środa, 29 maja 2013

Morskie opowieści

Ahoj
Pogoda nas ostatnio nie rozpieszcza. Posty pisze w miarę regularnie ale zdjęcia do nich robię jakimś cudem. Cud nadchodzi, kiedy pojawia się słońce. Czasem i na chwilę.
W tej chwili za oknem rozgrywa się niezły spektakl. Na niebie chmury czarno- różowe, wiatr się wzmaga. Jak zaraz walnie!
Trawę kosimy pomiędzy ulewami, chwasty rosną na potęgę. Jedyny plus jest taki, że roślinność też rośnie i trzyma się świetnie. Gorzej co prawda z warzywniakiem bo młodziutkie ogórki to nie ryż i pod woda rosnąć nie lubią. No chyba, że się przyzwyczają. Już pada (jako relacja z frontu). Dobrze, że przed chwilą poduszki przyniosłam z ogrodu:)
Takie życie moi mili, choć ostatnio mam dewizę: Today is the best day in my life i w ten sposób zamierzam żyć.Wieczna ulewa mi nie straszna. Pomyślałam nawet, że muszę wyprodukować sobie tabliczkę z tym napisem aby pamiętać na zawsze:)
Tyle tytułem cichej skargi i nudziarstwa:)
Kochane! "Weszła sobie ja" wczoraj rano do pewnego blogowego świata. Mieszka tam kreatywna i wspaniała Renatka z bloga Zmysły i pomysły. Ostatnio pracowała nad swoim tarasem i... przepadłam bez reszty! Zrobiła tak piękny wianek, że żałość mnie wzięła i postanowiłam mieć też taki. Trochę towarów w domu było, w zasadzie wszystkie i tak, szast prast:


Do wykonania wianka użyłam: wiklinowego wianka przemalowanego na biało, muszelek, patyczków i sznurków wyciągniętych z morza na wakacjach, srebrnych koralików oraz kleju na gorąco. Czas wykonania 30 min.
Renatko, bardzo ci dziękuję za inspirację. Właśnie czegoś takiego potrzebowałam nad łóżko w sypialni tylko jeszcze o tym nie wiedziałam. Do tego jest wspomnieniem wakacji więc cudownie na mnie wpływa.

Będąc dalej w klimacie morskim.... Tak mi się chce nad morze, że normalnie nie mogę:)
Siedzę więc i cuduję:) Nie do końca po cichutku bo mnie po domu roznosi ale taki to już przypadek. Nieskoordynowany.:)
Na tę okoliczność mam nowe poduchy transferowe, plażową tabliczkę ręcznie malowaną i głowę pełną marzeń. Ach, te nadmorskie podróże! Zapraszam w mały rejs:)






Swego czasu dokonaliśmy z mężem moim jedynym:) życiowej decyzji zakupu domu. Padło na mazowsze bo blisko rodziny i znajomych, poza tym wiadomo- praca. Marzyliśmy również o domu nad morzem, w jakiejś niedalekiej okolicy. Wiecie, że dziś już nie jestem pewna trafności wyboru? Życie w końcu tak szybko się zmienia, ludzie się do wszystkiego przyzwyczajają i dają radę.
Dziś wiele bym dała aby mieszkać na wybrzeżu. Chociażby zimowe zbieranie bursztynu nad morzem. Kocham bursztyn, uwielbiam jego ciepło i mam wrażenie, że na mnie dobrze wpływa. Z tego powodu chętnie pobawiłabym się w zbieracza plażowego ale mam zwyczajnie za daleko. Za pieniądze wydane na dojazd kupuję gotową biżuterię...ale serce się rwie do takich przygód.
Pamiętając jednak twardo, że Today is the best day in my life pochwalę się ogrodem w którym czasem nie pada:)




Kwiatów jest więcej ale nie będę wam wszystkich fotografować. Nadchodzi czas łubinów więc będzie trochę o nich.
Jeśli jesteśmy w temacie ogrodowym....
Obserwuję z wielkim zainteresowaniem wasze blogi i wiem, że pszczele paczki nadchodzą. Ale cuda dostajecie! Od serca to mało powiedziane:)
Zdjęcia mojej paczki poniżej:

Dostałam nasiona i opakowanie do nasion. Way dziękuję.

Dziewczyny, z całego serca wam dziękuję za inspiracje, obecność, komentarze. Każdy dzień to:

  Today is the best day in our life

Pozdrowienia serdeczne 

Autorka w pełnej krasie

niedziela, 26 maja 2013

Mamą być, ach mamą być

Dziś jest moje święto:)
To magiczny czas i bardzo wzruszający.
Mając kilkanaście lat marzyłam o córce. Ślicznej, mądrej, złotowłosej...Dziesięć lat temu się na nią zdecydowałam. Michalinka urodziła się 23 lipca 2003 roku a ja pękałam z dumy. Pękam do dziś. Jest śliczna, mądra, złotowłosa. Dokładnie tak, jak sobie wymarzyłam. Każdego dnia zasypuje mnie swoim uśmiechem, gadulstwem, przytulaniem. Kocham ją bardzo.
Kilka lat później zamarzyłam o synku. Na świat przyszedł 4 listopada 2007 roku jako Wiktor zdobywca. Dostał imiona po dziadku i wpisał się w magiczną liczbę 4 jakby dziadek coś dla niego zaplanował. Dziadek rodził się i umierał pod czwórkami a mój syn 4 listopada o 4:40 przyszedł na świat. Czasem myślę o jakiejś formie przepowiedni czy coś, chociaż zabobonna nie jestem.
Mały Wito, bo tak go nazywamy ma wspaniale serce, piękny uśmiech, komplementy sypie z rękawa, przytula się najmocniej na świecie a do tego jest prawdziwie szarmancki. Najdroższy syn na świecie:)
Dziś obudzili mnie wspólnie zrobionym śniadaniem do łóżka, kwiatkami z bibuły i laurkami. Były piękne słowa i wiele miłości. Był też prezent w różowym pudełku i różowe goździki bo mama ma też imieniny.


Tak, to był mój dzień i to taki, kiedy ze wzruszeniem stwierdzam, że bycie mamą to najpiękniejsze co mnie mogło spotkać i najważniejsza rola życiowa.
Ech!

Obiecałam ostatnio rhododendrony jakie widziałam w "lecznicy" mojego syna.
Cieszcie oczęta bo wkładają w ich pielęgnację masę energii. Rhodonedrony i azalie są wszędzie i pięknie kwitną.



Z domowych spraw w sypialni pojawił się karnisz a razem z nim zasłony. Wnętrze się zdecydowanie ociepliło, jest przytulniej.




Hihi, doceńcie moje poświęcenie gdyż albowiem ponieważ potrzebna była 1500 watowa lampa fotograficzna aby dziś uzyskać takie światło:)

Na poniższych zdjęciach możecie obejrzeć moje ostatnie nabytki z Ikea. Pod ostatnim postem zrobiła się niezła burza a nie takie było zamierzenie:) Cieszę się, że jesteście zadowolone ze swoich mebli Ikea- ja niestety nie trafiłam najlepiej i to nie tylko z meblami do kuchni ale też z biurkiem dla córki. Wszelkie możliwe urazy chowamy gdzieś daleko bo generalnie Ikea jest fajna, lubię tam jeździć.



Latarenka, kolejna do kolekcji, w pysznym miętowym kolorze i kubaski idealnie pasujące do mojej budowanej kolekcji duńskiej ceramiki:) Z kubaskami mam mały problem, gdyż w zasadzie wolałabym mieć jeszcze dwa, czyli kupiłam za mało. Tylko kiedy ja w tym sklepie ponownie będę i czy one tam wtedy będą? Mądry Polak po szkodzie:)

Ale wam dzisiaj czasu zajmuję!
Dostałam przemiłe wyróżnienie:) Milla podarowała mi takie oto:)

Odpowiadam od ręki bo potem z każdym dniem mam coraz większy problem i narażam się na pretensje:)

1. Jeśli nie tu to gdzie...  nad morzem
2. Ulubiona potrawa na słodko... kompot śliwkowy
3. Ulubiona potrawa na słono...ser pleśniowy
4. Ja podróż marzeń do do... (sic!) :) do do na Kubę
5. Muzyka ... spokojna, melodyjna, raczej starsze kawałki
6. Wino, ale jakie... czerwone półsłodkie
7. Kwiaty...wszystkie bez wyjątku
8. Lewandowski czy Błaszczykowski, czy Piszczek?? (jak to piszę to chłopaki mecz oglądają :)) ....a to jest jakaś różnica?:)
9. Dyscyplina sportu do oglądania ... pici polo:) Nic nie oglądam
10. Sentencja, motto,  ... "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą"


Bardzo dziękuję za wyróżnienie. To zobowiązuje, więc będę dalej pracować jak mróweczka:)
Aby formalności stało się zadość wyróżniam blogi:






Przepraszam wszystkich, których nie nominowałam...normalnie z całego serca:)
Moje pytania do was:

1. Najbardziej lubię...
2. Odmawiam...
3. Najważniejsze w życiu...
4. Dom kojarzy mi się z...
5. Za dwadzieścia lat będę...
6. W wolnych chwilach najczęściej...
7. Ulubiony kolor...
8. Największe marzenie...
9. Rybka w akwarium czy na talerzu?
10. Za co siebie lubisz najbardziej?

Post się wysmarował, że hej!
Dziękuję więc za uwagę, szacun dla was:)
Tymczasem, imieninowa mamusia

piątek, 24 maja 2013

Spacer po IKEA

Witajcie
W środę miałam wizytę kontrolną z Młodym u laryngologa. Jesienią zeszłego roku miał podcinane wszystkie migdały, zakładane dreny do uszu- pewnie część mam zna te dolegliwości wieku dziecięcego.
Od lekarza mam zupełnie blisko do Ikea w Jankach więc zawsze wpadam, bo normalnie nie wpadam:) Przyszedł mi do głowy pomysł, aby sfotografować dla was ich aranżacje bo zazwyczaj straszliwie mi się podobają, przynajmniej część:) Jak pomyślałam, tak zrobiłam więc zapraszam na mały spacer po IKEA.
Zaznaczam, że nie jest to artykuł sponsorowany:)

















Zdjęć sporo ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy się może wybrać na taką wycieczkę a inspiracje są cenne:)
Lubię te aranżacje, bardzo dobrze się w nich czuję ale... Każdy kij ma dwa końce.
Co sądzicie o jakości Ikea?
Wprowadzając się do mojego domu zakupiłam kuchnię u nich. Po jakiś 3 latach, w miejscach gdzie mogą mieć czasami kontakt z wodą meble są do wymiany niestety. Ale...żyje się z tym bo to w końcu kilka tysięcy złotych i nie tak łatwo wymienić sprzęt na nowy;) Z innych ciekawostek przy tych meblach- szafka podokapowa ma szerokość 60 cm a moja kuchenka 50 tak więc wiater duje, że hej! Owszem, mogłam się zdecydować na meble do zabudowy ale to wtedy drogie było więc mam co mam. Kuchnia więc z lekka niedorobiona ale...Ha, moge reklamować bo mam 25 lat gwarancji na nie ale...rachunek wypłowiał więc może być tylko chorągiewką:) Ikea- oni cię urządzą!
Patrzyłam na piękną zastawę stołową. Mają prześliczny zielony serwis obiadowy tylko nie kumam o co chodzi z ich rozmiarami. Wszystko podlega minimalizacji, niedługo obiad mi się nie zmieści na talerzu! Wazoniki? Tak, tak, śliczne ale na jeden kwiatek a nie bukiet.
Do tego wprowadzają modny recykling co prowadzi do tego, że wszystko jest u nich już kompletnym efektem końcowym, nie da się tego przerobić. Materiały- no dość oryginalne. Technorattan czyli plastik, przędza z bambusa czy jakieś tam. Ja nie rozumiem o co im chodzi. To znaczy rozumiem, chodzi o cenę, o taniość ale ja tego nie kupuję. Lubię produkty dobrej jakości za niewygórowaną cenę, lubię mieć na lata i do potencjalnych zmian.
Śmieszą mnie ikeoskie meble z "drewna". To drewno ma więcej kleju i sęków niż drewna. A cena? O matko! Każdy polski producent mebli drewnianych ma niższe ceny.
Ale nagadałam...
Ogólnie polecam, jeśli komuś po drodze bo mają sporo świetnych dodatków w pastelowych kolorach. Błękity, różowości, turkusy. Podobają mi się ale...oczywiście musi być ale. Są tańsze niż nasze ukochane duńskie naczyniaste tylko że to nie ta jakość. W Ikea to czysty tani fajans więc nie kupiłam ślicznych błękitnych miseczek do musli:) Pozbieram chwilę i kupię Ib Laursena. Radochy będzie co niemiara:)
W kolejnym poście pochwalę się zakupami w wymienionym sklepie...ach i nową sypialnią:)
Dorzucę też rododendrony najpiękniejsze na świecie tak więc do milego.
Dziękuję za komentarze, dają mi wiele radości.
Pa, pa, pa buziaków 102:)

