środa, 22 marca 2017

Aleksander być może

Chciałbym Ci powiedzieć bajkę, pełną światła, misiów, lalek,
pełną słońca cudownego
które miga nad twą główką...
Chciałbym córko ci powiedzieć
kim jesteśmy dziś dla siebie
bo ty dla mnie jesteś teraz macierzanką, bratkiem kwiatkiem
niebem, które spadło nagle
na me życie złe, ponure
rozświetliłaś swym uśmiechem
cały świat i dom nasz cały...


Otworzyłam nowe wrota genealogiczne. Tkwię w niewiedzy, szaleńczym poszukiwaniu, oczekiwaniu.
Jeśli dobrze myślę będę blisko wyjaśnienia tajemniczych losów mojej rodziny, poskładania układanki w całość. W końcu wszystko pasuje!


Zastanawiam się, jaki jest wasz stosunek do przodków? Czy jesteście zainteresowani, czy może nie macie czasu?
Wspólnie z mężem tworzymy drzewa naszych rodzin, bardzo nas to interesuje. Szanujemy swoje korzenie i jesteśmy ich ciekawi. Chcemy przekazać naszym dzieciom jak najwięcej wiedzy aby sami nie musieli kiedyś poszukiwać, jak my dzisiaj.
W naszych rodzinach były wojny, obozy koncentracyjne, zsyłki na Sybir, bieda. Historie są prawdziwe i smutne, jak o Alince, która zmarła z miłości do żołnierza, który przeszedł na stronę niemiecką. Nie mogła mu tego wybaczyć a kochała na zabój. Prawdziwa historia miłosna, rodzinna. O babci, co miała sklep z butami na pradze, drukowała w podziemiach ulotki powstańcze. O Marcinie rzeźbiarzu i jego pięknej Małgorzacie, o Pawełku i Piotrusiu, który nie dożyli dorosłości. Wreszcie o Aleksandrze, który może okazać się nowym pięknym rozdziałem życia naszych rodzin, prawdziwym korzeniem i pasującym elementem układanki.

Szczęście mnie rozpiera:)
Pozdrawiam gorąco
Polinka

Propozycje zadaszeń drzwi, balkonów, tarasów, bram i witryn znajdziecie pod adresem https://www.metal-gum.com/

środa, 15 marca 2017

Tanie podróżowanie

Po ostatnim poście zrobiło się lekko melancholijnie. Wykazałyście się sporą wiedzą, doświadczeniem jak i empatią. Chcecie pomagać, czujecie taki obowiązek i bardzo dobrze. Moje doświadczenia wskazują, że jak nadchodzi kres to należy zapomnieć wszystko, co złe i ofiarować siebie. Dla siebie i dla tej drugiej osoby. Cieszę się, że w zasadzie dokładnie tak uważacie. To jest po prostu nasze społeczeństwo choć żądanie alimentów od dzieci jest nie na miejscu. Wyjmujesz tyle, ile wkładasz. Dziękuję Wam za udział w dyskusji.

W centralnej Polsce pojawił się plan budowy nowego lotniska.
Bardzo mnie to cieszy, choć oczywiście rozumiem, że komuś będzie latać nad głową:) Obserwuję od dawna ceny lotów i są coraz bardziej okazyjne. Nowe lotnisko tylko zwiększy konkurencję i na wakacje nad morze czy do rodziny do Krakowa ( jeśli ktoś ma oczywiście;)) zaczniemy latać samolotem. To dobrze, wygodnie i szybko.



