Pokazywanie postów oznaczonych etykietą robótki ręczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą robótki ręczne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Warsztaty

Jak w kilka chwil wyczarować własnoręcznie dekoracje świąteczne?
Łatwo i przyjemnie, co pokazało nasze spotkanie robótkowe.
Miałam ogromną przyjemność poznać część z Was, pobyć w miłym towarzystwie, popracować twórczo.
W oparach pachnącego wosku, śmiechu i miłych rozmów spędziłyśmy cudownie czas w pracowni Agnieszki AgoHome oraz Ewy z Przytulnego Domu.
Poza własną obecnością miałyśmy możliwość zapoznania się z woskami firmy Byta-Yta i to był strzał w dziesiątkę. Mój niebieski i biały wszedł w stałe użytkowanie. Woskować mogę wszystko:)

Bloggerek w sumie było cztery oraz dwie kursantki, które chętnie przyłączyły się do spotkania.

Aga, Gabi i Ewa i ja po drugiej stronie aparatu:)


 




Pracownia mieści się na warszawskiej woli, łatwo tam dojechać i miło posiedzieć:) Zapraszam do AgoHome.
A na dowidzenia powiem wam dziewczyny, że było tak fajnie i kreatywnie, że trzeba to powtórzyć!
Takie spotkania powinny odbywać się cyklicznie:) Bardzo nakręcają do roboty:)
Hmm, chętnie zobaczę wasze zdjęcia.
Do usłyszenia niebawem, porobiłam kilka drobiazgów i pokażę, a jak!

środa, 12 sierpnia 2015

Domowe przyśpieszenie

Nie wiem, czy was zaskoczę, jeśli powiem, że...nic mi się nie chce:)
I tu widzę las rąk, że wam też:)
Tak właśnie jest, kochani, kiedy żar od dawna z nieba się leje...nie bez powodu wymyślono sjestę!
Czekam na deszcz zbawienny, ochłodzenie, myślę nadal o wyjazdach i śnię...

Śnił mi się wyjazd do cudnego domu, na malowniczej wsi, blisko wody i rozkoszy przebywania w nim. Łóżko nasze było nasze, kilka drobiazgów z domu również. Pakujemy walizki pełni niewypowiedzianego smutku, że już odjeżdżamy. Płakać mi się chciało straszliwie. "Na szczęście Bogusia tu zostaje, będziemy mogli do niej przyjeżdżać pod namiot"- "Ale to nie to samo, co mieszkać". I szloch straszliwy! Obudziłam się cały czas mając poczucie nieprawdopodobnej straty...
Po przemyśleniu stwierdziłam, że śnił mi się mój dom, z uczuciami do niego, rozpaczą spowodowaną opuszczeniem go. A Bogusia to moja sąsiadka...całe szczęście, że ona tam, gdzie ja:)

Rusz się kobieto, rzuciłam dziarsko i nawet się udało:)
Odwiedziłam klamociarnię Jurka, skup złomu i ciekawie się obłowiłam za kilka złotych. Rozpędzam się ponownie w dziwnych zakupach i będę tworzyć wielką sztukę zwaną
" W miłosnym uścisku".

- Orest, jakie to jest piękne! Płakać mi się chce!
- O czym mówisz Elwira?
- Orciu, jak ja się cieszę, widzę nawiązanie do "Miłosnego uścisku"! Wróciłeś do twórczości, do nas!
- Elwira, to jest dętka od traktora, ja będę na tym pływał.
LOL!

A ja tak właśnie sobie bajam przez co Luby cytuje Elwirę i Oresta ze znajomego większości filmu:)


Lampka powyższa powstała z toczonej nogi, starego abażura, zdolnych rączek Lubego oraz niewielkiej ilości farby akrylowej na transfer numeru. Jeśli chcecie wykonać transfer należy wydrukować numer na drukarce ładną czcionką, dokładnie wyciąć środek, przykleić do abażura a potem tapować do uzyskania dobrego pokrycia farbą.




