Pokazywanie postów oznaczonych etykietą styl życia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą styl życia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 sierpnia 2022

Za Maryjką w lewo

Każdy z nas stąpa po wyznaczonej ścieżce. Każdy z nas świadomie lub mniej wybiera drogi i ludzi, z którymi jest mu najbliżej. I dopóki życie nasze plecie się właśnie w ten sposób, że możemy samodzielnie dokonywać wyborów, mamy wpływ na sprawy doczesne, to czujemy, że wszystko jest dobrze.

Moje życie ponad dwa lata temu skręciło w stronę niewiadomą, na którą nie miałam żadnego wpływu. Z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc coraz bardziej traciłam kontrolę nad zdrowiem, emocjami, poczuciem bezpieczeństwa i kompletnym przeświadczeniem, że życie wymyka mi się spod kontroli.Mam oczywiście na myśli pandemię i wszystkiego problemy z nią związane. Życie stało się, powiedzmy, dość nieprzewidywalne. I z całą pewnością straciłam ścieżkę, po której szłam.

Dziś ponownie się uśmiecham, przychodzi mi to coraz łatwiej, dostrzegam,że świat ma więcej kolorów niż czarny. I wracam na swoją drogę, trochę inną od dotychczasowej.

Wcale nie chciałam pisać w tym miejscu o moich doświadczeniach, broniłam się przed tym. Aż do teraz. Nie byłabym uczciwa względem was, a wielu z was zna mnie od dawna, pisząc, że wszystko zawsze było bardzo dobrze. Owszem było, do pewnego czasu, aż życie wbrew mej woli wymknęło mi się spod kontroli.

Tak więc, robię powszechne katharsis i tym samym zamykam temat. Mea culpa, mea maxima culpa. Amen.

Droga po której aktualnie idę jest bliska Bogu. Staram się go odkrywać, poszukiwać i zaprzyjaźniać się z nim. Poszukuję spokoju w wierze, wyciszenia, czytam wiele książek.

Niedawno, w czasie naszych podróży rowerowych, trafiliśmy w nowe miejsce. Zapytaliśmy miejscowego przechodnia o drogę nad jezioro. Szczegółowo nam wytłumaczył trasę a na końcu dodał:" jak dojedziecie do obrazu Matki Boskiej to za nim w lewo". Powiedział to tak cudownie, że potraktowałam to jak znak. Nagle, na środku drogi przez pole, wyrósł olbrzymi obraz Matki Boskiej, więc wiedzieliśmy, że jesteśmy we właściwym miejscu. Teraz wiele spraw w moim życiu odbywa się za Maryją...w prawo lub w lewo.:) 

Czymś, co daje mi wyciszenie i skupienie jest malowanie ikon. Z potrzeby serca stałam się takim artystą ludowym (nikogo nie obrażając oczywiście), który bierze pieniek, siekierkę i rzeźbi Matkę Boską. Zrobi jak umie, prosto z serca i wielkiej potrzeby. 

 

Moje ikony prowadzą mnie sobie tylko wiadomą drogą. Od błagań, cierpień i poszukiwania wsparcia, przez uśmiech i wyciszenie, do głośnego Alleluja!
W tej chwili jestem na etapie uśmiechu i wyciszenia. Dużo myślę w czasie malowania moich ikon (są to obrazy olejne, technika własna), wsłuchuję się w siebie i otaczający mnie świat, modlę.

Maluje je nieśpiesznie od kilku miesięcy. Na początku malowałam wizerunek, który mi się podobał. Potem zaczęłam dobierać do potrzeb i stanów emocjonalnych. Zazwyczaj malowaniu towarzyszyło wyciszenie, rekolekcje. Dziś zacznę Matkę Boską Milczącą. Po krzyku, który niejednokrotnie wyłaniał się prosto z serca czas na milczenie. Ciii.

 Po wielu miesiącach trudnych doświadczeń zaczynam trafiać do domu. Domu, w którym osiągam spokój, jestem wewnętrznie pogodzona.

Jeśli czujesz klimat tych ikon, potrzebujesz wsparcia- napisz do mnie. Namaluję dla Ciebie wsparcie, dołączę modlitwę. Zrealizowałam już kilka indywidualnych zamówień. Święty Józef jest na pewnej plebanii na ten przykład, a ta praca sprawiła mi wiele radości.