wtorek, 21 maja 2013

Transferowo

Oj, działo się:)
Weekend w aurze prawdziwie wakacyjnej minął jak z bicza strzelił.
Wybyczyłam się, odpoczęłam...ale też popracowałam nad domem ukochanym:)
Ostatnio bardzo mocno zainteresowałam się transferem nitro. Jakie cuda można samemu porobić, jakie grafiki są dostępne to głowa boli! Od tego nitro to dodatkowo głowa boli jak się nie wietrzy odpowiednio:)
Największy problem mam z odpowiedzią na pytanie skąd wzięłam grafiki. Oczywiście z sieci ale nie mogę tych stron odnaleźć- jedna polska na której dużo było, druga niejaka Karen anglojęzyczna. Mam nadzieję, że się dziewczyny nie pogniewają, że ich tutaj nie pochwalę, ale nie mogę. Naprawdę- niestety.
Tak więc, poepełniłam w końcu poduszki do sypialni. Już mi brakuje tylko karnisza z rzeczy oficjalnych...i duuuużo dodatków:)



Pan kot nie dał się zgonić do zdjęcia bo to przecież jego miejsce. Widzicie jaki zły?:)
Przy okazji nowa narzuta. Jest bardzo gęsto pikowana i jestem nią zachwycona:) Miała być kremowa ale przy dwójce dzieci i trzech sierściach wybrałam rozsądek.

Transferowi uległ również stół z salonu. Niedawno go pokazywałam ale teraz zyskał  białe nogi i napisik:) Napisik jest wydrukowany i wycięty a potem "napaciany" gabeczką. Sprawdza się ta metoda.



 Napisy trafiły również na nosidełko do kwiatków. Jakoś nie mogę się oprzeć takim cudeńkom:) Ostatnie dwie pasje- bielenie wszystkiego dookoła i ozdabianie napisami. Rozkręcam się:)
Wiecie co jest najlepsze? Kochany też się rozkręca! Już go nie martwi dom na biało i nie reaguje awersją do kolejnej puszki białej farby. Transferki z kolei tak mu się spodobały, że zażyczył sobie taką koszulkę! Macie jakieś doświadczenia w tej kwestii? Straszne boję się prania a koszulka wymaga jednak gorącej wody. Materiał na poduchy prałam ale w wodzie ledwo ciepłej i to szybko. Będę zobowiązana za opinie.
Mały tutorial dla zainteresowanych.

Aby wykonać transfer na materiale:
Bierzemy materiał, rozpuszczalnik nitro i wydruk dowolnej grafiki z drukarki laserowej. Zaznaczam, że z laserowej bo z atramentowej nie wyjdzie.
Przyklejamy taśmą wydruk do materiału z czterech stron aby się nie ruszało.
Na grubszą warstwę wacików kosmetycznych nalewamy nitro i paciamy kartkę w miejscu wydruku grafiki. Możemy po napacianiu przycisnąć łyżeczką- efekt będzie lepszy.
Sprawdzamy delikatnie unosząc kartkę- jeśli gdzieś się nie odbiło to poprawiamy.
Jeśli artysta jest zadowolony to przepiera robociznę i prasuje, co poprawia trwałość.
Tadam! Opisałam wam dokładnie mój sposób przy którym wyszło, choć nie od razu.
Rozpuszczalnika nie może być za dużo bo wzór się rozmaże.
Spróbujcie jeśli komuś w duszy to gra:)

Pamiętacie o syropie z sosny na wszelkie kaszle? Powoli kończy się czas zbierania pędów.



Zerknijcie na koniec na  moj nowy zakup. Taka sobie butelusia ale mnie urzekła:)


