w szpitalu - panie z sali pędziły zaraz po kolacji, bo coś tam leci. Ja nie wiedziałam o co chodzi! I jeszcze na mnie jak na dziwaka patrzyły, jak książkę wyciągnęłam :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja też staję murem za wielbicielami książek. Nie ma to jak słowo pisane! :) Pastele błękitne bardzo pasują do Twojego domku ~ uroczo jest :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Witam :))

    Niestety cos kliknęłam, cos nacisnęłam i utraciłam możliwość publikowania postów na swoim blogu. Już to przebolałam ale szkoda mi troszkę więc założyłam nowy. Jeżeli chcesz - zagadnij do mnie proszę.

    Pozdrawiam serdecznie. Dorota
    http://sielskachata.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  42. Kapitalizm wykończył naszą spontaniczność, ale i wykończył dzieciństwo naszych dzieci... Oni nie potrafią się tak bawić jak My kiedyś.
    Teraz są gry komputerowe, Play Station etc., młodzi ludzie więcej przesiadują zamknięci w swoich pokojach, coraz częściej źle to się kończy...
    U mnie wiosna także na niebiesko, a właściwie we wszystkich odcieniach niebieskiego... :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Myślę,że kto kogo i jak odwiedza zależy tylko od nas samych i l;udzi którymi się otaczamy. W naszym domu drzwi dla gości sa zawsze otwarte i każdy kto ma ochote wpaść na chwilke krótsza lub dłuższa śmiało może wpadać. tak było w PRL-u ale tak jest i dziś. To od nas zależy czy lubimy gości. Ja lubie takie niespodzianki. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  44. Podpisuję się pod Twoim postem całkowicie. Najbardziej właśnie brakuje mi tej spontaniczności z naszego dzieciństwa. Żal mi moich dzieci , które, za pomocą rodziców oczywiście, próbują się całe tygodnie umówić na spotkanie i nie można znaleźć wspólnego terminu :). ja też seriali nie oglądam i w pracy przy kawie nie mam o czym plotkować. Wiosna w Twoim wydaniu zapowiada się cudownie.
    P.S. też mam taki taboret w piwnicy, chyba go wyciągnę i odnowię, tylko skąd wziąć takie szydełkowe cudo.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  45. Bardzo klimatycznie, podoba mi się :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  46. Taborecik wygląda przeuroczo, śliczny wzór, moje serce skradły te wianki plecione, sama zbieram się do takiego, pozdrawiam ciepło i w wolnej chwili zapraszam, Asia

    OdpowiedzUsuń
  47. Wianki cudne, klosz wart grzechu , a co do spotkań, dzieci , to zacznijmy działać , zmienimy najpierw zasady w naszym domu , później otoczeniu, wychodżmy na przeciw , od gadania się nic nie zmieni , osobiście muszę wybierać do kogo pójść , a latem wizyty przyjaciół i znajomych mam praktycznie każdego dnia, spotykajmy się obdarowujmy się drobnymi upominkami , życzliwości nigdy dość pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń