Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wianki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wianki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 września 2015

Rzeczy wielkie

Jak ten czas leci kochani...jak leci!
Jesień za pasem, jutro mgły zapowiadają.

Sobotni poranek, po tygodniu wypełnionym pracą i zajęciami dzieci to czas naszych spotkań przy śniadaniu, w szlafrokach, jajek na miękko i rozmów. Cieszymy się sobą, okazujemy uczucia...jesteśmy.
Rodzina to wartość najwyższa, rodzina zgrana i kochająca. Nie wyobrażam sobie, jak mogłoby jej nie być.
Do tego, jeśli niespodziewanie zaświeci słońce, prosto na stół ze śniadaniem, pozostaje uśmiechnąć się szeroko, podziękować opatrzności za dobra, które nam dała. Może powiecie, że przesadzam? Przesada jednak taka lepsza niż wieczny smutek i niezadowolenie. Bo cieszyć się trzeba z małych rzeczy- wtedy stają się wielkie i ważne.










W domu naszym nadchodząca pora roku rozgościła się na dobre. Wianki i wianuszki pojawiły się wszędzie, zmieniam je co chwilę. Królowe pomarańczowego koloru, jakże wdzięczne i smaczne dziś ozdobią kredens- jutro wpadną do zupy.




Niebawem więcej zdjęć jesiennych będzie razem ze wspólnym projektem...już niedługo:)
Dzisiejszy popołudniowy spacer przyniósł nam siatkę pysznych kań i cztery maślaki. Nie trzeba było daleko szukać, więc może w końcu grzyby będą? Czekam na ten moment cały rok.
Wspaniałej jesieni kochani!
Tymczasem
Polinka serdecznie was pozdrawiająca



środa, 13 maja 2015

Spokój w pakiecie

Telefony, telefony...telefony w mojej głowie:)
To dobry stan, czuć się potrzebną i akceptowaną, ale tworzy zaległości blogowe:)

Angielska porcelana to mój konik od dawna:) Wybieram różowo- czerwoną oraz niebieską. Nie kupuję jej zestawami, za to ze swobodą łączę motywy. Kluczem jest jedynie kolor. Za jakiś czas pokażę wam nowe nabytki Villeroy& Boch ( nie angielskie ale równie udane) oraz wyeksponuję niebieską etażerkę kupioną praktycznie za gorsze. Jak dodamy jeszcze metalową etażerkę za takie same grosze to jestem
w siódmym niebie:) Uwielbiam takie znaleziska!







Dłuższy czas temu zostałam zaproszona przez Ewę z Marzeniami malowane do odpowiedzenia na kilka pytań. Ewuniu, odkręcę trochę...Wzięłam pytania, które ty dostałaś, bo przysięgam na wszystko, że wydaje mi się, co bym odpowiedziała już  kiedyś na ten komplet.:)
Czas więc przystąpić do dzieła, bo Ewa mówi, że to rozrusza na wiosnę;)
...Zerkam i nie dowierzam, że tyle zwlekałam, oj!

1. Jaki bohater literacki był dla Ciebie ważny w dzieciństwie?
Rudowłosa, najpiękniejsza na świecie, mądra i dobroduszna Ania Shirley.
Uwielbiałam jej honorowość, prawdomówność. W pewnym sensie była w tej kwestii dla mnie wzorem. Nie ukrywam, że głównie oglądałam filmy zamiast czytać książki;)
W filmach Ania mieszkała w pięknym domu ( ten styl na zawsze pozostał w moim sercu i często się nim kieruję urządzając swój dom), chodziła po łąkach zbierając kwiaty (co ja robię od dzieciństwa).
Ania ceniła prawdziwą przyjaźń, ja również, chętnie wszystkim pomagała, ja również.
Do dziś pamiętam scenę zgubienia broszki Maryli, do której w końcu się przyznała.
" Dlaczego powiedziałaś, że ją zgubiłaś skoro tak nie było?", " Marylu, mówiłaś, że nie pójdę na bal, jeśli się nie przyznam, więc wymyśliłam tą historię..." I takie tam...
To postać mojego dzieciństwa, do której chętnie wracam.

2. Smak, którego nigdy nie zapomnisz...
 Zacierkowa babci Lali...rodzaj zupy jarzynowej z ręcznie robionymi zacierkami. Smak doskonały!