Pozdrawiam was serdecznie a w szczególności mamy trzecioklasistów bo dzisiaj był ich dzień.
Dziecię moje zaliczyło język polski na 5 a matma jeszcze nie sprawdzona:)
I mały apel.
Brakujące dziewczyny do paczek dla pszczół! Zerknijcie do poprzedniego posta i dajcie znać czy wysyłacie swoje paczki, bo pary czekają. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawicie komentarz z informacją. Butterchili- do ciebie chyba ja muszę wysłać bo Gosia się chyba nie zgłosi. Hah, będę tą szczęściarą która wyśle i otrzyma dwie paczki...no chyba, że ktoś reflektuje:)
Buziaki serdeczne

piątek, 17 maja 2013

Rozstrzygnięcie akcji karmienia pszczół

Kochane dziewczynki:)
Dziś w telegraficznym skrócie bo praca czeka.
Dziękuję za tak liczny udział w akcji Sadzenia kwiatów dla pszczół.
Przejrzałam dokładnie wasze komentarze i do losowania przystąpiły tylko te osoby, które wyraźnie zgłosiły chęć udziału. Aby nie narobić problemów nie brałam pod uwagę osób piszących o "dobroczynnym działaniu akcji" "czy "braku miodu" i wyrażnie nie napisały o chęci wysłania paczki.
Zastanawiałam się też nad losowaniem, jak je przeprowadzić. Mamy jedna paczkę zagraniczną, reszta krajowe. Nie pytałam też wcześniej czy ktoś ma chęć wysłać paczkę do innego kraju....
To niestety moje niedociągnięcia ale mam nadzieję, że pierwsze koty za płoty.
Pretensje i wnioski proszę zgłaszać w komentarzach:)
Proszę o kontakt Gosię:
Zglaszam sie do akcji, specjalnie dla pszczol mam wysiana Facelie błękitna (Phacelia tanacetifolia Benth.)

Pozdrawiam
Gosia
Odpowiedz

Gosiu, nie zostawiłaś żadnego namiaru na siebie więc się odezwij.
Kochane moje pszczółki. Stwierdziłam, że najsprawiedliwsze losowanie par wyniknie z doboru naturalnego tzn wedle kolejności zgłoszeń. Pierwszy wysyła drugiemu i odwrotnie.
I tak mamy pary:
1.de Zeal i Pikinini
2. Ankha i Dusia
3.Narya i Shabby Shop
4. Marzeniami malowane i Edytka Edytka
5. Sylwia i Zmysły i Pomysły
6. Drewniano mi i Ania W.
7. Kasia Bellingham i Aleja 57
8. Butterchili i Gosia (anonimowa którą proszę o kontakt)
9. Juana i Joanna Cwynar
10. Ania z zielonej zagrody i Pasje Celi
11. Agata Szopa i Miłka
12. Jomarowy świat i Ali

I na końcu nie mam pewności czy Way zgłosiła się do akcji. Jeśli tak to jest to moja para.:)

Kochane
Paczuchy mogą zawierać kwiatki żywe i nasiona. Ilość ile dusza zapragnie. Pamiętajcie o odpowiednim zabezpieczeniu roślin żywych aby nie uschły. Nasiona traw może też się sprawdzą bo pylą:)
Do przesyłki dokładamy jakąś serdeczność dla adresatki- coś własnoręcznie zrobionego lub kupionego specjalnie. Jeśli komuś brakuje inspiracji wnętrzarskich to zawsze może wybrać małą kawę, magiczną herbatkę, ciasteczko.
Postarajmy się wysłać coś fajnego ale bez robienia kłopoty czy wykosztowywania się:) Ot, drobiazg prosto z serca.
Paczki nadajemy po weekendzie, priorytetem i chwalimy się na blogach:)
Aby było łatwiej przesyłki wysyłamy sobie wzajemnie w parach.
Kontaktujcie się między sobą zaglądając do posta TU Przez podlinkowanie łatwo się znaleźć.
Proszę o informacje, czy wszystko idzie zgodnie z planem.
Uch, mam nadzieję, że WAY bierze udział w akcji bo inaczej pary dla mnie nie ma.
Jeśli kogoś pominęłam a jednak się zgłosił i chce brać udział proszę o kontakt.


Dziewczyny
Dziękuję, bardzo się cieszę, ściskam was serdecznie...jupi:)
To nasz mały wkład w dobro planety zwanej Ziemią:) (bez patosu)

środa, 15 maja 2013

Moja mała skandynawia:)

