Zainstalowanie kominka w domu własnymi siłami wbrew pozorom nie jest takie trudne. To moje subiektywne zdanie oczywiście:)
Wszystko zaczyna się od chęci posiadania. Projekt urodził się w głowie na wiele lat przed wybudowaniem paleniska. Wielokrotnie się zmieniał, pomysł przychodził i odchodził. Stwierdzam, że nie ma się z czym śpieszyć, bo mój byłby zupełnie inny parę lat temu i niekoniecznie dziś odpowiadałby mi jego styl. Oczywiście początkowo miał być w stylu "leśniczówki" z pochyłą górą, ceglasty i koniecznie z półką drewnianą nad paleniskiem. Potem miał być angielski, z rzeźbionym portalem, jednak cena trochę nas przygniotła.:)
Zaczęliśmy od zakupu wkładu kominkowego. Możecie przebierać i wybierać, ja jednak dam pewną sugestię. Należy kupić żeliwny wkład. Kombinacje żeliwno-stalowe nie sprawdzają się na dłuższą metę, gdyż stal nie wytrzymuje wysokich temperatur. "Markowość" i miejsce produkcji naszego wkładu też ma znaczenie, gdyż elementy takie np jak ruszt czy pęknięta szyba pewnego dnia trzeba będzie wymienić a w markecie nie sprzedają akcesoriów. Nasz "zagraniczny" wkład, kupiony okazyjnie w promocji może się okazać niestety trudny do naprawy ze względu na brak części. My postawiliśmy na Kratki.pl i szybko przekonaliśmy się o dobrym wyborze. Skorzystaliśmy z wyprzedaży pewnego magazynu, produkt był nowy a w komplecie dostaliśmy części, które nie pasowały nam do niczego. Zadzwoniliśmy do firmy i dostaliśmy szczegółowe wyjaśnienie do czego ów część służy i że nie należy do naszego kompletu. To miłe, wiedzieli. Jak klient BMW, który po wielu latach dokupi w salonie choćby szpilki mocujące do tapicerki a po numerze nadwozia będą dobrze wiedzieli, co to za model.:)
Wybraliśmy wkład bez doprowadzenia powietrza z zewnątrz co w zasadzie nie robi większej różnicy.
Niestety nie wykonałam zbyt dużo zdjęć w trakcie pracy a te są
z komórki:)
Także:) Wybieramy miejsce, dbamy o podłączenie do przewodu kominowego i wyprowadzenie dymu na zewnątrz domu. My na tę okoliczność postawiliśmy nowy komin, typowo pod kominek, przewód już był.
Wkład kominkowy musi stać na stabilnych nogach. Można je wykonać, czytaj zespawać, własnoręcznie ze stalowych profili na czym oszczędziliśmy dobre 200 pln. Na dole muszą być wkręcane nóżki ebonitowe, gdyż konieczne jest wypoziomowanie wkładu. Koszt nóżek to kilka złotych na portalu aukcyjnym.
Rurę kominową uszczelniamy masą szamotową wytrzymującą kilkaset stopni.
Następnie obłożyłam wkład cegłą, starutką rozbiórkową. Nie polecam zaprawy murarskiej, sypie się i denerwuje, spada. Cudnie działa klej do płytek mrozoodporny. Robota na babskie łapy, jak się okazało, choć Luby patrzył z zaciekawieniem:)
Jak już dostosowaliśmy miejsce kominka czytaj zmieniając je, przystąpiliśmy do montowania profili aluminiowych. Trochę zabawy było z dostosowaniem się do krzywego sufitu i ścian, bo tak właśnie wybudowany jest nasz dom:) Konstrukcja musi być stabilna, gdyż ona przeniesie ciężar obudowy. Pomiędzy profile włożyliśmy inne do zamontowania wełny ociepleniowej z powłoką aluminiową, solidnie je przykręcając. Nie mam niestety zdjęć z wełną. Wełnę należy połączyć ze sobą taśmą aluminiową, dokładnie. I tu ZONK. Tak jak wełna wytrzymuje wysokie temperatury tak taśma niestety nie. Przy większym napaleniu po domu rozchodzi się nieprzyjemny zapach a atmosfera zamienia się w przydymioną:) To doświadczenie praktyczne. Jak się okazało to normalne, wiele osób ma ten problem i nie jestem pewna, czy klej z taśmy kiedyś się wypali:) Pozostaje palić po dwie szczapki, bez hajcowania albo wymienić wełnę na płyty krzemionowe. Tego dowiedzieliśmy się niestety po fakcie. Jeśli macie zamiar budować kominek weźcie to pod uwagę, choć koszt wam trochę wzrośnie.
Pozostało zamontować płyty kartonowo-gipsowe na zamknięte i ocielone profile i obłożyć dekoracyjnym kamieniem. W płytach wycinamy dziury na kratki wentylacyjne, których nie może być zbyt mało. Mamy dwie, 50 cm
i 30 cm. Warto zamontować model z żaluzją, gdyż poza sezonem grzewczym zamykamy i nie gromadzi się kurz wewnątrz konstrukcji. My tego jednak nie zrobiliśmy, z niewiedzy.To już pestka:) Łączenia maskujemy listwą narożną i gipsujemy, malujemy i cieszymy się z rękodzieła:)
Polecam własnoręczne postawienie kominka. Nie jest to sztuką magiczną, oszczędności zaś idą w tysiące.
Z ciekawostek praktyka dodam jeszcze, że o drewnie do palenia myślimy na wiosnę i sezonujemy co najmniej rok. Wiadomo, na początku to nie łatwe. My pierwszego drewna szukaliśmy we wrześniu ku uciesze sprzedających.
I sezonowane ma być?:)
Nie palimy drewnem iglastym! Okleja przewód kominowy, powoduje wytwarzanie kondensatu i masakrycznie brudzi szybę.
Mam nadzieję, że rozpoczęłam epokę budowania waszych kominków:) Chętnie odpowiem na wszelkie pytania.
