Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vintage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vintage. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 stycznia 2015

To będzie dobry rok!

Duszki moje, duszyczki!
Postanowiłam, że to będzie bardzo dobry rok:)
Pogoda od samego początku dopisuje, tulipany całkiem żwawo kiełkują w ogrodzie, deszczem podlewa regularnie, temperatura plus 10 stopni więc za chwilę z kosiarkami wyruszymy na pierwsze koszenie w tym roku:)
Taki żarcik- jakby powiedział Piernacki. Ale to nie do końca żarcik bo tulipany faktycznie pną się w górę:) Wiosna panie Piernacki, nie żarcik:) A mnie cieszy...do każdego promienia słońca uśmiecham się szeroko i powtarzam- to będzie dobry rok!
W domu rewolucja, przedziwna i niespodziewana. Otóż moi mili wyrzuciłam telewizor na śmietnik:) Od dłuższego czasu skarżę się, że nic się nie da oglądać a teraz poszłam krok dalej. Pozbyłam się grata, niech nie drażni. Całkiem jak wiekowa ciocia Ukochanego bo ona ten krok wykonała dawno. Wtedy, jak widać, też nic ciekawego nie puszczali więc wyrwała chwasta:)
A to wszystko przez kredens. Zrobiłam, postawiłam na próbę w salonie. Cały wieczór spędziliśmy przy świecach wpatrzeni w Lubusia jak w święty obraz i postanowiliśmy, że on jednak tu zostanie.
Kochany sypnął komplementem: wiesz, że on jest nawet ładniejszy od ciebie?:) Hmm, śmiać się, czy płakać?;)
 Miejsce mi się kruszy, zarezerwowane już tylko na kominek, więc tv odszedł
w niebyt. Rewolucja przemysłowa przybrała kierunek odwrotny i naszym wiejskim domu coraz więcej świec, coraz mniej techniki.:) No nic, zerknijcie:)






W wyniku tej rewolucji zrobił się w kuchni wakat. I tu małe ogłoszenie.
Chętnie kupię kredens- eklektyk w stanie do remontu, rozmiar ok 120x190. Może widzieliście, słyszeliście cokolwiek? Przeglądam oczywiście wszelkie ogłoszenia, obleciałam znane sklepy ze starociami i niestety. Ja wiem, należy czekać i szukać, ale ja wolałabym już teraz go mieć:) Dajcie znać ewentualnie jakby co:)

Nowy, dobry rok będzie również czasem wypieków. Postaram się w każdym razie. Bo wiecie, rozumiecie...z pieczenia zawsze miałam dwóję. Jakby się nie starać, ile korepetycji by nie brać- ciasto się i tak przypali:)
Poszły w ruch norweskie bułeczki cynamonowe wg przepisu wi-fi:)Przepis zaczerpnęłam ze strony Lawendowy dom. Wszelkie trudy wynagrodził uśmiech dzieciaków, bo matka
w końcu coś upiekła:) Młody wziął do szkoły, poczęstował najlepszych kolegów i wrócił zniesmaczony, bo nawet nie chcieli spróbować:)Mamo, wiesz, że nie chcieli bo mają swoje?


Trwają również prace w pokoju Michaśki. Matko, od kiedy ja to mówię?! Efekty jak na razie mizerne bo wszystko w kwestii koloru ścian. No, nie chce mi się:)


Podusię Lasce uszyłam, a co! Niech się edukuje i w młodzieńczym buncie zapamiętuje zasady panujące w domu. Tak na wszelki wypadek:)



Znów się rozpisałam, nie miało tak być:) Ale co ja poradzę, że tak mi dobrze tu
z wami?
Ha, spaniele tworzą już całkiem zgrany duet. Owszem, czasem się pokłócą, ale to
o miłość im idzie i ewentualnie miskę:) Wzajemnie się wychowują, jak dzieciaki przekazując sobie zakazy i nakazy:)
Jak Luis i Fred:)


Siądę czasem, popatrzę na otoczenie i stwierdzam- jest dobrze:)
Kochani! Dziękuję za komentarze pod ostatnim postem. Tak was dużo, tak serdecznie do mnie piszecie a mi serce rośnie z wdzięczności i szczęścia. Dziękuję, to będzie dobry rok.
Tymczasem
Polinka



środa, 19 listopada 2014

Mój świąteczny punkt widzenia

Kochani!
Nim się obejrzałam druga połowa listopada za pasem. O!
W drugiej połowie listopada czas zdecydowanie pomyśleć o świątecznych ozdobach, choć ja w tym roku rozpędzam się wolno.
Zastanawiam się nad choinką wystrojoną w kwiaty, pod nią lampiony, starzyzna.
Dzisiejszy post będzie więc zdecydowanie inspirowany internetem:)



W tym roku chce mi się dekoracji z rozmachem. Wielka choinka, mnóstwo wianków, bombek, kwiatków, świeczników.