Zachęcam was do poszukiwań tanich lotów. Można za niewielkie pieniądze zrobić sobie krótszy lub dłuższy wypad, wyskoczyć na randkę z własnym mężem, zaszaleć.
Niedrogo można do Londynu, Sztokholmu, Oslo, Paryża, Budapesztu. Lotnisko Warszawa Modlin oferuje wiele lotów w okazyjnych cenach ale każdy znajdzie coś w swojej okolicy.
Oczywiście bilet na samolot to nie wszystko. Wielu łapie się za głowę po dolocie przez ceny transferu z lotniska, komunikację, spanie. No tak, ale coś za coś. Znam wielu miłośników tanich lotów.
Pamiętajcie jednak, że niska cena biletu oznacza tylko bagaż podręczny, wymiarowany w specjalnym kontenerku na lotnisku. Przekroczenie gabarytów to wysoki koszt, pozbawiający całą podróż okazyjności.
Do samolotu też nie można zabrać wszystkiego. Nie będę wspominać o tak oczywistych sprawach jak elementy metalowe, broń czy pilniczek do paznokci, który w rękach terrorysty może mieć działanie unicestwiające;)
 

Do samolotu nie wpuszczą również naszej pasty do zębów, napojów czy śledzia w oleju, jak nam się zdarzyło w Szwecji. Wszystko musi być w pojemności nieprzekraczającej 100 ml i w woreczkach przeźroczystych. Gorzej, jeśli chce się przywieźć ze sobą pastę kawiorową, kochaną przez całą rodzinę w oryginalnym opakowaniu;) Nie przejdzie!
Polecam serdecznie wszelkie wyjazdy, wszakże kształcą;) Mimo różnych doświadczeń z badaniem na posiadanie ładunków wybuchowych;) W ciekawych czasach przyszło nam żyć:)
Jak myślę o tym, to mam przed oczami czasy moich rodziców, kiedy paszport mieli tylko specjalnie naznaczeni.
Kolonie w Czechosłowacji czy absolutny szczyt szczytów - plaże
w Jugosławii - o tym mogli marzyć tylko nieliczni.


Poza tym ceny spania za granicą nie raz są niższe niż w Polsce. Na przykład koszt wynajęcia apartamentu w centrum Budapesztu na cztery osoby, siedem noclegów...tadam... od 250 euro:)

Pozdrawiam Was serdecznie
Polinka


niedziela, 12 marca 2017

Temat do dyskusji

Dopadły mnie dziś przemyślenia.
Jak zauważyliście na tym bloku czasem pojawia się głębszy temat, godny dyskusji. Dorotka napisała, że taki kij w mrowisko. Bo życie kochani składa się również z trudnych tematów i nie mam zwyczaju ich pomijać.
Czytałam ostatnio artykuł na temat alimentów płaconych przez dzieci na rzecz rodziców i wyjść mi to z głowy nie może. Okazuje się, że takie wnioski do sądu są coraz powszechniejsze i temat stał się społecznie trudny. Zazwyczaj czytam również komentarze do artykułów.
Co sądzicie kochani?
Myślę, że większość tego typu pozwów dotyczy rodzin rozbitych, pokłóconych. Ojców, którzy swoich dzieci szczególnie nie wychowywali,  matek zaplątanych gdzieś głownie w swoje sprawy. W rodzinach z właściwymi relacjami ten problem nie występuje. Dajesz i wspierasz bo kochasz. Jeśli zostałeś nauczony  miłości i bliskości to pomaganie rodzicom na starość jest naturalne i żaden nakaz nie jest potrzebny.

Zastanówmy się na konkretnych przykładach.
Ojciec pewnego młodego mężczyzny spędził swoje życie na pracy dorywczej. Ręce do pracy miał dwie lewe. Po latach życia jako takiego rodzice młodego mężczyzny rozstali się a ojciec nie płacił alimentów. Dziś dobiega siedemdziesiątki, nie ma wypracowanej emerytury, nadal pracuje dorywczo. Zastanawia się nad pozwaniem syna do sądu. Czy syn powinien płacić alimenty ojcu?