Buźka
Polinka z kominka
Kompleksowe usługi tłumaczeniowe dla firm znajdziecie pod adresem Lingopro.pl Szybko i dokładnie dokonają tłumaczenia dokumentów na dowolny język.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnętrza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnętrza. Pokaż wszystkie posty
środa, 4 października 2017
poniedziałek, 2 października 2017
Ogień
Poczułam się jak mała dziewczynka skąpana w marzeniach, kiedy pierwszy raz napaliliśmy w kominku...
Ogrzewał, dodawał otuchy a po domu rozszedł się delikatny zapach drewna. Zapatrzona wspominałam dawne, rodzinne czasy i poczułam się naprawdę dobrze.
Marzenia się spełniają kochani! Pomysł na kominek kiełkował w mojej głowie przez wiele lat aż w końcu stał się możliwy. To nasz prezent na jedenastą rocznicę życia na wsi:)
Zrobiliśmy wszystko sami, pracownik jedynie zamontował komin na dachu. Osadzenie kominka na własnoręcznie spawanym stelażu, wyprowadzenie rury dymowej, izolacje, stelaż i obłożenie płytą kartonowo-gipsową to dzieło Lubego. Wszelkie prace murarskie w tym obudowa kominka z cegły, obłożenie kamieniem, dekoracje to moja sprawka. Zajęło nam to niewątpliwie trochę czasu ale pękam z dumy:)
Dzięki własnej pracy zaoszczędziliśmy sporo grosza a na dodatek to kolejna rzecz, którą zrobiliśmy w tym domu sami. Brawo my!:)
W wieczornej odsłonie mu najbardziej twarzowo:)
Za pomocą wiedzy z internetu udało nam się uniknąć wielu błędów, choć cały czas się uczymy. Do głowy nam na przykład nie przyszło, że specjalnie dedykowana taśma do łączenia ociepleń kominków nie pozwala nagrzać porządnie domu o czym zamierzam napisać w oddzielnym poście. Czy poszukiwanie sezonowanego drewna we wrześniu - na dłuższą powieść.:) Niezłe z nas Leszcze:)
Wszystkiego dobrego kochani.
Tymczasem
Polinka
Ogrzewał, dodawał otuchy a po domu rozszedł się delikatny zapach drewna. Zapatrzona wspominałam dawne, rodzinne czasy i poczułam się naprawdę dobrze.
Marzenia się spełniają kochani! Pomysł na kominek kiełkował w mojej głowie przez wiele lat aż w końcu stał się możliwy. To nasz prezent na jedenastą rocznicę życia na wsi:)
Zrobiliśmy wszystko sami, pracownik jedynie zamontował komin na dachu. Osadzenie kominka na własnoręcznie spawanym stelażu, wyprowadzenie rury dymowej, izolacje, stelaż i obłożenie płytą kartonowo-gipsową to dzieło Lubego. Wszelkie prace murarskie w tym obudowa kominka z cegły, obłożenie kamieniem, dekoracje to moja sprawka. Zajęło nam to niewątpliwie trochę czasu ale pękam z dumy:)
Dzięki własnej pracy zaoszczędziliśmy sporo grosza a na dodatek to kolejna rzecz, którą zrobiliśmy w tym domu sami. Brawo my!:)
W wieczornej odsłonie mu najbardziej twarzowo:)
Za pomocą wiedzy z internetu udało nam się uniknąć wielu błędów, choć cały czas się uczymy. Do głowy nam na przykład nie przyszło, że specjalnie dedykowana taśma do łączenia ociepleń kominków nie pozwala nagrzać porządnie domu o czym zamierzam napisać w oddzielnym poście. Czy poszukiwanie sezonowanego drewna we wrześniu - na dłuższą powieść.:) Niezłe z nas Leszcze:)
Wszystkiego dobrego kochani.
Tymczasem
Polinka
poniedziałek, 28 sierpnia 2017
W kratę z lawendą w tle
Już, już moje Duszki:)
Przepraszam, nie pisałam bo - łapię ostatnie promienie słońca, intensywnie pracuję oraz robię remont:) Co poniektórzy westchną, ale tak, ja właśnie robię remont:) Pewna osoba powiedziała mi, że jestem chyba jedynym przypadkiem jej znanym, który cieszy się, że ma remont.
Zmieniam całkowicie salon, stawiam kominek mężowskimi rękami i planuję malowanie, choć to ostatnie traktujemy raczej jako ostateczność.:) Sił brak!
Agatku, Mordko moja, przepraszam, że cię zmartwiłam swoją nieobecnością.
Pomysł kominka mam w głowie od lat, od czasu pieczenia w nim kiełbasy na patyku w dzieciństwie.
Część niedzieli spędziliśmy rodzinnie na czyszczeniu cegły rozbiórkowej, zaawansowanej w wieku, bo z niej właśnie planujemy obudowę kominka. Roboty niby niewiele a jednak schodzi się niemiłosiernie bo:
- małżonek to perfekcjonista w każdym calu! Szczegółowo analizuje projekt, planuje, zbiera potrzebne mu informacje a potem... czeka na wenę :)
- zwiezienie cegły rozbiórkowej wymaga przyczepy oraz sporej siły, nie mówiąc o czyszczeniu
A potem dochodzą jeszcze kwestie finansowe, terminowe oraz zwykłego niechciejstwa.
Generalnie kominek stoi na swoim miejscu, na dniach podłączymy do do "wydechu" i zaczniemy pracę nad obudową.
W dzisiejszym poście pokażę pokój mojej nastolatki. Zaszalałam z tapetą winylową w modną kratkę. Bardzo łatwo się ją układa a daje rewelacyjny, bardzo przytulny efekt/
Przepraszam, nie pisałam bo - łapię ostatnie promienie słońca, intensywnie pracuję oraz robię remont:) Co poniektórzy westchną, ale tak, ja właśnie robię remont:) Pewna osoba powiedziała mi, że jestem chyba jedynym przypadkiem jej znanym, który cieszy się, że ma remont.
