środa, 4 października 2017

Kominek- praktycznie

Zainstalowanie kominka w domu własnymi siłami wbrew pozorom nie jest takie trudne. To moje subiektywne zdanie oczywiście:)
Wszystko zaczyna się od chęci posiadania. Projekt urodził się w głowie na wiele lat przed wybudowaniem paleniska. Wielokrotnie się zmieniał, pomysł przychodził i odchodził. Stwierdzam, że nie ma się z czym śpieszyć, bo mój byłby zupełnie inny parę lat temu i niekoniecznie dziś odpowiadałby mi jego styl. Oczywiście początkowo miał być w stylu "leśniczówki" z pochyłą górą, ceglasty i koniecznie z półką drewnianą nad paleniskiem. Potem miał być angielski, z rzeźbionym portalem, jednak cena trochę nas przygniotła.:)
Zaczęliśmy od zakupu wkładu kominkowego. Możecie przebierać i wybierać, ja jednak dam pewną sugestię. Należy kupić żeliwny wkład. Kombinacje żeliwno-stalowe nie sprawdzają się na dłuższą metę, gdyż stal nie wytrzymuje wysokich temperatur. "Markowość" i miejsce produkcji naszego wkładu też ma znaczenie, gdyż elementy takie np jak ruszt czy pęknięta szyba pewnego dnia trzeba będzie wymienić a w markecie nie sprzedają akcesoriów. Nasz "zagraniczny" wkład, kupiony okazyjnie w promocji może się okazać niestety trudny do naprawy ze względu na brak części. My postawiliśmy na Kratki.pl i szybko przekonaliśmy się o dobrym wyborze. Skorzystaliśmy z wyprzedaży pewnego magazynu, produkt był nowy a w komplecie dostaliśmy części, które nie pasowały nam do niczego. Zadzwoniliśmy do firmy i dostaliśmy szczegółowe wyjaśnienie do czego ów część służy i że nie należy do naszego kompletu. To miłe, wiedzieli. Jak klient BMW, który po wielu latach dokupi w salonie choćby szpilki mocujące do tapicerki a po numerze nadwozia będą dobrze wiedzieli, co to za model.:)
Wybraliśmy wkład bez doprowadzenia powietrza z zewnątrz co w zasadzie nie robi większej różnicy.
Niestety nie wykonałam zbyt dużo zdjęć w trakcie pracy a te są
z komórki:)


Także:) Wybieramy miejsce, dbamy  o podłączenie do przewodu kominowego i wyprowadzenie dymu na zewnątrz domu. My na tę okoliczność postawiliśmy nowy komin, typowo pod kominek, przewód już był.
Wkład kominkowy musi stać na stabilnych nogach. Można je wykonać, czytaj zespawać, własnoręcznie ze stalowych profili na czym oszczędziliśmy dobre 200 pln. Na dole muszą być wkręcane nóżki ebonitowe, gdyż konieczne jest wypoziomowanie wkładu. Koszt nóżek to kilka złotych na portalu aukcyjnym.
Rurę kominową uszczelniamy masą szamotową wytrzymującą kilkaset stopni.
Następnie obłożyłam wkład cegłą, starutką  rozbiórkową. Nie polecam zaprawy murarskiej, sypie się i denerwuje, spada. Cudnie działa klej do płytek mrozoodporny. Robota na babskie łapy, jak się okazało, choć Luby patrzył z zaciekawieniem:)


Jak już dostosowaliśmy miejsce kominka czytaj zmieniając je, przystąpiliśmy do montowania profili aluminiowych. Trochę zabawy było z dostosowaniem się do krzywego sufitu i ścian, bo tak właśnie wybudowany jest nasz dom:) Konstrukcja musi być stabilna, gdyż ona przeniesie ciężar obudowy. Pomiędzy profile włożyliśmy inne do zamontowania wełny ociepleniowej z powłoką aluminiową, solidnie je przykręcając. Nie mam niestety zdjęć z wełną. Wełnę należy połączyć ze sobą taśmą aluminiową, dokładnie. I tu ZONK. Tak jak wełna wytrzymuje wysokie temperatury tak taśma niestety nie. Przy większym napaleniu po domu rozchodzi się nieprzyjemny zapach a atmosfera zamienia się w przydymioną:) To doświadczenie praktyczne. Jak się okazało to normalne, wiele osób ma ten problem i nie jestem pewna, czy klej z taśmy kiedyś się wypali:) Pozostaje palić po dwie szczapki, bez hajcowania albo wymienić wełnę na płyty krzemionowe. Tego dowiedzieliśmy się niestety po fakcie. Jeśli macie zamiar budować kominek weźcie to pod uwagę, choć koszt wam trochę wzrośnie.
Pozostało zamontować płyty kartonowo-gipsowe na zamknięte i ocielone profile i obłożyć dekoracyjnym kamieniem. W płytach wycinamy dziury na kratki wentylacyjne, których nie może być zbyt mało. Mamy dwie, 50 cm
i 30 cm. Warto zamontować model z żaluzją, gdyż poza sezonem grzewczym zamykamy i nie gromadzi się kurz wewnątrz konstrukcji. My tego jednak nie zrobiliśmy, z niewiedzy.To już pestka:) Łączenia maskujemy listwą narożną i gipsujemy, malujemy i cieszymy się z rękodzieła:)