Byłam wczoraj w pewnym sklepie wnętrzarskim...i zobaczyłam piękne lampy. Każda nowa lampa w domu mnie cieszy, choć mam wrażenie, że wypełnił się po brzegi a resztę załatwiam rękodziełem. Smutno i straszno:)Lampa jest jednak lampą:)
Bo jakby się tak dokładnie rozejrzeć w powyższym zdjęciu. Wszystko śliczne, więc- choineczki stożki zrobię bez problemu, wianki to w zasadzie pestka, wspaniałe skarpety na prezenty w jakże innym stylu uszyję... Jak żyć?
Liczę, że w najbliższym czasie na waszych blogach rozpędzi się rękodzieło, może mnie jakoś wypchnie z tej niemocy! :) Bo co tu robić, kiedy wszystko jest?;)
Ściskam was gorąco, o candy przypominam (w bocznym pasku przebywa)
Tymczasem
Zdesperowana Polinka ( z rumieńcem dyskretnym)

piątek, 31 października 2014

Wieści z chaty:)



Śpieszmy się kochać ludzi...
Dziś wigilia Wszystkich Świętych. Nadchodzi czas zadumy, spotkań rodzinnych, wspomnień.
To dobry czas, kiedy cały naród tłumnie wyrusza na groby swoich bliskich. Piękna, polska tradycja jakże daleka od Halloween. Nie będę powtarzać swojego stosunku do tej amerykańskiej naleciałości- powiedzmy, jak kto woli.
Ja w każdym razie będę jutro przy moich bliskich- nieobecnych. Przy osobach, których zabrakło, czasem dramatycznie wcześnie. Dzień zaduszny ma w sobie wielką magię i powiem Wam, że dodaje mi otuchy. Uczę swoje dzieci odwiedzania grobów, opowiadam historie i jesteśmy wtedy bardzo blisko naszych nieobecnych, osób, które nie zdążyły być częścią naszego życia... Nic więcej w temacie, może poza życzenia Wam wszystkich szczęśliwego dotarcia, spokoju wewnętrznego, braku pośpiechu. I prośby...abyśmy wszyscy wrócili do domu.
Śpieszę się strasznie z napisaniem tego posta. Obiecywałam, gadałam a czas leci na moją niekorzyść:) Doszło do tego, że muszę zapisywać o czym mam napisać. No skandaliczny brak czasu!

W ostatnim tygodniu przyszła paczka z wygranym candy u Dorotki. Prezenty od niej okazały się być absolutną kropką na "i". Tak pięknie wypełniły salon, że zachwytów nie ma końca.Dziękuję Ci kochana bardzo, bardzo. Na dodatek Dorota pisze, że spotyka ją ostatnio dużo radości i szczęścia więc się nią dzieli. Piękne! Generalnie cały komplet anielski- poducha, gwiazdeczka, woreczek, skrzydła anioła i świeca na szczęście.


Anielskie skrzydła ponadprzeciętnie przypasowały mojej nowiuśkiej tablicy pele-mele. Wiedziałam, że kiedyś nadejdzie czas, że ją wykonam. No, wiedziałam:)



Zmienimy teraz trochę tonację kolorystyczną... nowe-stare ramki z Pepco. Zimą fotografujemy w kolorze żółtym:) Raziły mnie swoim wyglądem, więc pomalowałam na szaro, przetarłam, zamiast zdjęć wstawiłam pamiątkowy kalendarz z Berlina. Przeterminował się, a tak trudno było wyrzucić:) Retro Berlin raz!






Zamarzyły mi się lampy bursztynowe. Bursztyn uwielbiam od dawna, noszę go namiętnie a w klimacie domowym? Może to pomysł na ocieplenie wnętrza?
Obiecane schody?


Drzwiczki do pokoju krasnoludka z powidłami:) 100% hand made. Nawet wyproszona od sprzedawcy boazeria na sztuki:)



Pod lustrem coś będzie wisiało, ale chwilowo weny zabrakło. :)

Jak zrobić lifting świecznikowi? Kilka gratów z chaty, tasiemki, korale i voila! Do tego piękna lampa.

Już dawno tyle zdjęć z mojej chaty nie było:)
Pozdrowię Was teraz gorąco. Dziękuję za wszystkie komentarze, za Waszą wspaniałą obecność.
W następnym poście już candy z okazji dużej stówki wyświetleń obiecane choć ta stówka przeszła dawno temu. Dzięki Wam za to!
Tymczasem
Polinka