3. Ukochany cytat, motto życiowe.
Mottami już sobie głowy nie zawracam;)
Wyznacznikiem dobrego, spokojnego stylu życia jest Dezyderata.
Warto co jakiś czas przypomnieć sobie jej wskazówki, uspokoić się, przewartościować życie.
Spokój wewnętrzny to podstawa:)

4. Czy jest coś, z czego mógłbyś zrezygnować w ramach np. ćwiczenia silnej woli?
Chyba nie ma:) I nie jest to kwestia tak niewielu słabości ale...słodyczy jeść nie muszę a z robótek wszelkiej maści i tak nie zrezygnuję bo i po co?;)
Poza tym dobrze mi wychodzi ćwiczenie słabej silniej woli i niech tak zostanie;)

5.  Bez czego nie wychodzisz z domu?
 Bez kluczy do domu...

6. Czy mam sposób na poprawę podłego nastroju? Jaki?
Najlepszy sposób to uruchomić wyobraźnię. Przenoszę się do pięknych miejsc, wspaniałych wnętrz i marzę. To spojrzenie w mój wewnętrzny świat, który bardzo lubię.
Drugi sposób to włączenie "Rozlewiska". Nawet oglądane na wyrywki mi nie przeszkadza:)

7.  Czy przeżyłaś wakacje swoich marzeń? A jeśli nie, to jakie byłyby one?

Jeszcze nie przeżyłam... Kiedyś marzyłam o wyjeździe na Kubę i w sumie mam to do dziś ale... Dziś najpiękniejszym dla mnie wyjazdem byłyby Wyspy Brytyjskie.  Marzę o zielonych pastwiskach, skąpanych pośród nich wiktoriańskich domach, ogrodach pełnych pięknych kwiatów i płynę!
Skandynawia też, nie powiem. Zachwyca mnie tamtejsza przyroda, fiordy, renifery, czerwone domy. Bajka! Mam nadzieję, że kiedyś zrealizuję swoje podróże, bo to w sumie nie tak daleko:) 

8.  Jaką książkę mi bezapelacyjnie polecasz? 

Tadeusz Dołęga- Mostowicz "Znachor"

9.  O  jakim zawodzie marzyłaś? 
 Zawsze marzyłam o własnym straganie pachnących kwiatów. Dziś byłaby to kwiaciarnia z artystycznie ułożonym kwieciem, przepychana upominkami robionymi ręcznie. Pomysł nadal aktualny!

10. Czy jest przyprawa, którą dodajesz do prawie każdej potrawy?
Pewnie sól i pieprz:)

11.  Czy pisanie bloga spełniło Twoje oczekiwania?
Spełniło to za małe słowo:) Okazało się, że pisaninę moją możecie całkiem znieść, dostaję ogromną ilość sympatii i wsparcia w każdej sytuacji, chętnie przenosicie do swoich domów moje prace.
To mój całkiem fajny, wirtualny świat, który lubię baaardzo!

Dziękuję Ewa za wywołanie do tablicy. Podaję dalej- kolejność przypadkowa. Dodam jeszcze, że zabawa nie jest nowa, więc jeśli ktoś już odpowiadał... to wiecie:)

Przesyłam wam ten sam komplet pytań:) Kolejność przypadkowa wskazanych dam:)
1. Apaczowa 
2.Agaciol 
3. Monika głodna życia:)
4. Ma.kesz
5. Nostalgia 
6. Ania ze Szczerego Pola
7. Karmelowa
8. Różana Ławeczka
9. Cela D
10. Mamelek
Przesyłam wam uściski:)
Tymczasem w pracowni sporo się dzieje. Odpalam cotton balls, włączam muzykę i płynę:)

Wianek dla Eli i chustecznik.



Wianek dla Aniutki


Pudełko dla Izabelki.


Coraz więcej czasu poświęcam tym pracom, wkładam całe serce i cieszę się. Dziękuję za słowa, że "moje prace mają w sobie magię". Skrzydła mi rosną u ramion!

Spokój w pakiecie!
Tymczasem:)
 Polinka

środa, 6 maja 2015

Kotonki:)

Jak miło usiąść z poczuciem dobrze wykonanej roboty:)
Ostatnie dni to czas wytężonej pracy, od rana do nocy. Dziś mogę powiedzieć, że jest nieźle:)
Dziękuję za fantastyczne przyjęcie mojego sklepiku. Nie spodziewałam się tak wielu miłych słów no ale...już się przekonałam, że na Was zawsze mogę liczyć:)
Zapraszam do Silky Home po nowości. Sklepik otwarty:)