Zmieniam całkowicie salon, stawiam kominek mężowskimi rękami i planuję malowanie, choć to ostatnie traktujemy raczej jako ostateczność.:) Sił brak!
Agatku, Mordko moja, przepraszam, że cię zmartwiłam swoją nieobecnością.
Pomysł kominka mam w głowie od lat, od czasu pieczenia w nim kiełbasy na patyku w dzieciństwie.
Część niedzieli spędziliśmy rodzinnie na czyszczeniu cegły rozbiórkowej, zaawansowanej w wieku, bo z niej właśnie planujemy obudowę kominka. Roboty niby niewiele a jednak schodzi się niemiłosiernie bo:
- małżonek to perfekcjonista w każdym calu! Szczegółowo analizuje projekt, planuje, zbiera potrzebne mu informacje a potem... czeka na wenę :)
- zwiezienie cegły rozbiórkowej wymaga przyczepy oraz sporej siły, nie mówiąc o czyszczeniu
A potem dochodzą jeszcze kwestie finansowe, terminowe oraz zwykłego niechciejstwa.
Generalnie kominek stoi na swoim miejscu, na dniach podłączymy do do "wydechu" i zaczniemy pracę nad obudową.
W dzisiejszym poście pokażę pokój mojej nastolatki. Zaszalałam z tapetą winylową w modną kratkę. Bardzo łatwo się ją układa a daje rewelacyjny, bardzo przytulny efekt/
W pokoju rozsiewa się cudowny zapach lawend, dostałam jej bardzo dużo w sobotę. Uwielbiam to zioło, za zapach, kolor, dobre skojarzenia.
Zastanawiacie się nad własnym kominkiem? Wiadomo, nie jest dla wszystkich. Wyjątkowy komfort ogrzewania powietrzem z możliwością łatwej rozbudowy o
funkcję klimatyzacji daje nam nagrzewanie nadmuchowe. Wszystko w jednej zintegrowanej instalacji z
gwarancją niskich kosztów eksploatacji i komfortu przez cały rok.Wentylacja z odzyskiem ciepła to znaczne oszczędności o czym więcej na stronie feelco.pl
Tymczasem idę kruszyć łodygi lawendy do sakiewek - aby mole ostatnich portek nie zjadły:)
Polinka
poniedziałek, 17 lipca 2017
Na biało
Czas zejść na ziemię kochani, choć ciężko:)
Lato za oknem ale długość urlopu już na wiele nie pozwoli. Pozostaje marzyć o przyszłych podróżach:)
Zmalowałam witrynę a co!
Witryna pojawiła się u nas w domu jesienią zeszłego roku w wersji brązowej. Od tego czasu odpowiadałam na niekończące się pytania o egzotyczność jej koloru. Goście naszego domu są przyzwyczajeni do jego jasnych barw i ten mebel budził nie lada konsternację. Najpierw mi nie przeszkadzał, potem się nie chciało aż przyszedł czas. Przetestowałam nowe farby Altax Viva Garden i choć kolory mają obiecujące jakość mnie nie ucieszyła. Bardzo słabo kryją przez co są mało wydajne. Witrynę oczywiście najpierw zeszlifowałam ale nie zmieniło to faktu, że musiałam nałożyć około czterech warstw farby. To dużo prawda?
Przy okazji pogoniłam z mebelka wszystkie zawalające rzeczy i lubię, kiedy jest otwarty.
Lampa stołowa to nowy nabytek z TK Maxx. Zajrzałam do tego sklepu akurat będąc w Warszawie pociągiem. Myślę, że trochę radości dałam osobom, które widziały mnie taszczącą ten gadżet przez pół miasta:) Współpasażer oberwał nią niechcący w czoło, um sorry:) Mam wrażenie, że poprawił się asortyment sklepu, więcej jest rzeczy konkretnych, silnie dekorujących. Chyba, że ja się tak zmieniłam:) Upatrzyłam też duży, marokański talerz na owoce, pięknie turkusowy ale sił mi nie starczyło na doniesienie go:)
Wielki, indyjski chwost wyszperałam na targu staroci. Przypadł mi do gustu od razu:)
Co sądzicie o metamorfozie? Wszystko już kolorystycznie pasuje/
Pozdrawiam was serdecznie i do napisania
Polinka
Miłośników motocykli i bezpiecznej jazdy zachęcam do odwiedzenia sklepu akcesoriamotocyklowe.pl. Znajdziecie tam wszystko - odzież, obuwie, kaski, gogle, oleje i smary czyli komplet dla zapaleńców podróży z wiatrem we włosach.
Lato za oknem ale długość urlopu już na wiele nie pozwoli. Pozostaje marzyć o przyszłych podróżach:)
Zmalowałam witrynę a co!
Witryna pojawiła się u nas w domu jesienią zeszłego roku w wersji brązowej. Od tego czasu odpowiadałam na niekończące się pytania o egzotyczność jej koloru. Goście naszego domu są przyzwyczajeni do jego jasnych barw i ten mebel budził nie lada konsternację. Najpierw mi nie przeszkadzał, potem się nie chciało aż przyszedł czas. Przetestowałam nowe farby Altax Viva Garden i choć kolory mają obiecujące jakość mnie nie ucieszyła. Bardzo słabo kryją przez co są mało wydajne. Witrynę oczywiście najpierw zeszlifowałam ale nie zmieniło to faktu, że musiałam nałożyć około czterech warstw farby. To dużo prawda?
Przy okazji pogoniłam z mebelka wszystkie zawalające rzeczy i lubię, kiedy jest otwarty.