Aluminiowy czajnik ze złomowiska? Trudne do opisania są miny pracowników i klientów złomu, kiedy widzą mnie spacerującą w sukience pośród ich towaru a za chwilę taszczącą jakiś dziurawy garnek czy czajnik bez rączki. Bezcenne:)


Kupiłam też "takie ważne coś" z czego będzie lampa oraz żeliwne drzwiczki do pieca...pewnie do wędzarni ogrodowej pod którą mamy już fundament:)

W temacie domowym pracujemy jak mróweczki. Ukochany zajmuje się budowlanką a ja pichcę. Zakisiłam ostatnie (choć dla mnie pierwsze) ogórki, zamarynowałam ostre zapiczki, soków z wiśni i aronii mamy na cały sezon.
A w ogordzie...prawdziwy Cricoland:)


Doczekaliśmy się własnej huśtawki, chwilowo bez ławeczki ale z dwoma siedzeniami na linach. Dodając rozbudowujący się garaż na dwa auta, pracujemy że hoho!

Przenieśliśmy leżaki w ogrodzie w miejsce bardziej zielone aby nie patrzeć na łysinę po trawie...całkiem twarzowo się odpoczywa:)




Taca widoczna na zdjęciu jest do kupienia w moim sklepie Silky Home. Zapraszam po nowości a jutro dodam wasze ulubione klosze, tym razem na podstawkach Green Gate.


Przegrzewam się straszliwie i na okrągło myślę o jakimś wyjeździe. Jeszcze trochę nad wodę, jeszcze popływać:)
Dla Freda to pierwsze lato z wyjazdami nad wodę. Nie odkrył może w sobie wilka morskiego ale rozpędza się:)



 Serdecznie was pozdrawiam i dziękuję za wszystkie komentarze.
Tymczasem
Polinka


niedziela, 17 maja 2015

Na dzień matki


KOCHANA MAMO,
Jest ten szczególny dzień raz w roku, kiedy mam okazję wyrazić Ci moją wdzięczność 
i miłość.
Dziękuje za opiekę, troskę, która mnie już wtedy otoczyłaś, gdy byłam pod Twym sercem.
Dziękuję za wychowanie i wszelkie trudy, starania, poświęcenia oraz wyrzeczenia,
które dla mnie uczyniłaś.
Nadal czuwasz blisko mnie i pomagasz mi. Wiem, że zawsze kiedy do Ciebie przyjdę 
w potrzebie,
Ty cierpliwie mnie wysłuchasz i zawsze znajdziesz dobra radę.
Przepraszam za wszystkie kłopoty, a przede wszystkim przykre słowa,
które nieraz sprawiły Ci wielki ból, raniąc Twoje kochające serce.
Zawsze będę Twoim małym dzieckiem, niezależnie od wieku,
nadal będziesz dla mnie najważniejsza!
Modlę się za Ciebie, aby Pan Bóg dał Ci dużo sił i zdrowia,
aby wynagrodził Ci każdą łzę z mojej winy.
Dziękuję za wszystko!!!



Kochane moje!
Niebawem dzień matki. Jeden z ważniejszych dni w roku, w którym możemy wyrazić swoją miłość.
Matka, mama, mamusia. Osoba w naszym  życiu, bardzo ważna, która kocha nie za coś ale mimo czemuś. Bo miłość matki jest nieskończona i bezinteresowna...
Podarujcie jej prezent inny od wszystkich, zasypcie rękodziełem stworzonym
z miłością.

Różane pudełeczko na biżuterię lub zdjęcia rodzinne (20x20x9 cm), delikatny wianek pełen hortensji ( średnica 15 cm) oraz kartkę do której wpiszecie najpiękniejsze życzenia.

 


 


Cena promocyjna 70 złotych z przesyłką priorytetową. Gwarancja dostarczenia przed świętem:)
Brak



Dziękuję Ci za drobiazgi,
Zwyczajne sprawy,
Których się zwykle nie docenia;
Błahostki, gdy spogląda się na nie
Z perspektywy codzienności,
A zarazem rzeczy urastające
Do nieogarniętych umysłem rozmiarów,
Jeśli wziąć pod uwagę wszystkie lata dzieciństwa. 

Zapraszam, zachęcam. Wszystko zrobione ręcznie :)
Tymczasem
Polinka