Polecam własnoręczne postawienie kominka. Nie jest to sztuką magiczną, oszczędności zaś idą w tysiące.
Z ciekawostek praktyka dodam jeszcze, że o drewnie do palenia myślimy na wiosnę i sezonujemy co najmniej rok. Wiadomo, na początku to nie łatwe. My pierwszego drewna szukaliśmy we wrześniu ku uciesze sprzedających.
I sezonowane ma być?:)
Nie palimy drewnem iglastym! Okleja przewód kominowy, powoduje wytwarzanie kondensatu i masakrycznie brudzi szybę.
Mam nadzieję, że rozpoczęłam epokę budowania waszych kominków:) Chętnie odpowiem na wszelkie pytania.
Buźka
Polinka z kominka


Kompleksowe usługi tłumaczeniowe dla firm znajdziecie pod adresem Lingopro.pl Szybko i dokładnie dokonają tłumaczenia dokumentów na dowolny język.



10 komentarzy:

  1. Fajnie, dziękuję za lekcję budowy kominka. Kto wie, może kiedyś mi się przyda. Twój kominek jest cudny, ale taki niezabudowany, jak na moje loftowe gusta, też był super. Dlaczego wtedy nazywa się go kozą. Jest jakaś różnica we wkładach, czy w konstrukcji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koza to forma paleniska gotowego do ustawienia i po przyłączeniu do komina można rozpalić ogień. Kóz zwykle nie obudowuje się choć czasem są wnętrzem kominka otwartego. Takie rozwiązanie powszechnie stosuje się w Anglii. Myślę, że jest to spowodowane po pierwsze - posiadaniem staromodnego paleniska otwartego (zazwyczaj kupowanego razem z domem, często w wielu pokojach bo przecież dawniej nie było co) po drugie możliwością szybkiego dostosowania stanu fatkycznego do potrzeb. Kozy też często są stosowane jako rozwiązanie krótkofalowe, niezobowiązujące gdyż łatwo je przenieść w inne miejsce. Coraz częściej jednak spotykam się z opinią, że ktoś woli kozę, w sumie jest stylowa:) Pozdrowienia

      Usuń
  2. Oczywiscie doceniam Wasza radosc z kominka.
    Brak pobierania powietrza z zewnatrz jednak jest problemem. Do prawidlowego spalania potrzebny jest tlen i ten tlen, w calkiem niemalych ilosciach musi byc skads dostarczany. Jak wynika ze zdjec pomieszczenie nie jest zbyt duze, tlenu bedzie brakowalo co moze grozic wadliwym spalaniem a wiec i wydzielaniem tlenku wegla czyli czadu.
    Mam jednak nadzieje, ze bedzie Wam dobrze sluzyl.
    A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pobór świeżego powietrza z zewnątrz nie jest koniecznością, inaczej producenci nie produkowaliby takich kominków.W moim kominku zasilanie powietrzem z zewnątrz występuje tylko jako opcja.Poza tym kominek obsługuje otwartą kubaturę 140m3. Poza tym o czad przy paleniu drewna w kominku jest bardzo ciężko, prędzej będzie to śmierdzący, gryzący dym. Dziękuję za opinię i pozdrawiam Anonima

      Usuń
  3. Piękne zrobione. Nam też się marzy taki kominek w salonie... Narazie od lat plany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od planów wszystko się zaczyna:) Polecam częste rozmyślanie na temat ciepła domowego ogniska:) Pozdrowienia

      Usuń
    2. Narazie mamy taki kominek ale w kuchni, ciepło jest niesamowite, przyjemnie w calym domu, ale mi się tak marzy w salonie, bujany fotel, kocyk, herbatka jak w bajce :-)

      Usuń
  4. Kominki, ślicznie się prezenują a Twój jest cudowny.
    Miłego palenia

    OdpowiedzUsuń
  5. Ognisko domowe super...Uwielbiam siadać przy kominku...Pozdrawiam pa...

    OdpowiedzUsuń