Od dawna oglądałam na waszych blogach cotton balls. Nie było mi z nimi po drodze, "wielka checa" myślałam. Aż tu nagle wygrałam bon zakupowy w Westwing i akurat wpadły mi w ręce Happy Balls:)
Dziś przyjechały, bo niestety minusem tego sklepu jest oczekiwanie, choć z moich doświadczeń wynika,że warto.
Pierwsze wrażenie? Eee tam... nawet mnie trochę zdenerwowały. Kupiłam zestaw
w odcieniach szarości. I co?
Wystarczyło zawiesić, zapalić...i zrozumiałam, o czym mówiłyście, nazywając je pięknymi!
Siedzę teraz, zęby suszę jak szczerbaty. Bo oto nadeszła nagroda za ostatnie dni. Moje Happy Balls:)
Polecam każdemu! Jest w nich czar, klimat, otucha. I może ja spóźniona z nimi wpadam, może są już de mode, ale co tam! To są moje kulasy i wam je polecam:)
I wcale nie są świąteczne jeśli komuś przyjdzie taki pomysł do głowy:)



Rękodzieło zawładnęło mną kompletnie. Maj to miesiąc komunii, więc pracuję jak mróweczka.
Pokażę Wam tylko kilka...


Na kartkach poniżej widzicie drewniane ozdobniki ze sklepu Eko-deco. Zapraszam do sklepu:)




Tak bardzo rozpędziłam się w robieniu kartek okolicznościowych, że jeśli macie ochotę, abym wykonała podobne dla Was, to zapraszam:) Dogadamy się:)

Tacka dla Izabelki:)

W Silky Home znajdziecie podobną w poziomki albo z dziewczynką.

Wianek dla Beatki, stylistycznie wpisujący się w jej dom.


I co ciekawe, gdzie z nim nie poszłyśmy tam pasował:)


W moim zapędzeniu przeszła bokiem majówka:) Całe szczęście zdążyłam być tam, gdzie chciałam i spotkać się ze wszystkimi mi bliskimi osobami:) Pogoda jednak wywinęła nam niezłego figla:)
Zdjęć Wam raczej oszczędzę...bo nie wypada;)

Na koniec wiosna na moim ganku.


Polecę już kochani. Dziękuję za Waszą obecność i liczne komentarze. Bardzo to decoeniam.
Tymczasem
Polinka

piątek, 24 kwietnia 2015

Ja pierniczę!

Kochani!
Postanowiłam reaktywować mój sklepik z rękodziełem Silky Home:)
Zachęciłyście mnie swoimi zamówieniami, pytaniami. W sklepie od dziś co jakiś czas będą się pojawiać rzeczy wykonane przez mnie własnoręcznie, dostępne od ręki.
Nowy look niebawem a dziś  już otwieram:)
Zapraszam! Zaobserwujcie, polubcie, wpadnijcie:)

W ostatnich dniach przebywam głównie w ogrodzie. Zresztą, zresztą...my wszystkie jesteśmy zielone, więc pewnie mnie dobrze rozumiecie. Wspólnie wypatrujemy każdego promienia słońca, cieszymy się każdą wschodzącą rośliną. Takie już z nas ZIELONE:) 
Nawiozłam obornikiem na bogato, podlewam, chodzę i zglądam....nasłuchując budzącego się życia.
Jowi kochana, coś dla ciebie:)








Zdjęcie powyższe to widok mojego wejścia. Białe i zielone w otoczeniu pięknego słońca...no, musiałam wam to pokazać:)
Nie macie pomysłu na proste dekoracje ogrodowe? Polecam upleść wianek z winobluszczu, który rozszedł się po ogrodzie:) Wystarczy wstążeczka i efekt gotowy:) Po co wyrzucać, prawda?


Często warto mieć również oczy szeroko otwarte. Nasza jaszczurka- ona też jest zielona:)


Tyle tematów ogrodniczych:) Niebawem wiosna nastanie pełną parą, pokoloruje świat. Ach! Nie mogę się doczekać.

Powróćmy teraz do tematu pierniczenia. Nie napisałam tak bez powodu:)
Moje drogi skrzyżowały się z pewną zdolną Agnieszką. Agnieszka nieźle pierniczy:) Czego ona nie robi! Jaka bajka!
Proponuje pierniki na każdą okazję a wiecie...rozumiecie...zbliżają się komunie, więc może tak w podziękowaniu dla gości zamówić niebanalny prezent?
Pierniki cudownie pachną, są perfekcyjnie wykonane, dobrze zapakowane, zawstążeczkowane. Nie mogłam własnym oczom uwierzyć, jakie to rarytasy. Do tego rękodzieło, polskie, nasze.
Agnieszka nie ma jeszcze swojej strony internetowej, nie ma bloga, za to ma małe dziecko i jest dokładnie taka, jak my. Zwariowana, pełna pomysłów, bardzo zdolna.
Zerknijcie do Fabryki Piernika na Facebooku.
Ja akurat zostałam szczęśliwą posiadaczką tych wspaniałych słodkości, więc zapraszam was na mały poczęstunek w ogrodzie. Bo zielono ma być nie?:)









Fabryka Piernika jest już na Facebooku. Zajrzyjcie do Agnieszki!
Pozdrawiam Was gorąco, dziękuję za obecność i proszę o więcej:)
Tymczasem
Polinka zapiernikowana

Ps. Czy zauważyliście prawidłowość fiksowania bloggera, kiedy w drugim okienku otwarty jest fejs? Resetuje się, wywala, nie zapisuje. Czy występuje u was ten problem?