Lampa stołowa to nowy nabytek z TK Maxx. Zajrzałam do tego sklepu akurat będąc w Warszawie pociągiem. Myślę, że trochę radości dałam osobom, które widziały mnie taszczącą ten gadżet przez pół miasta:) Współpasażer oberwał nią niechcący w czoło, um sorry:) Mam wrażenie, że poprawił się asortyment sklepu, więcej jest rzeczy konkretnych, silnie dekorujących. Chyba, że ja się tak zmieniłam:) Upatrzyłam też duży, marokański talerz na owoce, pięknie turkusowy ale sił mi nie starczyło na doniesienie go:)
Wielki, indyjski chwost wyszperałam na targu staroci. Przypadł mi do gustu od razu:)
Co sądzicie o metamorfozie? Wszystko już kolorystycznie pasuje/
Pozdrawiam was serdecznie i do napisania
Polinka
Miłośników motocykli i bezpiecznej jazdy zachęcam do odwiedzenia sklepu akcesoriamotocyklowe.pl. Znajdziecie tam wszystko - odzież, obuwie, kaski, gogle, oleje i smary czyli komplet dla zapaleńców podróży z wiatrem we włosach.
poniedziałek, 5 czerwca 2017
Metamorfoza
Złapałam wiatr w żagle na całego. Mam tysiące pomysłów, szykuję nowe meble i aranżacje tylko masakrycznie brakuje mi czasu. Jeśli się wszystko robi własnymi rękami (jak u nas w domu) jednocześnie pracując zawodowo i prowadząc dom z obsługą dwójki dzieci to wierzcie mi, ciężko jest dopiąć dobę.:)
Bardzo chciałabym wam pokazać już wszystkie moje pomysły ale klasycznie będzie na raty. Szafa bez drzwi nie wygląda zbyt zjawiskowo:)
Weekend minął pod hasłem zwożenia mebli z okolic Warszawy, ekspresowego poruszania się busem w korkach oraz wnoszeniu ich do domu. Półtorej godziny próbowaliśmy wepchnąć szafę po schodach... w końcu zrezygnowaliśmy i wsadziliśmy ją przez balkon:) Nie podobają mi się takie pomysły Lubego, ale to już kolejny mebel o słusznych gabarytach wciągany przez okno:) Czachy mam w oczach choć Ślubnemu zaufać muszę.
To najnowsza wersja pokoju Młodej, choć w ciągłej budowie:) Czy ja kiedyś usiądę na miejscu?;)
Chciałam jeszcze jedno!
Czasem słyszę pytanie, jak na twoje wariactwo wnętrzarskie reaguje rodzina? Ano moi kochani, rodzina reaguje zazwyczaj entuzjastycznie, chętnie poddaje się wszelkim zmianom, uczestniczy w remoncie i noszeniu gratów po domu. Jesteśmy drużyną, robimy wszystko razem, dzieci rosną określając śmiało swoje potrzeby, informując o konieczności zmian i cieszą się z każdej. Przypomina to dokładnie mnie z dzieciństwa. Każda zmiana
w pokoju przynosiła odświeżenie, większą chęć przebywania i nauki. Całe życie przemeblowywałam swoją małą przestrzeń.
Małżonek z czasem też polubił zmiany, myślę, że się nieźle uzupełniamy. On jest złotą rączką i już od dawna nie dziwi go zlecenie odnowienia zupełnie zardzewiałego żyrandola do sypialni. Ha, ha, bo sypialnia również przechodzi zmianę na pałacową o czym już wspominałam. I czasem zastanawiam się, jak bym sobie poradziła bez tego osiłka o gołębim sercu, bez jego zaangażowania oraz pomysłowości. Jakby było mieć męża, który podcina ci skrzydła? Nie wiem, wolę nie myśleć, chyba że tylko pozytywnie i rozpływać się nad codziennością.Brawo my!
W razie czego terapia małżeńska w Warszawie jest dostępna gdyby ciężko czasem było dwa bieguny złączyć, czego wam i sobie nie życzę.
Tymczasem
Polinka
Bardzo chciałabym wam pokazać już wszystkie moje pomysły ale klasycznie będzie na raty. Szafa bez drzwi nie wygląda zbyt zjawiskowo:)
Weekend minął pod hasłem zwożenia mebli z okolic Warszawy, ekspresowego poruszania się busem w korkach oraz wnoszeniu ich do domu. Półtorej godziny próbowaliśmy wepchnąć szafę po schodach... w końcu zrezygnowaliśmy i wsadziliśmy ją przez balkon:) Nie podobają mi się takie pomysły Lubego, ale to już kolejny mebel o słusznych gabarytach wciągany przez okno:) Czachy mam w oczach choć Ślubnemu zaufać muszę.
To najnowsza wersja pokoju Młodej, choć w ciągłej budowie:) Czy ja kiedyś usiądę na miejscu?;)
Chciałam jeszcze jedno!
Czasem słyszę pytanie, jak na twoje wariactwo wnętrzarskie reaguje rodzina? Ano moi kochani, rodzina reaguje zazwyczaj entuzjastycznie, chętnie poddaje się wszelkim zmianom, uczestniczy w remoncie i noszeniu gratów po domu. Jesteśmy drużyną, robimy wszystko razem, dzieci rosną określając śmiało swoje potrzeby, informując o konieczności zmian i cieszą się z każdej. Przypomina to dokładnie mnie z dzieciństwa. Każda zmiana
w pokoju przynosiła odświeżenie, większą chęć przebywania i nauki. Całe życie przemeblowywałam swoją małą przestrzeń.
Małżonek z czasem też polubił zmiany, myślę, że się nieźle uzupełniamy. On jest złotą rączką i już od dawna nie dziwi go zlecenie odnowienia zupełnie zardzewiałego żyrandola do sypialni. Ha, ha, bo sypialnia również przechodzi zmianę na pałacową o czym już wspominałam. I czasem zastanawiam się, jak bym sobie poradziła bez tego osiłka o gołębim sercu, bez jego zaangażowania oraz pomysłowości. Jakby było mieć męża, który podcina ci skrzydła? Nie wiem, wolę nie myśleć, chyba że tylko pozytywnie i rozpływać się nad codziennością.Brawo my!
W razie czego terapia małżeńska w Warszawie jest dostępna gdyby ciężko czasem było dwa bieguny złączyć, czego wam i sobie nie życzę.