Oj, narobiło się...
Doba się kurczy niepostrzeżenie a ja tooonę. Tonę w pomysłach, robocie, zajęciach "pozalekcyjnych" i normalnie nie wiem, co dalej:)
Blog też wciąga a objawia się to przyklejonym aparatem do ręki i głową pełna pomysłów.
Pewnie też tak macie i już się przyzwyczaiłyście a tylko ja jestem na początku tej drogi:)
Nie ma co narzekać bo to w końcu twórczy stan i prędzej czy później coś z tego wyjdzie. Albo bokiem wyjdzie ale to tylko tytułem żartu:)
U mnie bielactwo kontrolowane trwa w najlepsze. I wiecie co? Lubię jak mi bieleje przed oczami:) Dom się zmienia, rozjaśnia, unowocześnia ale w stylu vintage i shabby schic. Zwyczajnie jest lepiej i świeżej:)
Złapałam za ławę w salonie. Poczciwinka była zawsze ciemna, mahoniowa, co najwyżej przykrywałam ją białą koronką. Wpadła pod szlifierkę i wałek z białą farbą. Jest zdecydowanie lepiej. Nóżki zostały oryginalnie ciemne ale po zastanowieniu je również pobielę.
Nie gniewajcie się za jakość zdjęć. Muszę je mocno rozjaśniać bo salon ma wystawę wschodnią a nad nim jest balkon sypialni co dodatkowo zaciemnia. Ciężko zrobić fajne zdjęcia.




Dotarły do mnie też zakupy.

W zeszłym tygodniu trafiła się promocja w Minty House więc szybko skorzystałam z darmowej przesyłki i zamówiłam. Chodziłam cała w chmurach, ukochany się śmiał a ja minty i minty. Bo takie cudeńka, rarytaski i okazja.
Towar pierwsza klasa, zapakowany świetnie tylko... minusami o których muszę wspomnieć jest brak odpowiedzi na maile, brak informacji o statusie zamówienia a w rozmowie telefonicznej pani była niezbyt miła.
Suma sumarum towar genialny więc sklep polecam, ale wy tam już pewnie po zakupach.:)
Moje Ib Laursenki na królewskim śniadaniu w bialym serem domowej (czytaj mojej własnej) roboty.
Nie gniewajcie się za ilość zdjęć ale normalnie padam z miłości do tych przedmiotów:)






W Minty House kupiłam turkusowy "nocnik z dzióbkiem", kubasek zielony i genialną tabliczkę z optymistycznym napisem. Dodam, że to pierwsza tabliczka, która rzuciła mnie na kolana. Pewnie przez kolor więc musiałam ją mieć:) Puszka herbaciarka pochodzi od Jurka i kosztowała całe 3 zł! Prawda, że gdzieś w zacnych sklepach są podobne?:)
Tabliczka normalnie ozdabia okap w kuchni i cieszy mnie każdy jej widok:)

Ale mam pisania:)
Kupiłam też z racji wyjazdu do Warszawy...GAŁECZKI! Normalnie w szoku jestem bo cena jakby inna niż tych ze skandynawii:) Lećcie do Zara Home jeśli komuś na rękę:)

 Chce się wam jeszcze czytać?
.......Więc te gałeczki już ozdobiły moja szafkę nocną.:)

Przy okazji widać nową narzutę...ale o tym innym razem.
I dostałam kolejne wyróżnienie. Lidzia z nitką była tak kochana i znów te wypociny moje doceniła. Aż mi wstyd bo dopowiadam na to po czaaaasie ale doprawdy nie wiem, w co łapska włożyć a tu taka wiosna i łeb pełen pomysłów. Kochane, odwlekać tyle czasu to jak obrazić Lidkę więc...

1.Pies czy kot?  Pies, kot? Mam wszystko
2.Kwiaciarnia czy łąka? Oj, łąka!
3.Jabłko czy batonik? ............jabłko soczyste jesienne, batonik na gorsze dni
4.Choinka świeża czy sztuczna? Świeża
5.Horror czy komedia romantyczna? No komedia rzecz jasna:)
6.Szpilki czy balerinki? Balerinki bo dbam o halluksy
7.Odpoczynek przy muzyce czy w ciszy? W ciszy
8.Rower czy własne nogi? Raczej nogi ale rower jest ok
9.Grzyby zbierać czy jeść? Zbierać codziennie, jeść na święta:)
10.Srebro czy złoto? Srebro- z bursztynem
11.Gwiazdka czy Wielkanoc?  Wiadomo, ze gwiazdka:)