środa, 15 kwietnia 2015

Szumnie pracownią zwany

Puk, puk...jest tam kto?:)
Rękodzieło...umiejętności naszych matek i babek przenoszone z pokolenia na pokolenie.
Dawniej wszystkie panny i panie haftowały, wyszywały, szydełkowały. Wszystkie od młodych lat szykowały bogato zdobione pościele, ręczniki i dodatki, które mogły wnieść w posagu.
Czasy się zmieniły i kultura rękodzieła zamiera. Czasem tęsknimy za wyrafinowaniem dawnych serwet i zasłon, wykrochmalonych na blachę, śnieżnobiałych i twierdzimy, że dzisiaj już się tak nie robi.
I tak i nie. Bo czy warto rezygnować z czegoś, co umila nam życie, rozświetla i uszlachetnia wnętrze? Powiecie- tak, ale kiedyś kobiety miały więcej czasu, nie pędziły, jak my dzisiaj. I tak, i nie...
Z przyjemnością obserwuję blogi i fora związane z rękodzięłem, uwielbiam waszą pasję i zaangażowanie. Często zachwycacie mnie swoimi propozycjami coraz to nowych technik i pięknem wykonania.
Dla mnie rękodzieło jest pasją i wielką miłością. Rosłam podglądając babcię robiącą abażury z tiulu, dekorującą dom pięknymi bukietami kwiatów, ikebaną, plotącą gobeliny z rajstop oraz mamę poświęcającą każdą wolną chwilę na robienie na drutach. Jak tylko miała chwilę czasu druty i robi, robi ku zachwycie wszystkich. Jakie ona obrazy na swetrach dziecięcych malowała!
Przeniosło się to wszystko na mnie. W każdej wolnej chwili... ręce mnie świerzbią nieprzeciętnie:)
Słyszę również argumenty o braku miejsca na rękodzieło...
Tak, nie mieszkamy w pałacach ale wierzę, że każda z nas znajdzie miejsce na koszyczek z robótką w swoim domu:)
Pokażę Wam dzisiaj moje miejsce do pracy. Na tych kilku metrach kwadratowych toczy się całe moje artystyczne życie:) Choć niewątpliwie- meble szlifuję i maluję zazwyczaj na podjeździe lub w łazience:) Nie bądźmy hardkorami:)
To wydzielony kawałek sypialni. Kiedyś, oj kiedyś, moja pracownia będzie na poddaszu. Będę miała duże biurko na koziołkach, dużo miejsca na rozstawienie graciarni jakże potrzebnej. Póki co cieszę się z tego, co mam:) Mój pozytywnie nastawiony rozgardiasz:)









Ostatnio zrobiona szafeczka na klucze:)


Moje życie od jakiegoś czasu krzyżuje się z waszym. Tak więc w moim kąciku chętnie otaczam się prezentami od was, które po jakimś czasie migrują po domu. Widoczne na zdjęciach- aniołki od Małej Sowy, skrzydełka od Dorotki, pudełeczko i serduszko od Agaty, jajka decoupage od Celinki, gwiazdka od Nutki Nostalgii. Lubię, bardzo lubię otaczać się energią tych przedmiotów, dlatego trzymam je blisko. Do kompletu dodam jeszcze miętowy kubek z kawą i to cała ja:)
Kilka dni temu otrzymałam niespodziewaną przesyłkę od Ewy z Miętowego stolika.
Jak tu nie wierzyć w nieprzypadkowość przypadków skoro ta paczka zastała mnie przy praniu dywanu zabrudzonego przez Luisa? Naszym życiem nie kieruje przypadek moi mili! Ewo, bardzo ci dziękuję:)


Macie ochotę pokazać swoje miejsca do pracy? Pochwalicie się?
Wiosna za oknem...muszę rozrzucić pół tony obornika. Jak już się z tym uporam to jesienią będzie las a tymczasem leży ten genialny nawóz i ...pachnie:) No! 
Dziękuję, pozdrawiam serdecznie
Tymczasem
Polinka