Dziś post prawie techniczny moi drodzy.
Farby, farby kredowe! Większość z Was, ozdabiających swoje wnętrza, zapewne spróbowało lub zastanawia się. Śpieszę więc z moją opinią, która, mam nadzieję, pomoże w podjęciu decyzji.
Otóż! Przetestowałam trzech producentów z różnym skutkiem i teraz nie wiem, czy robić komuś antyreklamę? ........ Opinią będzie moją dokładnie:)
Na początek farba firmy Pentart, bo ja bardzo lubię mówić o rzeczach dobrych:) Fantastyczna paleta kolorów, dostępna w rożnych wielkościach.
Nie przygotowałam mebla przed malowaniem, poszło na biały akryl i transfer.
Średnio gęsta, bardzo wydajna. Pomalowanie poniższej komody to ok 200 ml farby przy trzykrotnym nałożeniu. Kolor zauroczył mnie natychmiast (szparag), zawoskowana dała efekt zielony vintage.
W trakcie malowania niestety zauważyłam, że przy przetarciu zostaje na dłoni pył jak przy szkolnej tablicy. Przydarzyło się również, że po zawoskowaniu, wypolerowaniu musiałam zetrzeć wilgotną gąbką pastę strukturalną, świeżo położoną. Niestety z farbą, co zdziwiło mnie bardzo.
Efekt końcowy? Jestem bardzo zadowolona! Szafka jest matowa, pokryta ciekawym filmem, choć dokładnie nie wiem, jak to się stało. Fajnie się pogrudkowała, co widać na zdjęciu. Pojemniczek na komplet do przypraw wygląda dobrze, jest zabezpieczony przed wodą.
Kolory jak marzenie:)
Numer dwa to:
Farba kupiona na portalu aukcyjnym o tajemniczej nazwie "Farba Vintage" firmy Daily Art za kilkanaście złotych. Paleta piętnastu kolorów pewnie zaspokoi większość z nas.
Jakość bardzo dobra, krycie po około trzech razach. Bardzo gęsta, może za gęsta, ale to kwestia gustu. Przed malowaniem przetarłam benzyną barwną politurę, nie szlifowałam nic. Pomalowaną powierzchnię zabezpieczyłam woskiem z marketu dającym efekt postarzania. Ciężko maluje się pędzlem, powstają nieciekawe smugi - do wałeczka elegancka. Pokusiłam się o zafarbowanie jej na niebiesko. Wchłonęła bardzo dużo barwnika, nie wiedziałam, czy w ogóle mi się powiedzie projekt. Wyszło jednak bardzo dobrze, czyli da się zmieniać kolor tej farby.
W wersji szarej:
I niebieskiej:
Efekt końcowy - rewelacja i nie chodzi mi tu, czy się komu podobuje moja praca;) Oceniam farbę, jej trwałość, matowość.
Na koniec niespodzianka.
Farba firmy Rico Design, najdroższa ze wszystkich.
Przebywała w dziale farb kredowych, choć sama nazywa się "matowa".
Najrzadsza ze wszystkich, moim zdaniem nie różni się od akrylu. Powierzchnia lekko błyszcząca, cienka. Po zawoskowaniu nadal wygląda jak tani akryl. Paleta kolorów - słaba, choć mnie osobiście bardzo spodobał się "pale blue" prześwitujący przez opakowanie. Po pomalowaniu jednak nie jest szaroniebieski tylko niebieski.
Efekt końcowy? Okej, ale kupcie lepiej akryl, będzie taniej. Powiedzieć, gdzie kupiłam? W pewnym salonie z prasą na E., który podobno jest w stanie lekkiej upadłości. Może mają powód:)
Przy okazji ostatnich prac przetestowałam również pastę strukturalną. Wiem, macie różne opinie. Panują różne gramatury, czas schnięcia i wasze zadowolenie lub jego brak.
Testowałam turecką Cadence i polecam gorąco. Bardzo gładka, szybciutko schnie pozostawiając twardą warstwę. Bielusieńka!
Jakie opinie na temat tych farb macie Wy, moi drodzy czytelnicy? Czy stosujecie jakieś triki?
Przyłączcie się do dyskusji!
Nie próbowałam nadal Anne S. Czy jest odczuwalna różnica?
Serdeczności
Tymczasem
Polinka