Tymczasem
Polinka
niedziela, 23 kwietnia 2017
Po świątach
Maj za pasem a pogoda wciąż marcowa:) Tęsknię za ukwieconym ogrodem, spokojnym wysiadywaniem w słońcu, relaksie na leżaku. Może w maju, ma się podobno rozpogodzić;)
Pracowity weekend za mną. Wróciłam do wykładania ścian cegłami. Mówię oczywiście o starej, ciętej cegle. Od marketowej imitacji odróżnia ją naturalny wygląd starego muru, jakby odsłoniętego spod tynku, jest szlachetna i piękna. Układam na oko, z zachowaniem mniej więcej centymetrowej fugi, przyklejam na klej do płytek. Generalnie nic trudnego, gorzej z fugowaniem. Nie opracowałam nadal dobrej metody, fugę układam za pomocą szpachelki, co jest bardzo czasochłonne. Może macie jakąś radę dla mnie? Myślę nawet o rękawie do dekoracji ciast:)
Przez weekend ułożyłam pas na ścianie u Młodego, w majówkę startuję
z korytarzem na schodach. Lubię to!
Święta minęły, więc może trochę fotek. Mam nadzieję, że spędziliście je w dobrej atmosferze, w otoczeniu bliskich i pogoda wam za bardzo nie dopiekła.
Podstawą moich stołów wiosennych zawsze są kwiaty. Nic nie daje tyle świeżości, ciepła i wyszukanej elegancji. Kilka bukietów będzie jeszcze lepszym rozwiązaniem, choć stół bywa maławy:)
Jajo, słusznej wielkości, to jedyna dekoracja, jaką udało mi się zrobić własnoręcznie w tym roku. Doby niestety nie da się rozciągnąć co również ma swój sens. Mieszkamy w naszym domu już jedenasty rok i rokrocznie kolekcjonujemy dekoracje na różne okazje. To siedlisko nasze, więc raczej nie ma sensu robienia wielu dekoracji w jednym roku. Drobiazgi zbierane latami są bardzo sentymentalne i są świadectwem naszego życia. Tyle w temacie kochani. Jak wam mija wiosna?
Tymczasem
Polinka
Regulator ciągu kominowego SMARTFLOW i wiele informacji na temat nasad kominowych przydatnych w każdym domu znajdziecie pod adresem polmar.net.pl
Pracowity weekend za mną. Wróciłam do wykładania ścian cegłami. Mówię oczywiście o starej, ciętej cegle. Od marketowej imitacji odróżnia ją naturalny wygląd starego muru, jakby odsłoniętego spod tynku, jest szlachetna i piękna. Układam na oko, z zachowaniem mniej więcej centymetrowej fugi, przyklejam na klej do płytek. Generalnie nic trudnego, gorzej z fugowaniem. Nie opracowałam nadal dobrej metody, fugę układam za pomocą szpachelki, co jest bardzo czasochłonne. Może macie jakąś radę dla mnie? Myślę nawet o rękawie do dekoracji ciast:)
Przez weekend ułożyłam pas na ścianie u Młodego, w majówkę startuję
z korytarzem na schodach. Lubię to!
Święta minęły, więc może trochę fotek. Mam nadzieję, że spędziliście je w dobrej atmosferze, w otoczeniu bliskich i pogoda wam za bardzo nie dopiekła.
Podstawą moich stołów wiosennych zawsze są kwiaty. Nic nie daje tyle świeżości, ciepła i wyszukanej elegancji. Kilka bukietów będzie jeszcze lepszym rozwiązaniem, choć stół bywa maławy:)
Jajo, słusznej wielkości, to jedyna dekoracja, jaką udało mi się zrobić własnoręcznie w tym roku. Doby niestety nie da się rozciągnąć co również ma swój sens. Mieszkamy w naszym domu już jedenasty rok i rokrocznie kolekcjonujemy dekoracje na różne okazje. To siedlisko nasze, więc raczej nie ma sensu robienia wielu dekoracji w jednym roku. Drobiazgi zbierane latami są bardzo sentymentalne i są świadectwem naszego życia. Tyle w temacie kochani. Jak wam mija wiosna?
Tymczasem
Polinka
Regulator ciągu kominowego SMARTFLOW i wiele informacji na temat nasad kominowych przydatnych w każdym domu znajdziecie pod adresem polmar.net.pl
poniedziałek, 7 listopada 2016
Wspólne dekoracje świąteczne?
Rozglądając się po blogach zauważam powoli rodzącą się atmosferę świąteczną.
Od razu pomyślałam, że chciałabym w tym roku się z wami spotkać i wspólnie przygotować kilka dekoracji świątecznych. Bo w sile tkwi wielka energia i inspiracja. Może macie ochotę coś zorganizować w centralnej Polsce?
Mam wielką ochotę was zobaczyć i klimat poczuć w większym gronie, przy dźwiękach muzyki, aromacie herbaty, miłych pogaduszkach...ktoś chętny?
Wyraźcie swoje opinie w komentarzu.
Na pytanie co się dzieje mogę jedynie odpowiedzieć, że nic:)
Bo jak opisywać zwykłą, dobrą codzienność, spokój i równowagę? Nic spektakularnego się nie dzieje, kolejny dzień przypomina poprzedni.
I dobrze! Bo osiągnąć spokój znaczy mieć go...codziennie:)
W domu jesień i staram się nie dawać szaroburości:)
Dawno przestałam gonić, bo szczęście nie polega na zdobywaniu tego, czego chcesz ale na akceptowaniu tego, co już masz. Bardzo dobrze mi
z tą myślą i spokojnie:)
Dużą radością jest dla mnie ostatnio weekendowe gotowanie w gronie rodziny. Ja za mięsa i sałatki a córka-wielkoludka za ciasta. Dobrze jej idzie skubanej:) Panowie kibicują i paluchy wpychają dla spróbowania a ja przenoszę się w dawne czasy myślami. Wspominam, jak z wypiekami na twarzy siedziałam przy mamie, rodzinnie te paluchy maczaliśmy w ciastach i pamiętam...że z proszkiem do pieczenia to brzuch będzie bolał.
