W ostatnich dniach piękna, złota, polska jesień odchodzi w zapomnienie. Będzie chłodniej, wietrzniej, w końcu spadnie śnieg. Nastąpi czas dłuższych pobytów w domu, wczesnego zmroku
a co za tym idzie większej ilości czasu dla siebie, dla rodziny. Dlaczego ja o tym piszę?
Miałam okazję poznać Ewę, mamę czterech córek. Wśród naszego trajkotania padło stwierdzenie o kolosalnym znaczeniu. Kochani- uświadommy sobie to wszyscy- " trzeba ruszyć głową aby jakoś wypełnić czas, który niektórzy marnują nieruchomo tkwiąc z pilotem w ręku."
Tak mało a tak wiele prawda?
Telewizor zajmuje nam czas każdego dnia, skrada cenne godziny, które powinniśmy poświęcić swoim zainteresowaniom, rodzinie, myśleniu. Telewizor jest na każde zawołanie, w tym szklanym pudełku zawsze ktoś jest i nie zadaje trudnych pytań. I głową nie trzeba ruszać, jak genialnie stwierdziła Ewa:)
Zamiast telewizora wspaniała rodzinka Ewy postawiła w salonie pianino i jak sama pisze, dom zyskał duszę dzięki płynącym nutom. Dobrze, powiecie, ale grać to trzeba umić:) Zgodzę się- może więc pięknie opowiadacie dzieciom bajki? Lubicie długie spacery? Potraficie się, wspólnie z rodziną, śmiać do rozpuku? Wykorzystajcie to i nie dajcie skraść sobie duszy przez byle jaką produkcję telewizyjną, kolejny lokowany produkt. Trochę mnie poniosło:)
Wiele z Was pyta, kiedy mam czas na wszystko co robię? Kochani, ja nie oglądam telewizji praktycznie wcale:) Wiadomości i owszem, aby być na bieżąco, oraz pewien jeden program w czwartek dla odmóżdżenia. A tak? Maluję, spaceruję, robótkuję wszelako i najważniejsze- spędzam czas ze swoją rodziną. To nasza bateria na przyszłość, wzajemnie przywiązanie i miłość.
Nie biorę udziału w wyścigu szczurów, więc pewnie nie będę nigdy bogata ale dzieci zawsze będą wiedziały, że mama ma dla nich czas i nie obudzę się pewnego dnia ze stwierdzeniem, że dorosły
a ja tego nie zauważyłam:)
Ewo, to nie tak, że popierasz mnie w mojej drodze pod prąd- nas jest więcej i myślimy zdecydowanie podobnie. Spójrz chociażby na komentarze pod postami patriotycznymi, rodzinnymi, ludzkimi- to jest masa ludzi o podobnych poglądach za co Wam, koleżanki blogowe, dziękuję najmocniej:)
Ech:)
W "międzyczasie" zawiesiliśmy górkę od kredensu. O:)
Obrazy siłą rzeczy musiały się przewiesić i to już ich miejsce ostateczne. Lampy, lapmy mi się chce- na stolik okrągły:)
Po wianku widać, że serce moje szykuje się na śnieg...i na święta. w ostatnią niedzielę miałam okazję się przekonać o magicznej mocy marzeń. Mówię do Ukochanego, że świąt mi już brakuje a tu wjeżdżamy do lasu gdzie rozpościera się cudny zapach świeżej, świątecznej choinki:) Marzenia trzeba po prostu mieć, reszta to tylko szczegół:)
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie, dziękuję i proszę o więcej:)
A Ciebie, Ewo ze Szczecina, pozdrawiam najmocniej:)
Tymczasem
Polinka
Ps. Pamiętacie o szydełkowaniu świątecznym?:)