Rodzice innego mężczyzny całe życie pracowali na roli. Nigdy się specjalnie nie przelewało, wystarczało im to, co mieli. Po latach przekazali skromne gospodarstwo synowi, który je rozbudował kosztem kredytów i jakoś ciągnie. Dziś rodzice chcieliby wsparcia finansowego, choć regularnie otrzymują opiekę, transport i codzienną pomoc.

W komentarzach, które często dla mnie są mocno opiniotwórcze przeczytałam czyjś przykład.
W jego domu zawsze było chudo, nie starczało na wycieczki szkolne czy lepszą kanapkę. Rodzice specjalnie nie kwapili się do pracy, często korzystali z zasiłków i jakoś leciało. Dziś nie mają prawa do emerytury więc myślą o podaniu syna do sądu.

Co wy sądzicie na ten temat?
Czy dobrze myślę, że w rodzinach, w których nigdy nie zabrakło miłości takie problemy nie istnieją? Dzielą się, wspierają bo to naturalne.
Moim zdaniem żądanie alimentów od własnych dzieci jest moralnie niewłaściwe.  Jeżeli nie jesteśmy w stanie porozumieć się na gruncie rodzinnym oddawanie sprawy do sądu jest nie na miejscu.
Czekam na wasze opinie.
Tymczasem
Polinka

Krótko i długotrwały wynajem samochodów pod adresem http://automaks.pl/.

sobota, 11 marca 2017

Czytadła na rozjaśnienie

Wiem, ja wiem, że nie pora na zaszywanie się z książką w ciepłym domu:)
Wiosna jednak to czas zdecydowanie odświeżający, więc odświeżmy umysły kochane moje:)
Wybrałam dla was kilka ciekawych pozycji, miejmy coś z tego życia:)


Katarzyna Grochola "Przeznaczeni", Wydawnictwo Literackie


Los? Przypadek? Co kieruje naszym życiem?

O tej książce można opowiadać na wiele sposobów. Na przykład tak: Przeznaczeni to historia pięciu osób. Pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego, ale już wkrótce zbiegi okoliczności i przypadkowe na pierwszy rzut oka zdarzenia sprawią, że ich drogi nierozerwalnie się połączą. Olin jest rozchwytywaną autorką  kryminałów. Ma wszystko: pieniądze, sławę, sukces, jest nawet zakochana. Problem w tym, że nie do końca szczęśliwie. Od wielu lat ma romans z żonatym facetem. Historia jakich wiele: ona kocha jego, on kocha tylko ją, no ale żona, dzieci…
Gabrysia pracuje w kasynie. Każdego dnia obserwuje ludzi, którzy wygrali albo przegrali. Sama jest nieufna i żyje na uboczu. Aż do momentu, gdy – przypadkiem – spotyka Mateusza.
Mateusz jest zdolnym grafikiem i beztroskim singlem. Ma pieniądze i kobiety. Pieniądze co prawda pożyczył swojemu przyjacielowi Kubie, ale kobiet w jego życiu nie brakuje – pojawiają się i znikają. Wszystko się zmienia, gdy spotyka Gabrysię. Ta kobieta to dla niego tajemnica, którą musi rozwikłać.
Kuba jest alkoholikiem. Niepijącym. W poszukiwaniu lepszego jutra wyrusza do Stanów Zjednoczonych. Pożyczone od Mateusza pieniądze błyskawicznie trafiają w ręce Jurka (zwanego Jerrym), polskiego emigranta, który w Ameryce dorobił się synów i  kolejnych żon, a także paru szemranych interesów, na których nieustannie ma nadzieję się dorobić.
Historie wszystkich bohaterów zbiegają się w kulminacyjnym punkcie. Jedni otrzymają szansę od losu, inni tę szansę bezpowrotnie stracą…

"Nigdy nie wiadomo, kiedy się widzi kogoś po raz ostatni... Nie pamięta się ostatniego słowa, spojrzenia, grymasu twarzy, dźwięku. Dopiero potem mozolnie przez pamięć przedzierają się drobne gesty, do których dotarła już przyszłość, więc nie są już takie same i wszystkie świadczą o zbliżającym się... Nigdy nie wiadomo, kiedy się widzi kogoś po raz pierwszy... Nic tego nie zapowiada, dopiero potem przeszłość staje się oswojona i na zapas wiadoma. Więc raz na jakiś czas, nieokreślony, przychodzi taki dzień, w którym zwykłe drobiazgi zaczynają coś znaczyć, wypowiadane słowa nabierają mocy, a imiona stają się ludźmi, którzy odmieniają nasz los."