Tymczasem

Polinka

poniedziałek, 25 lipca 2022

Sezon ogórkowy

Od razu przyszedł mi do głowy właśnie taki tytuł.:)

W głowie pstro, w sercu żar, w wazonie kwiaty... odczuwam doskonały sezon ogórkowy.

Ciężko o lepszy nastrój, nic, tylko siąść na łące, przygryźć trawę i uśmiechnąć się do świata.

Poznałam kiedyś szalenie pozytywną kobietę, wiecznie uśmiechniętą, taką spokojną wewnętrznie. Ona się po prostu uśmiechała, do mnie, siebie, ludzi na ulicy. W pierwszym odruchu oczywiście pomyślałam, że jakaś szurnięta. Im dłużej z nią przebywałam, tym bardziej przejmowałam jej sposób bycia. Aż pewnego dnia również zaczęłam się do wszystkich uśmiechać. Jaki był efekt? Wszyscy patrzyli na mnie jak na szurniętą:) A mnie z tym było bardzo dobrze, że chodzę wiecznie uśmiechnięta.

Posiadanie wewnętrznego uśmiechu doskonale wpływa na samopoczucie nasze oraz otoczenia, które z nami przebywa. I czy to problem, że początkowo wszyscy będą się dziwnie przyglądać?

Zróbmy więc ogólnopolski test uśmiechu. Zarażajmy się nim wzajemnie, dzielmy się nim i cieszmy z tego. Moja ciocia kiedyś powiedziała, że od pewnego wieku ogląda już tylko komedie, gdyż tyle jest tragedii na świecie. Tak więc zróbmy komedię w trzech aktach i uśmiechnijmy się do siebie wzajemnie. Do rodziny w szczególności,męża, dzieci, kolegów z pracy, pani w spożywczym i tej na poczcie, do dyrektora i sprzątaczki, do wszystkich. Nie bądźmy tak śmiertelnie poważni!

Wychodząc z pracy uśmiechnęłam się szeroko do koleżanki. Reakcja? "A ty co taka uśmiechnięta?"

A dlaczego nie? ...zadaliście sobie właśnie to pytanie? 

Przesyłam tysiąc uśmiechów

Polinka



wtorek, 6 czerwca 2017

Tęsknota za piękem minionym

Kochani, jak mi czasem smutno, że minione nie wróci!
Od lat zakochana jestem w polskiej secesji, architekturze przedwojennej, dbałości o szczegół. Uwielbiam strojność starych budynków, na szczęście w jakimś ułamku odbudowanych, fantazji architektów z okresu.
Naoglądałam się ostatnio pięknych kamienic w centrum Warszawy i tak mi żal. Dlaczego nie budowali tak po wojnie? Weszło nowoczesne i betonowe, bez przepychu i klasy, tanie. Modernizm w architekturze to klęska narodu:(

A przecież mogłoby być tak:


Z dbałością o szczegół, wykończenie najwyższej klasy, dla urody
i dobrego samopoczucia mieszkańców.



Dbano o wygląd kamienicy, romantycznie nazywając ją willą, dbano
o roślinność i przytulność klatki schodowej, tu się miało zwyczajnie dobrze mieszkać, na metrażu odpowiednim dla rodziny plus...służbówka, aby się nie przemęczać. To wszystko było przemyślane i dostosowane. Kurcze!




Okres przedwojenny w Polsce, po odzyskaniu niepodległości to złoty wiek. Kraj prężnie się rozwijał, ruszyły inwestycje, ludziom zaczęło się powodzić. Z gracją łączono funkcjonalność z nowoczesnością, elegancją. Ludzie spacerowali po mieście całymi rodzinami pięknie ubrani, jadali lody u Bliklego, chodzono do fotografa, na piknik i wyścigi konne.
A potem przyszedł rok 1939...
Żal za serce ściska!
Chciałabym cofnąć czas. Co sądzicie?
Tymczasem
Polinka

Najnowocześniejsze centrum okulistyczne w Polsce pod adresem http://eczo.pl/. Obrazowanie dna oka, leczenie laserowe jaskry, krótkowzroczności, leczenie oczu w konsekwencji cukrzycy. Centrum oferuje kompleksową pomoc pacjentom w powrocie do normalnego widzenia oraz okulistykę dziecięcą od okresu noworodkowego na najwyższym poziomie.