Dziękuję Lidziu.
Nominuję wszystkie moje najukochańsze blogi....
Tymczasem, miło było wam to wszystko napisać:)
Pszczoły się kończą więc jeśli komuś po drodze do naszej akcji to zapraszam.
Dziękuję za odwiedziny, komentarze, każde dobre słowo. To dobrze mieć tylu zaglądaczy:)
Buziole jak nie wiem co:)

niedziela, 12 maja 2013

I nadszedł wspaniały maj



Chłodna majowa niedziela
Południe po pas się kłania
Siwe poduchy obłoków
Po niebie wiatr przegania

I deszczyk kapie lekko
Na senną ziemię siada
Osnuły się łąki mgiełką
Schowały żaby w stawach

A po opłotkach po polach
Po kwitnących sadach
Wiosenna melancholia się snuje
I smutek się przechadza

Chłodna majowa niedziela
Cisza do snu olchy układa
Złote promyki myśli
W majowe wiersze wkładam


Dokładnie jak dziś. Chłodno, deszczowo ale to maj.
Narobiło się z tymi pszczołami. Dziewczyny, dziękuję za mile przyjęcie akcji i wiele zgłoszeń.
Sadzonki będą wędrować po całej Polsce że hej! Pamiętajcie jednak o właściwym zabezpieczeniu żywych roślin, aby nie uschły czy coś.:) Do akcji możecie cały czas przystępować- szczegóły na pasku obok. Termin zgłoszeń upływa 15 maja abyśmy zdążyły przed upałami posadzić roślinki.
Szczególne podziękowania ślę Kasi Bellingham z bloga The garden.Dziękuję za fantastyczną promocję karmienia pszczółek. Jestem ci bardzo zobowiązana:)

 Robicie różnego rodzaju syropki z ziół?
Ja co roku wykonuje tzw miodek majowy czyli syrop z mniszka lekarskiego, syrop z sosny i syrop z czarnego bzu. Dodatkowo suszę kwiaty bzu na herbatkę.
Jeśli nie robiłyście dotąd, choć pewnie większość tak, to czas najwyższy na miodek majowy.

Aby przygotować syropek:
- zebrać 300 kwiatów mniszka ( ja robię co najmniej podwójną porcję bo to idzie w domu że hej)
- zalać litrem wody i zagotować, odstawić na 24 godziny do naciagnięcia
- przez gazę zlać cały płyn a kwiatki dodatkowo wycisnąć
- dodać kilogram cukru i sok z jednej cytryny
- gotować do uzyskania konsystencji miodu, przelać do słoików, zamknąć i odkręcić do góry dnem aby się zassało.
Mniszek lekarski szczególnie zalecany jest w przypadku schorzeń wątroby i woreczka żółciowego – między innymi w marskości wątroby i po przebytym wirusowym zapaleniu wątroby. Ze względu na działanie moczopędne, mniszek jest pomocny w infekcjach dróg moczowych, chorobach pęcherza, nerek, kamicy moczowej. Mniszek stosowany jest w początkowym stadium cukrzycy i miażdżycy, a także jako środek oczyszczający organizm z toksyn. Pobudza wydzielanie soku żołądkowego, zalecany jest więc przy zaburzeniach trawienia. Syrop z mniszka jest z kolei popularnym środkiem łagodzącym kaszel.
Moja rodzina go uwielbia, synek szczegółne. Co roku przypomina mi, że trzeba kwiatki pozbierać a potem zajada. Smakuję nam szczególnie na kanapeczce z bialym serem:)
A na chorobę- jedno z najlepszych lekarstw, no może poza kanapka z czosnkiem.
Tylko, tylko! Mniszek ma tendencje do rośnięcia wszędzie, na naszym kochanym trawniku również. Może więc trawnik z rolki? Nie będzie zakwitał mniszkiem:)

Byłam sobie ja ostatnio na zakupach.:)
Taki sklepik niepozorny... Wszystko oczywiście w mojej ukochanej klamociarni u Jurka. Jak dobrze mieć go pod nosem:)



Czajniorki strasznie mi się podobają a najlepsze jest to, że kupiłam je wszystkie na raz i to za śmieszne pieniądze jak zawsze. Czysta radość zakupów i to w miłej atmosferze.
Zaczyna się czas wianków. Uwielbiam je, mogę się nimi odwieszać na potęgę! Najbardziej lubię wianki z materiałów naturalnych, znalezionych na łące, w lesie czy ogrodzie. Ich czas szczęśliwie nadchodzi.


Majowe uściski wam wysyłam i dziękuję za odwiedziny oraz komentarze.
Najmilej jest mi powitać nowych obserwatorów. Dziękuję:)