B. A. Paris "Za zamkniętymi drzwiami" Wydawnictwo Albatros


"Perfekcyjna para? Doskonałe małżeństwo? Czy idealne kłamstwo?

Wszyscy znamy takie pary jak Jack i Grace: on jest przystojny i bogaty, ona czarująca i elegancka. Chciałoby się poznać Grace nieco lepiej, ale to niełatwe, bo Jack i Grace są nierozłączni. Niektórzy nazwaliby to prawdziwą miłością.
Wyobraź sobie uroczystą kolację w ich idealnym domu, miłą konwersację, kolejne kieliszki dobrego wina. Oboje wydają się w swoim żywiole. Przyjaciele Grace chcieliby zrewanżować się lunchem w przyszłym tygodniu. Ona chętnie przyjęłaby zaproszenie, ale wie, że nigdy z nimi nie wyjdzie. Ktoś mógłby spytać, dlaczego Grace nigdy nie odbiera telefonów, nie wychodzi z domu, a nawet nie pracuje. I jak to możliwe, że gotując tak wymyślne potrawy, w ogóle nie tyje? I dlaczego w oknach sypialni są kraty?
Doskonałe małżeństwo czy perfekcyjne kłamstwo?

Bartosz Janiszewski "Grzesiuk. Król życia" Prószyński Media


Pierwsza biografia barda warszawskiej ulicy.

Mówił, że nie jest pisarzem, a napisał trzy książki, które przeczytało kilka milionów Polaków. Mówił, że nie jest muzykiem, a nagrał dziesiątki piosenek, w których ocalił od zapomnienia przedwojenną Warszawę. Stanisław Grzesiuk był legendarnym bardem stolicy, jego charakterystyczny głos, którym wyśpiewywał szemrane ballady warszawskich przedmieść, zna kilka pokoleń Polaków. W swojej najsłynniejszej książce „Boso, ale w ostrogach” ocalił od zapomnienia świat przedwojennej Warszawy i jej charakternych dzieci. Za życia był kochającym swoje miasto dzieckiem Warszawy, po śmierci został jej symbolem.

To książka o człowieku, który nigdy nie pił na smutno. Pił z radości życia. Tak samo żył, niezależnie od tego jak mocno los akurat go poniewierał. Na biednym przedwojennym Czerniakowie, w piekielnych obozach koncentracyjnych, w sanatoriach i szpitalach dla gruźlików – wszędzie był królem życia. Autor dotarł do bliskich Stanisława Grzesiuka, odnalazł niepublikowane nigdzie do tej pory opowiadania i teksty barda Warszawy. Po latach, wbrew utartym już faktom i opowieściom, poznajemy prawdziwą opowieść o człowieku, który tak kochał życie, że sam zadecydował o jego końcu.

Zacznę od Grocholi, następnie Grzesiuk a triller na koniec:)
Co sądzicie o książkach z antykwariatu?
Ja czasem zaglądam w poszukiwaniu ciekawych pozycji. W dawnych czasach miałam antykwariat obok ogólniaka. Wpadałam często, kupowałam dużo i nie powiem, to był bardzo miły czas:)
Skup książek w Łodzi i oczywiście ich sprzedaż  znajdziecie pod adresem http://tezeusz.pl

Miłego dnia dla wszystkich, odpoczywajcie przy pięknej sobocie.
Tymczasem
Polinka