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Metamorfoza

Złapałam wiatr w żagle na całego. Mam tysiące pomysłów, szykuję nowe meble i aranżacje tylko masakrycznie brakuje mi czasu. Jeśli się wszystko robi własnymi rękami (jak u nas w domu) jednocześnie pracując zawodowo i prowadząc dom z obsługą dwójki dzieci to wierzcie mi, ciężko jest dopiąć dobę.:)
Bardzo chciałabym wam pokazać już wszystkie moje pomysły ale klasycznie będzie na raty. Szafa bez drzwi nie wygląda zbyt zjawiskowo:)
Weekend minął pod hasłem zwożenia mebli z okolic Warszawy, ekspresowego poruszania się busem w korkach oraz wnoszeniu ich do domu. Półtorej godziny próbowaliśmy wepchnąć szafę po schodach... w końcu zrezygnowaliśmy i wsadziliśmy ją przez balkon:) Nie podobają mi się takie pomysły Lubego, ale to już kolejny mebel o słusznych gabarytach wciągany przez okno:) Czachy mam w oczach choć Ślubnemu zaufać muszę.







To najnowsza wersja pokoju Młodej, choć w ciągłej budowie:) Czy ja kiedyś usiądę na miejscu?;)
Chciałam jeszcze jedno!
Czasem słyszę pytanie, jak na twoje wariactwo wnętrzarskie reaguje rodzina? Ano moi kochani, rodzina reaguje zazwyczaj entuzjastycznie, chętnie poddaje się wszelkim zmianom, uczestniczy w remoncie i noszeniu gratów po domu. Jesteśmy drużyną, robimy wszystko razem, dzieci rosną określając śmiało swoje potrzeby, informując o konieczności zmian i cieszą się z każdej. Przypomina to dokładnie mnie z dzieciństwa. Każda zmiana
w pokoju przynosiła odświeżenie, większą chęć przebywania i nauki. Całe życie przemeblowywałam swoją małą przestrzeń.
Małżonek z czasem też polubił zmiany, myślę, że się nieźle uzupełniamy. On jest złotą rączką i już od dawna nie dziwi go zlecenie odnowienia zupełnie zardzewiałego żyrandola do sypialni. Ha, ha, bo sypialnia również przechodzi zmianę na pałacową o czym już wspominałam.  I czasem zastanawiam się, jak bym sobie poradziła bez tego osiłka o gołębim sercu, bez jego zaangażowania oraz pomysłowości. Jakby było mieć męża, który podcina ci skrzydła? Nie wiem, wolę nie myśleć, chyba że tylko pozytywnie i rozpływać się nad codziennością.Brawo my!
W razie czego terapia małżeńska w Warszawie jest dostępna gdyby ciężko czasem było dwa bieguny złączyć, czego wam i sobie nie życzę.

Tymczasem
Polinka


czwartek, 25 maja 2017

Dekoracja stolu komunijnego

Przede mną wielkie święto przyjęcia Pierwszej Komunii Świętej przez mojego syna.
Nie powiem, trochę to przeżywam:)
Bardzo zależy mi na wspaniałej atmosferze, smacznym jedzeniu oraz dekoracji stołu.
Obrusy ecru, zastawa biała, kwiaty i subtelne wstążki. Upieram się przy rozbielonych dekoracjach, czystych i lśniących, połyskujących świecznikach. Od dłuższego już czasu kolekcjonuję zastawę na wszystkie części stołu, łyżki do sosów, szczypce do cukru, podkładki materiałowe a potem lubię bawić się ich wykorzystywaniem.


Powyższe zdjęcie to ideał wyszukanej prostoty. Zobaczcie jak łatwo wyczarować romantyczny nastrój ze zwyczajnej gipsówki oraz blaszanych wiaderek. Już widzę przerażone miny znawczyń tematu krzyczące, że gipsówka wydziela nieprzyjemny zapach.:) Cóż, urody to jej nie odbiera i odpowiednio stosując nie ma się czym przejmować.:) Gipsówka for ever!