Plany na najbliższy weekend, poza świętowaniem marcińskim, to kiełbasa ze słoika. Z wielką przyjemnością zabiorę się za ten smakołyk.
A w radiu właśnie spokojnie płynie melodia, która cudownie kojarzy mi się ze świętami...let it snow...ale cii! To jeszcze nie czas. Wszystkim trzeba się cieszyć powoli, oczekiwanie też jest darem.
Od razu pomyślałam, że chciałabym w tym roku się z wami spotkać i wspólnie przygotować kilka dekoracji świątecznych. Bo w sile tkwi wielka energia i inspiracja. Może macie ochotę coś zorganizować w centralnej Polsce?
Mam wielką ochotę was zobaczyć i klimat poczuć w większym gronie, przy dźwiękach muzyki, aromacie herbaty, miłych pogaduszkach...ktoś chętny?
Wyraźcie swoje opinie w komentarzu.
Na pytanie co się dzieje mogę jedynie odpowiedzieć, że nic:)
Bo jak opisywać zwykłą, dobrą codzienność, spokój i równowagę? Nic spektakularnego się nie dzieje, kolejny dzień przypomina poprzedni.
I dobrze! Bo osiągnąć spokój znaczy mieć go...codziennie:)
W domu jesień i staram się nie dawać szaroburości:)
Dawno przestałam gonić, bo szczęście nie polega na zdobywaniu tego, czego chcesz ale na akceptowaniu tego, co już masz. Bardzo dobrze mi
z tą myślą i spokojnie:)
Dużą radością jest dla mnie ostatnio weekendowe gotowanie w gronie rodziny. Ja za mięsa i sałatki a córka-wielkoludka za ciasta. Dobrze jej idzie skubanej:) Panowie kibicują i paluchy wpychają dla spróbowania a ja przenoszę się w dawne czasy myślami. Wspominam, jak z wypiekami na twarzy siedziałam przy mamie, rodzinnie te paluchy maczaliśmy w ciastach i pamiętam...że z proszkiem do pieczenia to brzuch będzie bolał.
Plany na najbliższy weekend, poza świętowaniem marcińskim, to kiełbasa ze słoika. Z wielką przyjemnością zabiorę się za ten smakołyk.
A w radiu właśnie spokojnie płynie melodia, która cudownie kojarzy mi się ze świętami...let it snow...ale cii! To jeszcze nie czas. Wszystkim trzeba się cieszyć powoli, oczekiwanie też jest darem.
wtorek, 11 października 2016
Czerwonawo
Nie wiem, czy to jesień, czy potrzeba zastosowania rozgrzewającego koloru, ale zaszalałam:)
Wnętrza w kolorystyce czerwono-białej podglądam z przyjemnością od dawna. I nie wiem, czy bardziej wolę czerwień w otoczeniu cegły czy może bieli?
Powyższe kadry są z filmu Millenium w wersji szwedzkiej a mnie zaczarowała kuchnia. Kolor czerwony ma w sobie dużo ciepła, miłości, nastroju. Moja nie będzie co prawda aż taka biała i może mniej konsekwentna ale za to własna:) Jak to w końcu jest? Oni tak na północy dekorują swoje wnętrza? Pomóżcie fachowcy!
Niedzielny poranek, smutny i zachmurzony po zapaleniu świateł rozmarzył mnie lekko.
Kuchnia jak na razie przeszła metamorfozę kolorystyczną a wprawniejsze oko zobaczy coś, co nadal jest w "procedowaniu":) . Pracuję nad frontami kuchennymi i zamierzam mieć je w rękodziele. Ciekawi mnie efekt bo pokusiłam się o dodatki, które coś mówią o właścicielu.
Co u was kochani? Kisicie kapustę na zimę?;)
Tymczasem
P.
Wnętrza w kolorystyce czerwono-białej podglądam z przyjemnością od dawna. I nie wiem, czy bardziej wolę czerwień w otoczeniu cegły czy może bieli?
Powyższe kadry są z filmu Millenium w wersji szwedzkiej a mnie zaczarowała kuchnia. Kolor czerwony ma w sobie dużo ciepła, miłości, nastroju. Moja nie będzie co prawda aż taka biała i może mniej konsekwentna ale za to własna:) Jak to w końcu jest? Oni tak na północy dekorują swoje wnętrza? Pomóżcie fachowcy!
Niedzielny poranek, smutny i zachmurzony po zapaleniu świateł rozmarzył mnie lekko.
Kuchnia jak na razie przeszła metamorfozę kolorystyczną a wprawniejsze oko zobaczy coś, co nadal jest w "procedowaniu":) . Pracuję nad frontami kuchennymi i zamierzam mieć je w rękodziele. Ciekawi mnie efekt bo pokusiłam się o dodatki, które coś mówią o właścicielu.
Co u was kochani? Kisicie kapustę na zimę?;)
Tymczasem
P.
środa, 24 sierpnia 2016
Łazienka
Krótko i na temat:)
Wymiana drzwi z ościeżnicą, skucie płytek i tynków, położenie nowej elektryki i hydrauliki, ponowne tynkowanie, gładzenie i takie tam.
Na podłodze płytki imitujące kamień, ściana w oryginalnej cegle z 1921 roku, blat pod umywalkę - lity dąb.
Wiele myśleliśmy na temat cegły. Może wybrać marketową imitację, może coś ala gont? Te pierwsze z całą pewnością wymagają mniej zachodu przy układaniu ale..coś za coś.
Wszystkim bez wyjątku polecę ściany z cegły starej, licowej, ciętej przez fachowców. Miałam sporo wątpliwości, czy dam radę ułożyć, czy dobrze wyjdzie, no i co z fugą?