Nie mogę się często zdecydować, czy wolę prostotę w stylu rustykalnym, czy pałacowy przepych. Sądząc po najnowszych dekoracjach w moim domu idę w stronę przepychu. Nie mogę sie oprzeć kryształowym lustrom ale i bogatym bukietom kwiatów. Jestem kompletnie zauroczona stylem buduarowym, kapiącym złotem i srebrem i dotyczy to również bukietów. Ha, ha, dobrze, że ostatnie dziecko wysyłam do komunii:)



Pamiętacie, jak pisałam post o wzajemnym oddziaływaniu na siebie blogerek oraz na inspiracji?
Zdjęcia, które wam pokazałam właśnie pozwoliły mi się określić, wyznaczyć kierunek mojego stołu. Kiedyś, w przyszłości będzie dokładnie TAK! Romantycznie przede wszystkim, z przepychem dekoracji, oświetleniem.




Myślę, że przesiąkłam stylem romantycznym na zawsze:) Do tego zawsze można wpleść kilka ozdób ręcznie robionych, postawić na stole stroiki czy kule decoupage, zwiesić sznury pereł. W sklepie dla artystów hobbistów http://www.loveart.pl/ znajdziecie wiele przydatnych akcesoriów.
Jeśli tylko posiadacie choć trochę umiejętności, zachęcam was gorąco do samodzielnego dekorowania stołu. Również w ten sposób możecie okazać swoim dzieciom miłość i własne zaangażowanie w szczególnym dla nich dniu.
Tymczasem
Polinka

środa, 24 maja 2017

Zaczarowany ogród

Dekoracje potrafią całkowicie zmienić wygląd ogrodu tworząc go zaczarowanym.
Zauroczył mnie ostatnio cichy zakątek na naszej planecie w pewnym ogrodzie. Bardzo chcę wam to pokazać.


Jak widać rośliny to nie wszystko, choć powinny być podstawą każdego ogrodu. Właścicielka ma akurat bardzo romantyczną duszę, rozumiemy się
w tego typu dodatkach.
Zaplanowała każdy fragment, każdą otoczkę drzewa, detale. Symbolicznie ustawia też rzeczy kojarzące się jej z dzieciństwem, zapisuje wspomnienia na zielonej trawie.



W ogrodzie znalazło swoje miejsce również duże oczko wodne z pływającymi liliami i rybami. Zainstalowano wodospad oraz filtry. Więcej o filtrach do oczek znajdziecie pod adresemhttp://www.plantica.pl/produkty/oczko-wodne/filtracja  gdyż temat jest bardzo obszerny. Filtry zapewnią nam odpowiednią czystość wody, żaden zapach nie będzie psuć nastroju.





I teraz nie wiem, co jest największa siłą tego miejsca. Rośliny, zadbany trawnik, rozplanowanie rabat czy właśnie cudny ptaszek na patyczku, który stawia kropkę nad i. Zauroczył mnie!

Tymczasem
Polinka

poniedziałek, 22 maja 2017

Wyparcie

Czy zdarza wam się usuwać nieprzyjemne, raniące wspomnienia z pamięci?
Wyparcie, inaczej represja to jeden z mechanizmów obronnych znanych
w psychologii.
Jest to usunięcie ze  świadomości myśli, uczuć, wspomnień, impulsów itp., które przywołują bolesne skojarzenia. Dość często zdarza się to osobom po różnych traumatycznych przeżyciach -  po prostu nie mogą sobie przypomnieć, co się zdarzyło.
Według  Freuda dzieli się ono na dwa typy:
   - Tzw. wyparcie pierwotne ma miejsce, kiedy pewne przeżycia lub emocje na bieżąco są niedopuszczane do świadomości Takie zjawiska nigdy do niej nie docierają. Wyparcie pierwotne ma miejsce raz, w bardzo wczesnym etapie dzieciństwa, kiedy z nieświadomości wyodrębnia się świadomość.
   - Tzw. wyparcie wtórne, albo następcze albo właściwe ma miejsce, kiedy zjawiska pojawiły się w świadomości, ale wtórnie zostały wypchnięte do nieświadomości.



Oba rodzaje wyparcia dotyczą mnie osobiście i wiele czasu zajęło mi uświadomienie sobie, że ma to miejsce. Zwyczajnie nie pamiętam:), jak to przyjemnie powiedzieć.:)
Cudowne działanie ludzkiego mózgu dające mu najwyższą ochronę przed otaczającym go światem, przed doświadczeniami zbyt raniącymi, aby psychika mogła to objąć. To działanie wręcz organiczne i nie sądzę, aby dało się nad tym zapanować.

Wczoraj uświadomiliśmy sobie z Ukochanym, jak wiele sytuacji wyparliśmy. Siedzimy i zastanawiamy się, jak wariaci, czy to się wydarzyło, jakie były przyczyny i …nic.
Powiedzieć by się chciało, że czas leczy rany i z każdej sytuacji kryzysowej można wyciągnąć wnioski i korzyści dla siebie. Nie z każdej kochani. Wiem z doświadczenia, że nie leczy, on je zalecza, jednocześnie budując skorupę odporności.
Jesteśmy wypaleni w środku, bezpieczni, życie podkręciło nasz instynkt przetrwania.

Zamiast wystawiać się na kolejne przykrości świadomie zaczynamy ich unikać i otaczać się ludźmi nam przychylnymi. Jakże cudownie jest spędzać czas wśród przyjaciół pełniących funkcję rodziny, życzliwymi
i serdecznymi, w naszym domu pod lasem. Zbudowaliśmy pałac otoczony fosą, świadomość zastosowała wyparcie i już nie wpuszczamy złości do swojego życia. Bardzo cieszy nas nasza rodzina otoczona przyjaciółmi
z krwi i kości, kochamy ich mocno i bardzo potrzebujemy.

Nie warto za wszelką cenę zabiegać o uwagę i uczucie osób, którym zawadzasz, których denerwuje sam twój widok. Nie polubią Cię, choćbyś się starał z całych sił, więc się nie spinaj. Znajdź swój alternatywny świat pod lasem i żyj szczęśliwie. Nie ma nic gorszego niż udawana przyjaźń.




Napisałam to z radością i ulgą, choć to bardzo osobisty tekst. Do niedzieli moi kochani przyjaciele! Wszystko w porządku😊
Polinka

Ortezy, stabilizatory, akcesoria rehabilitacyjne pod adresem ortic.pl

sobota, 11 lutego 2017

Nie przestawaj się śmiać

Serce rośnie od Waszych komentarzy pod ostatnim postem!
Dziękuję za szeroki odzew i wspaniałe słowa. Szczególne podziękowania przesyłam Pani Lucynie ze Śląska za cudownego, krzepiącego maila i tysiąc dobrych słów.
Cieszę się, że tak pozytywnie reagujecie na moje słowa. Widać, że w czasach bełkotu telewizyjnego, zawieruchy politycznej, pustki w sercach ludzi ogarniętych konsumpcją, zanikają najprostsze ludzkie odruchy.
Bo czym jest  uśmiech, wsparcie, pomoc bliźniemu? To nic nie kosztuje, więc warto z tego często korzystać. Dając coś od siebie nie tracimy tylko zyskujemy.
Dziękuję Wam za to, jakie jesteście.
Otwieram nowy cykl wpisów o życiu. Widzę, że chętnie powymieniacie poglądy.

Po sieci krąży film na którym mężczyzna śmieje się w głos w trakcie czytania książki. Za chwile już śmieje się cały wagon metra:) Uwielbiam!


Bardzo lubię w moim synku umiejętność śmiania się do rozpuku. Śmieje się do łez, śmieje się często i bardzo naturalnie. Mam nadzieję, że nigdy z tego nie wyrośnie.
Ja z kolei, jeśli czasem trafi mi się zły dzień stosuję terapię śmiechem. Włączam śmieszne filmiki i oglądam. Po niedługim czasie zapominam, dlaczego je włączyłam i cała jestem w śmiechu. Doskonała recepta na mniejsze i większe katastrofy.
Pogoda ducha, optymizm i posiadanie swojego świata pełnego pasji i zainteresowań to recepta na święty spokój. Nikt cię nie ruszy jeśli nie traktujesz go śmiertelnie poważnie:)
A do tego jeśli potrafisz śmiać się z samego siebie to znaczy, że będziesz mieć ubaw do końca życia.:)
Udanego weekendu moi mili. Piękna zima za oknem!
Tymczasem
Polinka

Najlepsze systemy zarządzania klientami na stronie  http://www.chromecrm.com/