Cegłę kupiliśmy pociętą. Licowa jest znacznie droższa, często nierówna, w wielu kolorach. Ze środka za połowę ceny, równiejsza. Sama dziś nie wiem, która ciekawsza i co wam polecić. Sądzę, że wielkiej różnicy nie ma i obydwie będą wyglądać świetnie. Miłością pałam tak wielką, że będę ściany wykładać dalej. To jest po prostu materiał naturalny, szlachetny, oddychający, prawdziwy vintage.:)
Sposób na w miarę równe ułożenie miałam taki, że malowałam kreski pionowe co 8 cm czyli szerokość cegły plus fuga 1 cm. Nie powiem, pomogło w utrzymaniu ładu choć raczej konieczne nie było.
Z fugowaniem było więcej zabawy, aby cegły nie pobrudzić. Użyłam szpachelki i pacy tynkarskiej do podtrzymania. Fugą był zwykły tynk ścienny i był to raczej dobry pomysł. Oczywiście, że można kupić dedykowane, tylko po co?:)
I w wersji bardziej teatralnej, w oczekiwaniu na stojak na ręczniki:)
Całość remontu zrobił Ukochany, ja zajęłam się doborem materiałów, stylizacją, wykończeniówką oraz cegłą.
Uff, możemy wrzucić wolny bieg:)
Aby poznać system CRM, który poprawi zarządzanie klientami w waszej firmie zajrzyjcie na stronę: http://www.chromecrm.com/
Serdeczności
Polinka
Wymiana drzwi z ościeżnicą, skucie płytek i tynków, położenie nowej elektryki i hydrauliki, ponowne tynkowanie, gładzenie i takie tam.
Na podłodze płytki imitujące kamień, ściana w oryginalnej cegle z 1921 roku, blat pod umywalkę - lity dąb.
Wiele myśleliśmy na temat cegły. Może wybrać marketową imitację, może coś ala gont? Te pierwsze z całą pewnością wymagają mniej zachodu przy układaniu ale..coś za coś.
Wszystkim bez wyjątku polecę ściany z cegły starej, licowej, ciętej przez fachowców. Miałam sporo wątpliwości, czy dam radę ułożyć, czy dobrze wyjdzie, no i co z fugą?
Cegłę kupiliśmy pociętą. Licowa jest znacznie droższa, często nierówna, w wielu kolorach. Ze środka za połowę ceny, równiejsza. Sama dziś nie wiem, która ciekawsza i co wam polecić. Sądzę, że wielkiej różnicy nie ma i obydwie będą wyglądać świetnie. Miłością pałam tak wielką, że będę ściany wykładać dalej. To jest po prostu materiał naturalny, szlachetny, oddychający, prawdziwy vintage.:)
Sposób na w miarę równe ułożenie miałam taki, że malowałam kreski pionowe co 8 cm czyli szerokość cegły plus fuga 1 cm. Nie powiem, pomogło w utrzymaniu ładu choć raczej konieczne nie było.
Z fugowaniem było więcej zabawy, aby cegły nie pobrudzić. Użyłam szpachelki i pacy tynkarskiej do podtrzymania. Fugą był zwykły tynk ścienny i był to raczej dobry pomysł. Oczywiście, że można kupić dedykowane, tylko po co?:)
I w wersji bardziej teatralnej, w oczekiwaniu na stojak na ręczniki:)
Całość remontu zrobił Ukochany, ja zajęłam się doborem materiałów, stylizacją, wykończeniówką oraz cegłą.
Uff, możemy wrzucić wolny bieg:)
Aby poznać system CRM, który poprawi zarządzanie klientami w waszej firmie zajrzyjcie na stronę: http://www.chromecrm.com/
Serdeczności
Polinka
wtorek, 31 maja 2016
Łazienkowe spa
Pożałowałam:)
Zapewne większość z nas ma na podłodze w łazience płytki ceramiczne. Taka nasza tradycja od wielu lat, wynikająca z wygody, łatwości utrzymania w czystości, przyzwyczajenia. Oczywiście uległam, no bo jak:)
Kupiłam podłogę, podoba mi się nie powiem, ale...
Wszystkich was, będących jeszcze przed remontem zachęcam do rozejrzenia się za podłogą drewnianą.
Przy dobrej wentylacji nie powinno być większych problemów.
Zachwycają mnie drewniane podłogi w łazience. Mamy do wyboru w wielu wzorach i kolorach, panelach i bajerach. Są bardzo, ale to bardzo przytulne! Do tego mięciutki kremowy dywanik, biały szlafrok i płyniemy w luksusie własnego spa:)
...
Jak widzicie na powyższych zdjęciach kombinacji jest masa jak i rodzajów drewna, jego ułożenia, olejowania, lakierowania...
Polecam stronę polskiego producenta podłóg drewnianych http://www.prodexpol.pl/ .
Służą radą i pomocą, profesjonalną wyceną. Posiadają również środki do czyszczenia i konserwowania.
Mnie pozostaje oswobodzić się z błędnym wyborem i polubić to, skoro nie mogę zmienić:)
Chyba, że ktoś ma chrapkę na moje płytki?:)
Górna łazienka, jak już kiedyś dojdzie do remontu, otrzyma podłogę drewnianą. Bo to jest bajer moi drodzy!
Serdecznie pozdrawiam tonąc w zachwytach
Polinka
Zapewne większość z nas ma na podłodze w łazience płytki ceramiczne. Taka nasza tradycja od wielu lat, wynikająca z wygody, łatwości utrzymania w czystości, przyzwyczajenia. Oczywiście uległam, no bo jak:)
Kupiłam podłogę, podoba mi się nie powiem, ale...
Wszystkich was, będących jeszcze przed remontem zachęcam do rozejrzenia się za podłogą drewnianą.
Przy dobrej wentylacji nie powinno być większych problemów.
Zachwycają mnie drewniane podłogi w łazience. Mamy do wyboru w wielu wzorach i kolorach, panelach i bajerach. Są bardzo, ale to bardzo przytulne! Do tego mięciutki kremowy dywanik, biały szlafrok i płyniemy w luksusie własnego spa:)
Jak widzicie na powyższych zdjęciach kombinacji jest masa jak i rodzajów drewna, jego ułożenia, olejowania, lakierowania...
Polecam stronę polskiego producenta podłóg drewnianych http://www.prodexpol.pl/ .
Służą radą i pomocą, profesjonalną wyceną. Posiadają również środki do czyszczenia i konserwowania.
Mnie pozostaje oswobodzić się z błędnym wyborem i polubić to, skoro nie mogę zmienić:)
Chyba, że ktoś ma chrapkę na moje płytki?:)
Górna łazienka, jak już kiedyś dojdzie do remontu, otrzyma podłogę drewnianą. Bo to jest bajer moi drodzy!
Serdecznie pozdrawiam tonąc w zachwytach
Polinka
niedziela, 29 maja 2016
W salonie sedno
Bardzo ucieszyłyście mnie komentarzami pod ostatnim postem. Jak widać nasi mężowie to zdolne chłopaki i pracowite, tylko czasem trochę za mało ich chwalimy:) Niemniej cieszę się, że tak się sprawy mają:)
W naszym domu mają się całkiem nieźle. Remontujemy dolną łazienkę, wszystko własnymi łapkami i choć czasem ogrom pracy przytłacza, sił brakuje, to będzie ona bardzo nasza.
Bo to jest tak - narzekamy i złościmy się, że wszystko sami a potem uśmiechamy się do wspomnień. U nas tak było w momencie wymiany drzwi i futryn na górze. Z jednymi drzwiami tańczyliśmy cztery (!) dni bo pionu nie mogliśmy złapać. Wtedy płynęły łzy niemocy a teraz jest to jedna z anegdot o życiu naszej rodziny.:) Tak, tak kochani! Historie naszych rodzin piszemy własnoręcznie zrywając karty z kalendarza. Dzień po dniu, smutki i radości. Należy jednak dbać, aby bilans był zawsze dodatni, gdyż jesteśmy kowalem swego losu. Pierś do przodu, uśmiech na twarzy...dziś maluję drzwi:)
Ostatni czas wypełniony był poszukiwaniem dobrej jakości produktów do łazienki, boazerii, tapet, sanitariatów. Wiecie, jak ciężko jest w dzisiejszych czasach dokonać wyboru? Główną skarbnicą wiedzy i towaru jest dla mnie oczywiście internet. Bardzo pomocna okazała się strona http://www.ardeko.pl/
Nie ukrywam, że stawiam na luksus w rozsądnej cenie, poszukuję ciekawych rozwiązań. Zerknijcie na stronę pełną luksusu w poszukiwaniu inspiracji, to dobrze koi duszę.
Odpoczynek i złapanie oddechu to ostatnio dla nas czas święty.
Salon przeszedł metamorfozę z powodu zakupu serwantki. Jak ja lubię ten mebel:) Docelowo będzie jasny z różowym środkiem tylko...kiedy ja ją pomaluję?;) Oczywiście w grę wchodzą tylko farby kredowe bo na skrupulatne skrobanie nie ma czasu. Testowałyście już nowe kredówy firmy Renesans? Odpowiadają mi kolorystycznie, jednak proszę was o opinie. Nie chciałabym tak walnąć kulą w płot jak przy farbie z Empiku;)
I w wersji wieczornego relaksu.
Pozdrawiam Was gorąco i idę malować drzwi w paski widoczne na zdjęciu. Potem jeszcze drugie i rwanie futryn, kafelków, demontaż łazienki czyli...zaczyna się:)
Dobrego dnia kochani!
Polinka
W naszym domu mają się całkiem nieźle. Remontujemy dolną łazienkę, wszystko własnymi łapkami i choć czasem ogrom pracy przytłacza, sił brakuje, to będzie ona bardzo nasza.
Bo to jest tak - narzekamy i złościmy się, że wszystko sami a potem uśmiechamy się do wspomnień. U nas tak było w momencie wymiany drzwi i futryn na górze. Z jednymi drzwiami tańczyliśmy cztery (!) dni bo pionu nie mogliśmy złapać. Wtedy płynęły łzy niemocy a teraz jest to jedna z anegdot o życiu naszej rodziny.:) Tak, tak kochani! Historie naszych rodzin piszemy własnoręcznie zrywając karty z kalendarza. Dzień po dniu, smutki i radości. Należy jednak dbać, aby bilans był zawsze dodatni, gdyż jesteśmy kowalem swego losu. Pierś do przodu, uśmiech na twarzy...dziś maluję drzwi:)
Ostatni czas wypełniony był poszukiwaniem dobrej jakości produktów do łazienki, boazerii, tapet, sanitariatów. Wiecie, jak ciężko jest w dzisiejszych czasach dokonać wyboru? Główną skarbnicą wiedzy i towaru jest dla mnie oczywiście internet. Bardzo pomocna okazała się strona http://www.ardeko.pl/
Nie ukrywam, że stawiam na luksus w rozsądnej cenie, poszukuję ciekawych rozwiązań. Zerknijcie na stronę pełną luksusu w poszukiwaniu inspiracji, to dobrze koi duszę.
Odpoczynek i złapanie oddechu to ostatnio dla nas czas święty.
Salon przeszedł metamorfozę z powodu zakupu serwantki. Jak ja lubię ten mebel:) Docelowo będzie jasny z różowym środkiem tylko...kiedy ja ją pomaluję?;) Oczywiście w grę wchodzą tylko farby kredowe bo na skrupulatne skrobanie nie ma czasu. Testowałyście już nowe kredówy firmy Renesans? Odpowiadają mi kolorystycznie, jednak proszę was o opinie. Nie chciałabym tak walnąć kulą w płot jak przy farbie z Empiku;)
I w wersji wieczornego relaksu.
Pozdrawiam Was gorąco i idę malować drzwi w paski widoczne na zdjęciu. Potem jeszcze drugie i rwanie futryn, kafelków, demontaż łazienki czyli...zaczyna się:)
Dobrego dnia kochani!
Polinka
Subskrybuj:
Posty (Atom)




